Historia

Młot znad Wisły

Marszałek Iwan Koniew, dowódca 1. Frontu Ukraińskiego
AKG/EAST NEWS, ARCHIWUM „MÓWIĄ WIEKI”
W sierpniu 1944 roku zwycięski marsz Armii Czerwonej na zachód został zastopowany w Polsce; ruszyła za to ofensywa na Bałkany. Główna przyczyna była polityczna – Stalin nie chciał pomóc walczącej Warszawie. Sowiecka Kwatera Główna – STAWKA, wykorzystała postój nad Wisłą na przegrupowanie jednostek przed następną ofensywą. Do natarcia szykowały się wojska trzech frontów białoruskich oraz czterech frontów ukraińskich
Główne uderzenie na kierunku wiślano-odrzańskim miały wykonać wojska 1. Frontu Białoruskiego marszałka Gieorgija Żukowa i 1. Frontu Ukraińskiego marszałka Iwana Koniewa. Na skrzydłach pomocnicze uderzenia na południu miały wykonać armie 2. i 3. Frontu Ukraińskiego, na północy zaś 2. i 3. Front Białoruski.
Żukow pisał: „przygotowanie operacji Wisła – Odra różniło się poważnie od przygotowań poprzednich operacji o podobnej skali realizowanych na naszym terytorium. Poprzednio otrzymywaliśmy dokładne dane rozpoznawcze od naszych oddziałów partyzanckich działających na tyłach wroga. Tutaj ich nie było. Teraz musieliśmy zdobywać wiadomości o nieprzyjacielu głównie za pomocą rozpoznania agenturalnego i lotniczego oraz zwiadu wojsk naziemnych”. Szef niemieckiego Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych gen. Hans Guderian w listopadzie 1944 roku trafnie przewidział kierunki uderzenia Armii Czerwonej i rozkazał rozbudowę umocnień Linii Nibelungów nad Odrą i w jej dorzeczu. „Gdyby radzieckim siłom zbrojnym – pisał Guderian – w dalszym toku wojny dzięki dużemu zaangażowaniu materiałów i ludzi udało się przełamać przez Linię Małgorzaty do Węgier zachodnich i do zachodniej Słowacji względnie przez Odrę i Wisłę, to Linia Nibelungów będzie służyć niemieckim wojskom lądowym na Wschodzie jako oparcie w rozstrzygającej walce o rdzeń Rzeszy Niemieckiej. […] Na Linii Nibelungów znajdują się następujące twierdze: Preszów, Brno, Ołomuniec, Kłodzko, Frankfurt n/Odrą, Kostrzyn, Szczecin […], a także twierdze na przedpolu: Nysa, Kołobrzeg. Wszystkie twierdze należy rozbudować do obrony okrężnej”.
16 grudnia 1944 roku Niemcy rozpoczęli ostatnią ofensywę na froncie zachodnim – w Ardenach, co zaskoczyło dowództwo alianckie. 6 stycznia 1945 roku brytyjski premier Winston Churchill wysłał osobisty list do Stalina: „walki na zachodzie są bardzo ciężkie i w każdej chwili Dowództwo Naczelne może być zmuszone do podjęcia ważnych decyzji. Wie Pan z własnego doświadczenia, że niepokojąca jest sytuacja, gdy trzeba bronić bardzo szerokiego frontu przy przejściowej utracie inicjatywy. (...) Czy możemy liczyć na wielką ofensywę rosyjską na froncie Wisły lub gdziekolwiek indziej w styczniu?”. Następnego dnia nadeszła odpowiedź Stalina: „przygotowujemy się do natarcia, ale warunki atmosferyczne nie sprzyjają teraz naszej ofensywie. Jednakże uwzględniając sytuację naszych aliantów na froncie zachodnim, Kwatera Główna Naczelnego Dowództwa postanowiła w przyspieszonym tempie zakończyć przygotowania i nie zważając na warunki atmosferyczne, rozpocząć szerokie działania zaczepne przeciwko Niemcom na całym froncie centralnym nie później niż w drugiej połowie stycznia”. 12 stycznia, z trzydniowym opóźnieniem w stosunku do pierwotnego planu, z linii Wisły ruszyła wielka ofensywa Armii Czerwonej. Pierwsze natarły armie 1. Frontu Ukraińskiego. Po kilkudziesięciuminutowym przygotowaniu artyleryjskim rozpoczęła się wielka operacja sandomiersko-śląska. Już 15 stycznia Rosjanie byli w Kielcach, dwa dni później w Częstochowie, a 19 stycznia w Krakowie. W pierwszym tygodniu działań wojska sowieckie posunęły się ok. 140 km w głąb niemieckiej obrony. Rozpoczęły się walki o Górny Śląsk. [srodtytul]Oswobodzone ruiny[/srodtytul] 17 stycznia na centralnym odcinku frontu natarł 1. Front Białoruski. Zadanie przełamania niemieckiej obrony wyznaczono wojskom skon- centrowanym na wysokości przyczółka warecko-magnuszewskiego, ok. 80 km na południe od stolicy Polski. Warszawa – miasto nieujarzmione – leżała w gruzach. W styczniu 1945 roku zadanie wkroczenia w jej ruiny przypadło żołnierzom 1. Armii Wojska Polskiego. Na odcinku warszawskim linię Wisły obsadzały oddziały 2. i 6. Dywizji Piechoty. Żołnierzom, wśród których nie brakowało zesłańców syberyjskich i członków Armii Krajowej, na ogół obce były polityczne cele komunistów. Dla nich przede wszystkim liczyła się możliwość walki z Niemcami. 16 stycznia z Jabłonny przeszły po lodzie na lewy brzeg Wisły oddziały 2. Dywizji Piechoty. Opanowały rejon Łomianek i łamiąc opór wroga, uderzyły na Warszawę od północy. Już nocą pododdziały rozpoznawcze dotarły do Wólki Węglowej i Bielan. Stwierdzono wówczas, że wróg wycofuje się ze stolicy. Rankiem 17 stycznia 1945 roku 4. Pułk Piechoty zbliżył się do Śródmieścia. Do ruin miasta wkroczył również 6. pułk. Głównym celem Polaków była Cytadela, gdzie mimo pospiesznej ewakuacji wojsk niemieckich znajdowała się jeszcze silna załoga. Dla losów walki o Cytadelę decydujące znaczenie miało wdarcie się na jej teren od strony Wisły żołnierzy dowodzonych przez ppor. Adolfa Szawarę. W Cytadeli wzięto do niewoli 200 Niemców oraz zdobyto duże składy amunicji i żywności. Żołnierze 1. Armii byli porażeni widokiem morza zgliszczy i grobów. Jednak tuż za wojskiem szły tłumy warszawiaków wracających z tułaczki do ukochanego miasta. Na wieść o utracie lewobrzeżnej Warszawy Hitler wpadł we wściekłość. Guderian wspominał: „Całkowicie stracił z pola widzenia straszliwą sytuację ogólną, przestał się nią interesować i dostrzegał tylko jedno – klęskę warszawską, która w ramach tej ogólnej sytuacji miała przecież tylko podrzędne znaczenie. Najbliższe dni stały wyłącznie pod znakiem tego zdarzenia i szukania sposobów ukarania Sztabu Generalnego, który za nie rzekomo ponosił odpowiedzialność”. [srodtytul]Hitler nie widzi katastrofy[/srodtytul] Już po kilku dniach sowieckiej ofensywy było jasne, że próba zatrzymania Armii Czerwonej nad Wisłą zakończyła się katastrofą wojsk niemieckich. 19 stycznia gen. Winter, szef Sztabu Dowodzenia OKW, w memoriale dotyczącym sytuacji na froncie wschodnim pisał: „powstały obecnie na Wschodzie kryzys zmusza nas do tego, ażeby kosztem wszystkich innych teatrów działań wojennych i przy świadomym pogodzeniu się ze związanym z tym dużym ryzykiem skoncentrować maksimum sił na rzecz wielkiej rozstrzygającej bitwy na wschodnim teatrze działań wojennych, podporządkowując jednocześnie tej koncepcji sposób działania wszystkich frontów”. Hitler jednak nie podzielał tych obaw, uważając, że uda się powstrzymać przeciwnika na dawnej granicy polsko-niemieckiej. W związku z tym nakazał utworzyć Grupę Armii „Wisła”, która miała „przeszkodzić w przełamaniu się nieprzyjaciela w kierunku Gdańska i Poznania, i w ten sposób nie dopuścić do odcięcia Prus Wschodnich, oraz zabezpieczyć koncentrację nowych sił”. Tymczasem STAWKA 17 stycznia wydała dyrektywę do dalszych działań 1. Frontu Ukraińskiego, który miał do 30 stycznia wyjść nad Odrę pomiędzy Głogowem a Wrocławiem i zająć tam przyczółki. Natomiast 1. Frontowi Białoruskiemu nakazano osiągnięcie do 4 lutego linii Bydgoszcz – Poznań. 2. Front Białoruski marszałka Rokossowskiego, który, prąc znad Narwi ku wielkim jeziorom mazurskim, uwikłał się w ciężkie walki, w dalszej fazie operacji miał ruszyć na Pomorze i działać pomiędzy Gdańskiem i Szczecinem. 23 stycznia na przedmieścia Poznania dotarły czołgi sowieckiej 1. Armii Pancernej, a następnie oddziały 8. Armii Gwardii i 69. Armii. Rozpoczęła się blokada miasta. Do generalnego szturmu przystąpiono na początku lutego. W działaniach tych wzięły również udział oddziały 1. Armii Wojska Polskiego. 17 lutego po zaciętych walkach Poznań został opanowany. Bronił się tylko garnizon Cytadeli. Boje o ostatni niemiecki bastion trwały sześć dni. Podczas szturmu żołnierzy sowieckich wspierali poznaniacy (częściowo zmobilizowani przez Sowietów). Walczyli dawni powstańcy wielkopolscy, żołnierze AK oraz batalion z 7. DP 2. Armii WP. Główne siły 1. Frontu Białoruskiego pozostawiły na zapleczu okrążony Poznań i parły na zachód. 31 stycznia I Korpus Zmechanizowany zdobył przyczółek w rejonie Kostrzyna. Do Berlina pozostało już tylko 60 km. Przyczółek kostrzyński odegra kluczową rolę w przyszłej operacji berlińskiej. [srodtytul]Polski wyłom w Wale Pomorskim[/srodtytul] Z niemieckich sił znajdujących się na Pomorzu utworzono Grupę Armii „Wisła” pod dowództwem Reichsführera SS Himmlera. 2 lutego Hitler wydał dla niej dyrektywę: „zlikwidowanie nad Odrą ruchu nieprzyjaciela wzdłuż Warty w kierunku Berlina i zorganizowanie wszystkimi rozporządzalnymi siłami na rubieży Odry aż do miejscowości Schwedt ciągłej obsady frontu. Nieprzyjaciela, który przekroczył Odrę, należy bezzwłocznie zaatakować i odrzucić za rzekę”. Jedną z głównych niemieckich pozycji obronnych był Wał Pomorski (Pommernstellung). Fortyfikacje – setki bunkrów i umocnień polowych – wznosili Niemcy w nieprzystępnym terenie leśnym od 1934 roku wzdłuż przedwojennej granicy Polski. Rozbudowę umocnień znacznie przyspieszono jesienią 1944 roku. Hitler liczył, że odwrócą one losy wojny na wschodzie. Wał miał 275 km długości. Na odcinku od Podgajów do Gorzowa Wielkopolskiego rozciągała się częściowo ufortyfikowana linia D-2. Zadanie przełamania Wału Pomorskiego przypadło 1. Armii Wojska Polskiego, która po zajęciu Warszawy została skierowana w rejon Bydgoszczy do osłony skrzydeł 1. i 2. Frontu Białoruskiego. 24 stycznia rozpoczęły się walki o Bydgoszcz. Pierwsza do akcji wkroczyła 1. Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte. Chor. Kazimierz Przytocki tak wspominał moment wejścia do Bydgoszczy: „w wyzwolonej części miasta ludność wyszła z ukrycia. Gdy bydgoszczanie zorientowali się, że wyzwolicielami są polscy czołgiści, ogarnął ich po prostu szał radości. Z takim entuzjazmem nie witano już brygady w żadnym z wyzwolonych przez nią miast”. Dalsze rozkazy dowództwa 1. Frontu Białoruskiego nakazywały pościg na zachód za, jak przypuszczano, rozbitymi siłami nieprzyjaciela. 31 stycznia do walki weszły oddziały 1. i 4. Dywizji Piechoty. Po ciężkich walkach 11. pułk z 4. DP opanował Złotów, wypierając oddziały łotewskiej 15. Dywizji Grenadierów SS „Lettland”. W tym samym czasie na odcinku natarcia 1. Dywizji Piechoty rozgorzał bój o silnie umocnioną wieś Podgaje. Idąca na przedzie 4. kompania 2. batalionu 3. Pułku pod dowództwem ppor. Alfreda Sofki dostała się pod silny ogień. W nocy 35 polskich żołnierzy dostało się do niewoli. Łotysze zamknęli ich w stodole. Po nieudanej próbie ucieczki, podczas której zginął ppor. Sofka, skrępowali jeńców drutem kolczastym, a następnie spalili żywcem. Tylko dwóch żołnierzy uciekło prześladowcom – gdy Niemcy przeczesywali las w pobliżu wsi, ppor. Zbigniew Furgała wraz z jednym szeregowym zakopali się pod dużym świerkiem w śniegu i przeleżeli tak do następnego dnia. 32 ich towarzyszy zginęło męczeńską śmiercią. W walkach o Podgaje 1. DP poniosła tak duże straty, że musiała zostać wycofana do drugiego rzutu armii. Na pierwszej linii zastąpiła ją 6. DP. 4 lutego rozpoczęły się walki o przełamanie pozycji głównej Wału Pomorskiego. W pasie natarcia 1. Armii broniła się niemiecka dywizja „Märkisch Friedland”. W pierwszym rzucie walczyły oddziały sformowane z podchorążych oficerskiej szkoły artylerii z Bornego-Sulinowa. Na odcinku pomiędzy jeziorami Dobre a Zdbiczno miała nacierać 4. DP. Pierwsze próby rozbicia niemieckiej obrony zakończyły się niepowodzeniem. Dopiero 5 lutego uderzenie 11. Pułku na tzw. diablim przesmyku na północ od jeziora Dobre rozbiło opór Niemców. 6 lutego Polacy zdobyli Nadarzyce. Dla pogłębienia włamania dowódca 1. Armii wprowadził ponownie do walki 1. DP. Dzięki waleczności kolegów z 4. DP kościuszkowcy wyszli na tyły niemieckich umocnień w rejonie Dobrzycy. Zwieńczeniem operacji przełamania Wału Pomorskiego było uderzenie na ważny węzeł drogowy w Mirosławcu. Dokonanie głębokiego, sięgającego 30 km wyłomu w systemie obrony niemieckiej było możliwe dzięki użyciu brygady pancernej. Pierwsza próba zdobycia Mirosławca przez pancerniaków po południu 10 lutego nie powiodła się. Dopiero wieczorem, po nadejściu piechoty, miasto zostało opanowane. Dzięki temu oddziały niemieckie w rejonie Wałcza zostały odcięte. Sukces 1. Armii ułatwił też sowieckiej 47. Armii zdobycie Piły i zmusił dowództwo Grupy Armii „Wisła” do rezygnacji z kontruderzenia na odsłonięte prawe skrzydło 1. Frontu Białoruskiego. [srodtytul]Następny cel – Kołobrzeg[/srodtytul] Następnym celem 1. Armii był Kołobrzeg – miasto twierdza na linii Nibelungów. Niemcy przy umacnianiu miasta umiejętnie wykorzystali dawne fortyfikacje pruskie i warunki naturalne. Newralgicznym elementem pierwszego, zewnętrznego pierścienia obrony były potężne gmachy znajdujące się na południe od portu, w łuku Parsęty – koszary artylerii, zwane od koloru tynków Białymi i położone nieopodal koszary piechoty, zwane Czerwonymi. Niemcy w artykułach prasowych oraz kronikach filmowych porównywali obronę Kołobrzegu z walkami z 1807 roku, kiedy to pruski garnizon pod wodzą generała von Gneisenaua bronił się ponad trzy miesiące, zmuszając francuski korpus do odstąpienia. Walki te przeszły do pruskiej historii, a komendant twierdzy stał się bohaterem narodowym. Teraz dowódcą mianowano jednego z najzdolniejszych oficerów niemieckich płk. Fritza Fullriedego, weterana walk w Afryce. To on zorganizował system obrony miasta, który miał zapewnić jak najdłuższy opór. Kołobrzegu broniło ok. 12 tys. żołnierzy wspieranych przez ciężkie niemieckie krążowniki oraz lotnictwo operujące z wyspy Bornholm. Pierwsze uderzenie na Kołobrzeg przeprowadzone przez sowiecką 272. DP zakończyło się klęską. Ciała czerwonoarmistów pokryły przedpole miasta. Po nich do akcji weszli Polacy. Dowódca 1. Armii gen. Popławski, któremu Żukow rozkazał jak najszybciej zdobyć Kołobrzeg, nie miał informacji o sile przeciwnika, dlatego do szturmu wyznaczył tylko cześć sił armii – 6. DP, a następnie część 3. DP. 6 DP miała uderzyć z marszu z kierunku południowo-zachodniego, aby najkrótszą drogą dotrzeć do portu u ujścia Parsęty, natomiast 3. DP nacierała od południowego-wschodu na centrum miasta. Polski szturm rozpoczął się 8 marca. Walki były bardzo zacięte. Na odcinku 6. DP esesmani stawiali zaciekły opór w obu kompleksach koszarowych. Przełom w walkach o przedni skraj obrony miasta nastąpił dopiero po pięciu dniach zmagań. 13 marca Polacy opanowali Koszary Białe, a dzień później Koszary Czerwone. Również 14 marca do walki weszła 4. DP. Dzień później do natarcia przystąpiły trzy polskie dywizje piechoty wsparte 645 działami oraz 300 czołgami i samochodami pancernymi. Po południu gen. Popławski nakazał przerwanie ognia i zaproponował niemieckiej załodze kapitulację. „W odpowiedzi – wspominał dowódca 1. Armii – otrzymaliśmy oś- wiadczenie uzgodnione, jak nam się wydawało, z wyższym dowództwem hitlerowskim. Oto jego treść: »W 1807 roku wojska napoleońskie nie potrafiły zdobyć Kołobrzegu, tym bardziej nie uda się to teraz Polakom«. Tak więc o jakichkolwiek dalszych rozmowach na temat kapitulacji nie mogło być mowy”. Krwawe boje trwały dalej. 6. DP kontynuowała swoje natarcie w kierunku portu, 3. DP także próbowała się przebić do portu pomiędzy Parsętą a torami kolejowymi. Najdalej na północny zachód atakowała 4. DP. Niemcy świadomi, że klęska jest nieuchronna, przeprowadzili sprawną akcję ewakuacyjną. W nocy z 16 na 17 marca wycofali drogą morską 5,5 tys. żołnierzy, a ostatniej nocy obrony jeszcze ok. 2 tys. W sumie wywieziono z miasta 71 tys. żołnierzy i cywilów. Ewakuacja Kołobrzegu uważana jest za najbardziej sprawną ewakuację nadmorskiej twierdzy w drugiej wojnie światowej. Fullriede za doskonałą obronę Kołobrzegu został awansowany na generała. W mieście pozostały tylko niemieckie jednostki osłonowe. Ostateczny szturm nastąpił nocą z 17 na 18 marca. W porcie poddali się ostatni obrońcy. Por. Stanisław Nałęcz-Komornicki, dowódca kompanii moździerzy 14. Pułku Piechoty, wcześniej żołnierz Armii Krajowej i powstaniec warszawski, pisał: „wyszliśmy na duży plac koło magazynów zastawiony silnikami lotniczymi, których Niemcy nie zdołali wywieźć. Na morzu widać było trzy okręty oddalające się szybko. […] Na wieży latarni morskiej powiewała już biało-czerwona chorągiew. Całe wybrzeże pokryte było polskimi mundurami. Mimo śmiertelnego znużenia żołnierze biegli do morza, by choć umoczyć palce w słonej wodzie. W niebo zrywały się bez końca salwy na wiwat. – Kołobrzeg nasz! – Miasto zdobyte! Ktoś zaintonował Rotę”. Bitwa o Kołobrzeg była jedyną samodzielną operacją Wojska Polskiego na froncie wschodnim. W walkach poległo 1156 żołnierzy 1. Armii. [srodtytul]Walki po Odrę i Bałtyk[/srodtytul] Mimo utraty prawie całego Pomorza i Prus Wschodnich oddziały niemieckie nadal broniły się w Kurlandii, Gdańsku, Gdyni i na Półwyspie Helskim. Natarcie Armii Czerwonej, wspieranej przez polskich czołgistów z 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, na Gdynię i Gdańsk ruszyło 23 marca. Dwa dni później z gdańskiego portu odpłynął ostatni niemiecki statek „Ubena”, wywożąc 4 tys. ludzi. Ten dotarł do Niemiec, ale dla innych ewakuacyjne rejsy zakończyły się tragicznie. Duży statek pasażerski „Wilhelm Gustloff” przewoził ok. 6 tys. cywilów, rannych żołnierzy oraz niewielką liczbę personelu wojskowego i urzędników. 30 stycznia został storpedowany przez sowiecki okręt podwodny S-13 – uratowało się zaledwie 838 ludzi. Podobny los spotkał płynący z Pilawy transportowiec „General von Steuben” – kolejną ofiarę S-13 i jego kapitana Aleksandra Marineski. Z 5 tys. uciekinierów i rannych żołnierzy katastrofę przeżyło tylko 300 osób. 30 marca sowieckie oddziały pancerne wdarły się do Gdańska. Zdobywcy spalili sporą część miasta. W tym czasie na terenie Prus Wschodnich armie 3. Frontu Białoruskiego marszałka Wasilewskiego prowadziły ciężkie walki z odciętymi oddziałami niemieckimi, które będą się biły aż do maja. Natomiast 1. Front Ukraiński marszałka Koniewa po zajęciu Górnego Śląska błyskawicznie przemieszczał się na zachód. W lutym dotarł aż do Legnicy, Zielonej Góry i Żagania oraz rozpoczął oblężenie Wrocławia i Głogowa. W marcu zaś rozbił zgrupowanie niemieckie na Opolszczyźnie. Pod koniec marca front stał nad Odrą. Stalin zarządził przygotowania do zadania Trzeciej Rzeszy ostatecznego ciosu – ofensywy na Berlin. [srodtytul]2. Korpus bierze Bolonię [/srodtytul] Mimo rozgoryczenia ustaleniami z Jałty żołnierze gen. Andersa nie uchylili się od dalszej walki. W skład 2. Korpusu, którym dowodził teraz gen. Zygmunt Bohusz-Szyszko, wchodziły: 3. Dywizja Strzelców Karpackich, 5. Kresowa Dywizja Piechoty, 2. Warszawska Brygada Pancerna, 2. Grupa Artylerii i służby tyłowe. Oddziały liniowe liczyły razem 55 780 żołnierzy. W związku z planowaną operacją „Buckland” Polaków wzmocniła brytyjska 7. Brygada Pancerna, hinduska 43. Brygada Piechoty Zmotoryzowanej oraz brytyjskie pułki artylerii. 9 kwietnia 1945 roku od bombardowania niemieckich pozycji nad rzeką Senio rozpoczęła się bitwa o Bolonię. W trakcie nalotu jedna z fal alianckich bombowców omyłkowo zrzuciła bomby na pozycje 2. Brygady Strzelców Karpackich, której bataliony były gotowe do natarcia. Mimo powstałego zamieszania o godz. 19.20 na odcinku 3. DSK ruszyło natarcie. Następnego dnia Polacy przełamali niemiecką obronę. 10 kwietnia weszło do walki Zgrupowanie „RUD„(jego trzonem była 3. Brygada Strzelców Karpackich i 3. Warszawska Brygada) dowodzone przez gen. Klemensa Rudnickiego, uderzając w kierunku rzeki Santerno. 14 kwietnia podkomendni Rudnickiego zajęli Imolę. Tego samego dnia żołnierze 5. KDP sforsowali Santerno i dokonali wyłomu w niemieckich liniach. Niemcy jednak twardo bronili się wzdłuż kanałów Tosso Gambellera i Correechio. Analizując napływające z przedpola informacje o nieprzyjacielu, dowódca 5. KDP gen. Nikodem Sulik spodziewał się silnego oporu na linii rzeki Gaiana. Opracował plan jej sforsowania, a następnie natarcia dwoma batalionami ku rzece Quaderna i uchwyceniu przyczółku na drugim brzegu. Uderzenie kresowiaków zmusiło główne siły niemieckie do opuszczenia pozycji nad Gaianą i odwrotu na zachód. Jednak nad rzeką nadal pozostały silne oddziały niemieckie, do których nie dotarł rozkaz o wycofaniu. 19 kwietnia na odcinku natarcia Zgrupowania „RAK” gen. Janusza Rakowskiego 13. batalion i szwadron 4. Pułku Pancernego po ciężkich walkach opanowały most na rzece Gaiana. W nocy nieprzyjaciel zaczął się wycofywać. Bolonia, ważny węzeł komunikacyjny, znajdowała się poza pasem działania 2. Korpusu i była celem natarcia amerykańskiej 5. Armii. Dopiero po przejściu rzeki Gaiana dowództwo brytyjskiej 8. Armii, któremu podlegała polska jednostka, zmieniło jej kierunek natarcia z zachodniego na północno-zachodni. Dowódca 2 Korpusu, obawiając się, że Niemcy, broniąc tego ważnego węzła komunikacyjnego, mogą uderzyć na nieosłonięte skrzydło nacierających oddziałów, postanowił skierować ku Bolonii Zgrupowanie „RUD”. Żołnierze gen. Rudnickiego, ścigając pobitego nieprzyjaciela, wczesnym rankiem 21 kwietnia wkroczyli do miasta. Meldunek o tym, że Polacy uprzedzili Amerykanów (czołgi jankesów dotarły do centrum Bolonii ok. godz. 8, dwie godziny po polskim 9. Batalionie) wywołały wielką radość w dowództwie 8. Armii – mimo że wojna zbliżała się do końca, między sojusznikami nadal trwała swoista rywalizacja o żołnierską sławę. Ksiądz Rafał Grzondziel, kapelan w 2. Korpusie, wspominał: „Przed ratuszem stały w wyrównanych szeregach kompanie 3. i 4. 9. Batalionu, twarze żołnierzy były roześmiane, radość biła z ich zaczerwienionych oczu. Wszyscy składali im gratulacje i chyba wszystkim nasuwała się myśl i żal do losu, że zdobyli wdzięczność witającej ich Bolonii, a nie Krakowa, Cieszyna czy Sącza. Gdyby to sypały się na nich kwiaty z polskich łąk, rzucane rękoma polskich dzieci i polskich dziewcząt! Los zrządził jednak inaczej”. W bitwie o Bolonię 2. Korpus stracił 234 poległych i 1228 rannych. Było to ostatnie starcie Polaków na froncie włoskim, gdyż 22 kwietnia polska jednostka została wycofana z pierwszej linii i przeszła do odwodu 8. Armii. [i]Zbigniew Wawer, historyk wojskowości, autor filmów dokumentalnych i programów telewizyjnych, autor książki „Monte Cassino. Walki 2. Korpusu Polskiego”[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL