Muzyka

Subtelna muzyka prosto z Londynu

Charles Dutoit lubi utwory o wyrafinowanych brzmieniach
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Słynna Royal Philharmonic Orchestra zagrała wczoraj w Warszawie. To był niesłychanie elegancki wieczór
Królewscy Filharmonicy z Londynu wystąpili dokładnie miesiąc po jeszcze sławniejszych Berlińskich Filharmonikach. Już dawno Polska nie gościła w tak krótkim czasie równie znakomitych orkiestr.
Wszelkie porównania są trudne, bo dobre orkiestry mają niepowtarzalną osobowość. Berlińczycy nie boją się wielkich, skomplikowanych dzieł, z łatwością podejmują się najtrudniejszych zadań. Royal Philharmonic Orchestra zaskoczyła publiczność finezyjnością emocji zupełnie nietypową dla Anglików. Niewątpliwie duża w tym zasługa ich szefa, Szwajcara Charlesa Dutoita. To dyrygent o ogromnym doświadczeniu, któremu szczególnie odpowiadają kompozycje utkane z subtelnej tkanki, o wyrafinowanych brzmieniach.
Program koncertu ułożył smakowicie. Wybrał utwory składające się z drobnych, zmiennych epizodów. Od rozbudowanej narracji liczy się w nich bardziej bogactwo muzycznych barw. Royal Philharmonic Orchestra potrafiła je ukazać, zwłaszcza w suicie „Moja matka gęś” Ravela. Miała ona mgławicową lekkość, a Brytyjczycy dodali blasku każdemu detalowi, nawet jeśli trwał on zaledwie kilka sekund. Równie ciekawe okazały się „Wariacje Enigma” Elgara. Sztandarowe dzieło muzyki angielskiej w ujęciu orkiestr spoza Wysp Brytyjskich razi często pompatycznością, staje się rozwlekłe. Londyńczycy udowodnili, że ów cykl wariacji opartych na nieznanym nikomu – poza kompozytorem – temacie jest dramaturgicznie spójną kompozycją. Na finał Charles Dutoit wybrał fragmenty z baletu „Romeo i Julia” Prokofiewa. W ujęciu Królewskich Filharmoników i one zabrzmiały elegancko, zabrakło wszakże niezbędnego dramatyzmu. Publiczność jednak była zachwycona, a dyrygent zdawał się być tak zaskoczony tym entuzjastycznym przyjęciem, że nie zdecydował się na bis.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL