Media

Unia – marny cień własnej idei

Igor Janke
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Od dziś obowiązuje traktat lizboński. Znany francuski filozof polityczny Andre Glucsmann na łamach dzisiejszego wydania „Dziennika Gazety Prawnej” mało entuzjastycznie wypowiada się na temat kondycji Unii Europejskiej.
„Unia jest marnym cieniem idei, od której zaczęła, jest po prostu politycznym wrakiem” — mówi. — „Oprócz tego, że przy każdym szczycie, przy każdej naradzie szefów rządów i ministrów, gdzie wszyscy klepią się po ramieniu i szczerzą w uśmiechach, każdy tak naprawdę gra na własna rękę. (…) W jakiejkolwiek sprawie — czy chodzi o ropę, gaz, czy energie atomowa — Unia nie jest gotowa podjąć wspólnego wyzwania. Berlin i Moskwa umacniają swój sojusz. Sympatia Niemców wobec Rosji jest tendencja utrzymująca się od dłuższego czasu, zarówno w sferze biznesowej, jak i społecznej. Ich wspólny pomysł na kryzys polega na tym, że potężne Niemcy cywilizują i modernizują potężna Rosję. To oczywiście wypcha Unie w jeszcze większe tarapaty. Czasy Adenauera i de Gaulla mamy już dawno ze sobą i nic nie wskazuje na to, by kiedykolwiek powróciły” — mówi Glucsmann.
Francuz przypomina, że Unia powstała na gruncie dwóch wartości: stawiania oporu komunistycznej nawale i usuwania ekonomicznych barier, by wspólnie dążyć do dobrobytu. „Ale co się stało z tymi wartościami?” — pyta. „Czy nie nie zostały poważnie naruszone, kiedy były kanclerz RFN i i jeden z głównych unijnych graczy Gerhard Schroeder został szefem rosyjskiej spółki gazowej?” Tyle Glucsmann. Można tylko przypomnieć, że jednym z filarów nowego, lizbońskiego porządku ma być solidarność energetyczna. Jak wygląda ta solidarność z Polską? Niemcy dogadują się z Rosja w sprawie nieprzyjaznego nam Nord Streamu i — wiadomość z ostatnich dni – Francja dogaduje się z Rosją w sprawie South Streamu, czyli drugiej nitki gazowej otaczającej nas z południa. Mało to budujące.
Traktat Lizboński daje wiele możliwości wspólnego działania i rzeczywistego integrowania się Europy. Ale same deklaracje nie zastąpią politycznej woli współpracy. A tej jest ostatnio – na poziomie realnym, a nie deklaratywnym – coraz mniej. Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/janke/2009/12/01/unia-marny-cien-wlasnej-idei/]blog.rp.pl/janke[/link]

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL