Biznes

Koniaki sprzed Rewolucji Francuskiej — pod młotek!

18 tys. butelek win wyznaczonych do sprzedaży stanowi 4 proc. zawartości piwnicy restauracji „La Tour d'Argent”
Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Dla miłośników dobrego wina, niekoniecznie majętnych, szykuje się ogromna gratka. Znana paryska restauracja „La Tour d'Argent” organizuje w poniedziałek i wtorek (7-8 grudnia) aukcję trzech butelek koniaku rocznik 1788 oraz 18 tys. butelek, figurujących w jej karcie win, a pochodzących z własnej piwnicy
André Terrail, który po śmierci ojca w 2006 r. przejął restaurację istniejącą od 1582 r. postanowił ożywić interes. Z jednej strony, chce wzbogacić i odmłodzić kuchnię, aby odzyskać trzy gwiazdki Michelina z najlepszego okresu. Z drugiej, postanowił odnowić zasoby piwnicy, aby uzyskane środki wykorzystać na rozwój.
Oficjalnie mówi, że poprzez aukcję chce zrobić w piwnicy więcej miejsca. Dwupiętrowa piwnica o powierzchni 2500 m2, nad brzegiem Sekwany, liczy 15 tys. różnych win, łącznie 420 tys. butelek (po sprzedaży). Ale sommelier tej restauracji od 1981 r., David Ridgway, Anglik mówiący po francusku bez akcentu, przyznaje po cichu: nie ma co się oszukiwać, potrzebujemy też środków finansowych. Do sprzedaży wytypował trzy butelki koniaku Cognac fine Champagne Clos du Griffier 1788, z ceną wywoławczą po 2500 euro. Pieniądze ze sprzedaży jednej z nich zasilą fundację Petits Princes, która pomaga spełniać marzenia ciężko chorych dzieci. Pod młotek pójdzie też 18 tys. butelek win, od najbardziej znanych do najskromniejszych, wszystkie w doskonałym stanie dojrzałości, nadające się do natychmiastowego spożycia. Są i takie, jak czerwony burgund Chambertin 1990, które mogą leżakować następne 30 lat.
Jedną trzecią oferty stanowią wina burgundzkie zgodne z wizerunkiem restauracji. Jeśli chodzi o bordeaux, to są wszystkie najsłynniejsze: Chateau Latour, Chateau Cheval Blanc czy Chateau Margaux. Ceny wywoławcze wahają się od 10 do 5 tys. euro za butelkę, są niższe o 20-40 proc. od cen w salonach win. Organizatorzy aukcji spodziewają się ze sprzedaży co najmniej miliona euro. André Terrail zapewnia, że żaden rodzaj wina nie zniknie z karty win, księgi ważącej 8 kilogramów. — Zachowamy po 12-18 butelek każdego rodzaju. Nie pozbędziemy się też tych najstarszych, a będziemy kupować nowe roczniki — dodaje. Największą atrakcją tej aukcji, w odróżnieniu od innych, jest to że pochodzenie wina jest gwarantowane, bo butelki odbyły tylko jedną podróż, od producenta do tej piwnicy. — Kupujący zwykle chcą wiedzieć, ile razy butelki przewożono i w jakich warunkach leżakowały. W tym wypadku wiadomo, że nie ruszano ich z miejsca od dnia dostawy — podkreśla David Ridgway. Wilgotność i natężenie światła są stale monitorowane. Temperatura waha się od 11 stopni zimą do 14 stopni latem, aby „wina wiedziały, że minął kolejny rok” — wyjaśnia sommelier. Bardzo ciężko było mu wybrać butelki do sprzedaży, choć stanowią tylko 4 proc. zawartości jego piwnicy. — Każda z nich to prawdziwe cudo, ze szczególną paleą aromatów. Serce boli przy rozstaniu się z każdą z nich, nawet gdy wieczorem otwieramy je klientom — wyjaśnia. A tym szczęśliwcom, którym uda się kupić wymarzone wina powinna przyświecać maksyma restauracji: „Nie ma nic bardziej serio od rozkoszy”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL