Mniejszości

Zaolzie – bliskie i dalekie

Piotr Semka
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Czy Polacy z XIV wieku mają wiele wspólnego z dzisiejszymi? Postmoderniści orzekną, że niewiele
Ludzie zamiłowani w historii i dziejach swojego narodu będą przekonywać, że takiej ciągłości jest znacznie więcej, niż się dzisiejszym ironistom wydaje. Że świadomość narodowa, nawet – wydawałoby się – zupełnie uśpiona i utracona, potrafi się przebudzić na mocy jakichś praw, których istnienia możemy się tylko domyślać.
Ciekawym przyczynkiem do takiej dyskusji może być przypadek Księstwa Cieszyńskiego, którego obszar dziś w połowie należy do Polski, a jego druga część – zwana w Polsce Zaolziem – wchodzi w skład Republiki Czeskiej. Księstwo Cieszyńskie trafiło spod władzy Polski pod zwierzchność Korony czeskiej w 1327 roku. 18 lutego 1327 roku książę cieszyński Kazimierz I złożył w Opawie hołd lenny królowi Czech Janowi Luksemburskiemu. Odtąd Księstwo Cieszyńskie stanowiło lenno korony czeskiej z zachowaniem dużej autonomii wewnętrznej, a od 1525 roku autonomiczną część cesarstwa Habsburgów.
A jednak większość mieszkańców tego fragmentu Śląska austriackiego używała gwary śląskiej – odmiany języka polskiego – i nie stała się Czechami. Jeśli już pojawiały się tu obce wspólnoty, to byli to Niemcy, którzy zasiedlali Beskidy, a potem stworzyli włókienniczy przemysł Bielska. W 1918 roku Polacy z Księstwa Cieszyńskiego podnieśli hasło prawa samodecydowania o sobie. Uznali, że jako nacja stanowiąca większość ludności mają pełne prawo przyłączyć się do Polski. Dla Czechów było to nienaruszalne historyczne terytorium „korony św. Wacława”, które powinno wejść w skład Czechosłowacji. Zażądali włączenia całego terenu Księstwa Cieszyńskiego do swojego państwa. Rozpoczął się bolesny konflikt – rok 1919, czyli czeski najazd militarny, silna czechizacja w okresie międzywojennym, rok 1938 – włączenie Zaolzia do Polski w chwili rozpadu Czechosłowacji wskutek paktu monachijskiego, i wreszcie niełatwe lata czechosłowackiego komunizmu. My, Polacy w kraju, zbyt mało pamiętamy o wspaniałych ludziach, jakich wydała ta ziemia. Stąd pochodził pisarz Gustaw Morcinek, słynny śląski architekt, czy Stanisław Hadyna, założyciel Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk. Na Zaolziu urodził się Jerzy Buzek, który przyszedł na świat w 1940 roku w Śmiłowicach po czeskiej stronie granicy, i Halinka Mlynkowa z Brathanków. W 1989 roku wydawało się, że opresja znikła. A jednak przed Polakami na Zaolziu pojawiły się nowe zagrożenia asymilacyjne. Migracja ekonomiczna czy współczesnej popkultury potrafią wynaradawiać równie silnie jak administracyjne szykany. Ale tym negatywnym tendencjom przeciwstawia się śląski upór Zaolziaków. Im dedykujemy dzisiejszy numer „Bezkresów”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL