Reklama

Bogusław Chrabota: O czym powinno się rozmawiać na RBN? Nie o Włodzimierzu Czarzastym

Zarówno udział Polski w programie SAFE, jak i kwestia obecności Polski w Radzie Pokoju prezydenta Trumpa to tematy ważne i konieczne do przedyskutowania na linii rząd – parlament – głowa państwa.
Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego z 11 września

Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego z 11 września

Foto: PAP

Na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego powinny być dyskutowane tematy ważne dla głównych ośrodków władzy w Polsce. Sprawa rosyjskich kontaktów marszałka Czarzastego, o ile prezydent nie wyciągnie jakiejś sensacyjnej karty, to czyste, polityczne awanturnictwo i z agendy spotkania powinna wypaść. Już sam pomysł jej wprowadzenia obraża powagę tego konstytucyjnego gremium. RBN została ustanowione w art. 135 Konstytucji Rzeczpospolitej jako organ doradczy Prezydenta RP w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego państwa. I dotąd jego działalność, za kadencji kolejnych prezydentów, była wolna od kontrowersji. Dobrze by było, gdyby takie status quo udało się utrzymać. Czy w kontekście jutrzejszego posiedzenia jest to możliwe? Odpowiedź brzmi „tak”, bo dwie kluczowe sprawy z agendy mają dla Polski fundamentalne znaczenie i warto by było w tej kwestii mieć pełen konsensus. Zanim jednak o SAFE i Radzie Pokoju, kilka zdań o faktach ze świata geopolityki. A te nie są dla Polski łatwe.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Czy partię Brauna trzeba izolować?

Przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Co podpowiada geopolityka?

Przede wszystkim za sprawą toczącej się wciąż wojny w Ukrainie i fiaska zabiegów pokojowych prezydenta USA Donalda Trumpa. Po roku jego prezydentury wypada powiedzieć na głos, że jego zapewnienia o wygaszeniu konfliktu zakończyły się totalną klęską. Dwanaście miesięcy Trumpa pokazują, że nie ma w rękach, jak to lubi nazywać, znaczących kart w grze z Władimirem Putinem. Mimo utrzymania przez Zachód sankcji, agresywnej polityki celnej USA, Rosja ani nie została zmuszona do zawarcia rozejmu, ani nie ustąpiła w sprawie postawionych przez siebie warunków w sprawie pokoju w Ukrainie. Co więcej, brak zdecydowania Trumpa i permanentne ustępowanie Rosji i Putinowi rzuciły na Amerykanina cień podejrzeń o brak sprawczości, a nawet ciche sprzyjanie Moskwie.

Dziś sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna, bo gołym okiem widać, że negocjatorzy Trumpa ścieżkę do osiągnięcia pokoju widzą tylko w wymuszaniu przyjęcia trudnych rosyjskich warunków na prezydencie Zełenskim. Co to znaczy dla Polski? Jesteśmy w kleszczach. Z jednej strony musimy zabiegać o utrzymanie dobrych relacji z naszym głównym sojusznikiem i filarem NATO – Stanami Zjednoczonymi, z drugiej coraz lepiej rozumiemy, że wsparcie dla Ukrainy i gwarancje bezpieczeństwa dla Europy coraz mocniej przesuwają się w stronę uruchomienia potencjału obronnego europejskich państw NATO. Jeszcze gorszą informacją jest to, że opisany powyżej trend to nie kaprys prezydenta Trumpa, ale strategiczne przesunięcie interesów amerykańskich sygnalizowane już od czasów prezydentury Obamy. W tej sytuacji nic się więc nie zmieni, nawet jeśli po Trumpie Biały Dom przejmą Demokraci.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Karol Nawrocki otwiera wiele frontów i traci, stając ślepo po stronie Donalda Trumpa

Polityka bezpieczeństwa: Polska musi grać na dwóch fortepianach

Co to znaczy dla Polski? Cóż, na krótką metę dramatyczne zawieszenie między Waszyngtonem i Brukselą oraz próbę gry na dwóch fortepianach. W odleglejszej perspektywie budowę własnego potencjału obronnego i mobilizowanie do takich samych działań Europy. Temu właśnie ma służyć SAFE; projekt, którego Polska była jednym z inicjatorów. Program, który daje nam 190 mld zł finansowania na rozbudowę polskiego i europejskiego potencjału obronnego. W tej sprawie prezydent ma prawo domagać się szczegółowej informacji; to sfera narodowego bezpieczeństwa kreowana na całe dekady. Ma też prawo do poznania szczegółów planów rządowych, zasad finansowania, listy projektów, szczegółów dystrybucji środków i gwarancji, że nie zostaną zmarnowane.

 Nie mamy żadnego interesu w tym, by być liderem konfrontowania się z Waszyngtonem i gospodarzem Białego Domu

Ale jest i druga strona „kleszczy”, o których wspomniałem. Polska uważa się i jest uważana za jednego z najważniejszych sojuszników Stanów Zjednoczonych w Europie i powinna ten status utrzymać. Nie mamy żadnego interesu w tym, by być liderem konfrontowania się z Waszyngtonem i gospodarzem Białego Domu. W tym sensie nie powinniśmy też lekceważyć propozycji uczestnictwa w Radzie Pokoju prezydenta Trumpa. Nie piszę wprost: powinniśmy zgłosić akces. To za dużo. Niemniej powinniśmy dyskutować temat na forum państw Unii Europejskiej i uważnie sondować, które państwa rozważają swój udział w Radzie. Nie należy bowiem wykluczyć, że któraś z europejskich, sojuszniczych stolic się na to zdecyduje. Wtedy temat powinien stanąć też na agendzie polskich władz i być poważnie przeanalizowany. Tym bardziej, że Polska jest związana ze Stanami Zjednoczonymi bardziej niż wielu europejskich partnerów NATO: poprzez zakupy wojskowe w amerykańskich firmach sektora zbrojeniowego i wielkie projekty energetyczne w USA.

Zadanie dla Polski: Wzmacniać Europę i dbać o relacje z Ameryką

Konkludując, każdy komunikat skierowany dziś do Waszyngtonu winien być przemyślany, roztropny i powinien brać pod uwagę nasz interes bezpieczeństwa. W tym sensie wypada rozumieć, że wszelka tromtadracja musi być rozumiana jako dowód ignorancji, albo – wprost – świadomego szkodzenia polskiemu interesowi narodowemu.

Reklama
Reklama
Członkowie NATO w Europie

Członkowie NATO w Europie

Foto: PAP

Kwestie polskiego uczestnictwa w programie SAFE i Radzie Pokoju to sprawy poważne. Miejmy nadzieję, że zarówno prezydent, jak i jego goście tak podejdą do debaty na forum RBN. Natomiast zapisany w agendzie punkt trzeci to – w świetle posiadanej przeze mnie wiedzy – polityczne awanturnictwo. Powinien zostać wycofany z agendy, albo – jeśli to niemożliwe – absolutnie zmarginalizowany przez prezydenta. To konieczne, by powaga tematów i przewidzianego gremium nie ucierpiała. I jeszcze jedno: czy prezydent powinien zaprosić do udziału w RBN przedstawicieli Konfederacji Korony Polskiej? Mam spore wątpliwości, acz jedno jest jasne. Odpowiedzialność za tę decyzję ponosi prezydent. To jego ryzyko i on będzie rozliczony ze skutków.

Publicystyka
Marek Kutarba: Estonia grozi Rosji atakiem rakietowym. Co może być jego celem?
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Czy Zbigniew Ziobro ma na siebie pomysł
Publicystyka
Jędrzej Bielecki: Orędzie Donalda Trumpa o stanie państwa. Jak prezydent USA mijał się z prawdą
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Światowy chaos z cłami Trumpa
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama