Na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego powinny być dyskutowane tematy ważne dla głównych ośrodków władzy w Polsce. Sprawa rosyjskich kontaktów marszałka Czarzastego, o ile prezydent nie wyciągnie jakiejś sensacyjnej karty, to czyste, polityczne awanturnictwo i z agendy spotkania powinna wypaść. Już sam pomysł jej wprowadzenia obraża powagę tego konstytucyjnego gremium. RBN została ustanowione w art. 135 Konstytucji Rzeczpospolitej jako organ doradczy Prezydenta RP w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego państwa. I dotąd jego działalność, za kadencji kolejnych prezydentów, była wolna od kontrowersji. Dobrze by było, gdyby takie status quo udało się utrzymać. Czy w kontekście jutrzejszego posiedzenia jest to możliwe? Odpowiedź brzmi „tak”, bo dwie kluczowe sprawy z agendy mają dla Polski fundamentalne znaczenie i warto by było w tej kwestii mieć pełen konsensus. Zanim jednak o SAFE i Radzie Pokoju, kilka zdań o faktach ze świata geopolityki. A te nie są dla Polski łatwe.
Czytaj więcej
Konfederacja Korony Polskiej na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego? Partia Grzegorza Brauna rośnie...
Przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Co podpowiada geopolityka?
Przede wszystkim za sprawą toczącej się wciąż wojny w Ukrainie i fiaska zabiegów pokojowych prezydenta USA Donalda Trumpa. Po roku jego prezydentury wypada powiedzieć na głos, że jego zapewnienia o wygaszeniu konfliktu zakończyły się totalną klęską. Dwanaście miesięcy Trumpa pokazują, że nie ma w rękach, jak to lubi nazywać, znaczących kart w grze z Władimirem Putinem. Mimo utrzymania przez Zachód sankcji, agresywnej polityki celnej USA, Rosja ani nie została zmuszona do zawarcia rozejmu, ani nie ustąpiła w sprawie postawionych przez siebie warunków w sprawie pokoju w Ukrainie. Co więcej, brak zdecydowania Trumpa i permanentne ustępowanie Rosji i Putinowi rzuciły na Amerykanina cień podejrzeń o brak sprawczości, a nawet ciche sprzyjanie Moskwie.
Dziś sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna, bo gołym okiem widać, że negocjatorzy Trumpa ścieżkę do osiągnięcia pokoju widzą tylko w wymuszaniu przyjęcia trudnych rosyjskich warunków na prezydencie Zełenskim. Co to znaczy dla Polski? Jesteśmy w kleszczach. Z jednej strony musimy zabiegać o utrzymanie dobrych relacji z naszym głównym sojusznikiem i filarem NATO – Stanami Zjednoczonymi, z drugiej coraz lepiej rozumiemy, że wsparcie dla Ukrainy i gwarancje bezpieczeństwa dla Europy coraz mocniej przesuwają się w stronę uruchomienia potencjału obronnego europejskich państw NATO. Jeszcze gorszą informacją jest to, że opisany powyżej trend to nie kaprys prezydenta Trumpa, ale strategiczne przesunięcie interesów amerykańskich sygnalizowane już od czasów prezydentury Obamy. W tej sytuacji nic się więc nie zmieni, nawet jeśli po Trumpie Biały Dom przejmą Demokraci.