Sądownictwo

Żali się Ziobro, żalą się śledczy

Zbigniew Ziobro uważa, że podstawa prawna, jaką prokuratura przyjęła przy umorzeniu sprawy ujawnienia akt mafii paliwowej Jarosławowi Kaczyńskiemu, jest dla niego krzywdząca, bo nie mówi wprost, iż prawa nie złamał. Na zdjęciu podczas konferencji prasowej w sierpniu
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Były minister podważa podstawę umorzenia sprawy. A śledczy chcą, by był ścigany za mobbing
Dwa głośne śledztwa z byłym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą w tle – dotyczące ujawnienia akt sprawy mafii paliwowej i rzekomych nacisków, do których miało dochodzić za czasów, kiedy kierował resortem – mają ciąg dalszy.
„Rz” ustaliła, że z decyzji kończących śledztwa nie jest zadowolony ani były minister, ani jego dawni podwładni, którzy twierdzą, że poddawano ich naciskom i mobbingowi. Złożyli zażalenia na umorzenia. – Pan Ziobro zakwestionował podstawę umorzenia śledztwa – potwierdza „Rz” Iwona Śmigielska-Kowalska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku. – Zażalenia wniosły też trzy osoby mające status pokrzywdzonych w śledztwie dotyczącym tak zwanych nacisków.
– Tę sprawę prowadzono na polityczne zlecenie. A teraz prokuratura się asekuruje i stosuje dziwne wybiegi: co innego pisze w uzasadnieniu, a inną wskazuje przyczynę umorzenia – mówi „Rz” Ziobro, tłumacząc, dlaczego złożył zażalenie. Czego dotyczyły sprawy, które badali płoccy śledczy? Pierwsza z nich była związana z ujawnieniem na przełomie 2005 i 2006 r. ówczesnemu prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu materiałów sprawy mafii paliwowej. Prokuratura najpierw uznała, że Ziobro pozwolił na wgląd w akta „osobie nieuprawnionej” i ujawnił tajemnicę służbową. W styczniu usłyszał zarzuty. Ale ostatecznie miesiąc temu śledztwo umorzono. Powód? „Brak danych dostatecznie uzasadniających popełnienie czynu”. Zbigniew Ziobro od początku twierdził, że prawa nie złamał, a Kaczyński mógł zapoznać się z materiałami, ponieważ był członkiem prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Teraz były minister uważa, że podstawa prawna, jaką przyjęła prokuratura przy umorzeniu, jest dla niego krzywdząca. Bo nie mówi wprost, że prawa nie złamał. Z informacji „Rz” wynika, że w zażaleniu, jakie złożył 18 listopada, uważa, że umorzenie powinno nastąpić z powodu braku przestępstwa. – W uzasadnieniu prokuratura stwiedziła, że prawa nie złamałem. Natomiast jako podstawę umorzenia wskazano, wbrew uzasadnieniu, że brak było danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa. Czyli nie stwierdzają wprost, że działałem zgodnie z prawem, co przecież napisali w uzasadnieniu – mówi „Rz” Ziobro. – To ma znaczenie głównie w sferze moralnej, bo tak czy inaczej śledztwo przeciwko byłemu ministrowi jest umorzone. Ale większą siłę rażenia ma stwierdzenie, że przestępstwa nie było, niż to, że nie ma na nie dowodów – podkreśla prof. Piotr Kruszyński, karnista z UW. Z kolei trzem prokuratorom, uznanym za pokrzywdzonych, nie podoba się umorzenie sprawy rzekomych nacisków. W śledztwie trwającym od 2008 r. płocka prokuratura badała, czy pełniąc funkcję ministra sprawiedliwości, Ziobro nadużywał władzy. Tak twierdzi kilku prokuratorów. Niedawno tę sprawę umorzono, uznając, że nie doszło do przestępstwa. Jak ustaliła „Rz”, z umorzeniem nie godzą się Małgorzata Wilkosz-Śliwa, Marek Staszak – były prokurator krajowy – i Krzysztof Parulski, autorzy doniesień. – Nie będę tego komentować. Ocenę sprawy pozostawiam sądowi – mówi „Rz” Małgorzata Wilkosz-Śliwa i potwierdza, że złożyła zażalenie. – Sprawę umorzono przedwcześnie, nie wykorzystano wszystkich możliwości dowodowych – twierdzi Staszak, który się skarżył, że z inspiracji Ziobry bezprawnie próbowano wyrzucić go ze służbowego mieszkania na rządowym osiedlu w Warszawie. W przypadku prokurator Wilkosz-Śliwy mobbing miał polegać na „zesłaniu” jej do prokuratury w Zabrzu, co w środowisku było odebrane jako degradacja. – Nie ma mowy o żadnych naciskach czy mobbingu. Wszystkie moje działania w stosunku do prokurator Wilkosz-Śliwy i Staszaka były prowadzodzone zgodnie z prawem – zapewnia Zbigniew Ziobro. Na razie nie wiadomo, kiedy sąd rozpozna zażalenia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL