Polityka

Szyld SLD ma wrócić do klubu poselskiego i klubów radnych

Grzegorz Napieralski
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Sojusz chce znów promować tylko własną markę. Przymierza się do zmiany nazwy Klubu Poselskiego Lewica na Klub SLD
Na ostatniej Radzie Krajowej Krzysztof Makowski, lider łódzkiego Sojuszu, zgłosił uchwałę, by Klub Poselski Lewica przemianować na Klub SLD. I tak samo zrobić z klubami radnych.
– W czasie ostatnich trzech kampanii występowaliśmy za każdym razem pod innym szyldem, co dezorientuje wyborców – argumentuje Makowski. – Gdy Grzegorz Napieralski (przewodniczący Sojuszu i szef klubu – red.) ma konferencję w siedzibie partii na Rozbrat, to za jego plecami widnieje nazwa SLD, a gdy w Sejmie – Lewica. Najwyższy czas to ujednolicić, a ponieważ znacznie łatwiej jest zmienić nazwę klubu niż partii, dlatego jestem za szyldem SLD. Ostatnia Rada Krajowa nie przegłosowała tej uchwały. – Przewodniczący chce najpierw porozmawiać z klubem – mówi rzecznik klubu Tomasz Kalita.
Makowski uważa, że decyzja może zapaść już na następnym posiedzeniu Rady Krajowej w listopadzie. Gdyby do tego doszło, klub zyskałby już trzecią nazwę w tej kadencji Sejmu. Co na to posłowie, którzy są w Klubie Lewica, ale do partii nie należą? – Nazwa jest dla mnie sprawą drugorzędną – deklaruje Bartosz Arłukowicz, były polityk SdPl, dziś bezpartyjny. – Osobiście bardziej odpowiada mi nazwa Lewica, ale jeżeli klub zmieni nazwę na SLD, nie zamierzam robić z tego problemu. Podobnie uważa Marek Balicki, który co prawda do Klubu Lewica nie należy, ale nosił się z zamiarem wstąpienia. – Szyld mi nie przeszkadza, to i tak jest Klub SLD, bo dominują w nim członkowie tej partii – mówi. – Problem w tym, że SLD powinien wykonać jakieś gesty otwarcia na inne środowiska lewicowe, a tego nie robi. Dlatego ciągle nie zdecydowałem się na przystąpienie do klubu. Za to wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński, choć należy do Sojuszu, ze zmianą nazwy klubu najwyraźniej ma problem. – To jest tęsknota jednego kolegi z Łodzi, ale moim zdaniem zwycięży pogląd, żeby klub pozostał przy obecnej nazwie – mówi wicemarszałek. – Lewica oznacza szerszą formułę, w której mogą się zmieścić różni politycy, niekoniecznie należący do SLD. Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, uważa, że pomysł na ujednolicenie szyldu ma wady i zalety. – Największą bolączką SLD jest brak wyrazistości i spójności komunikacyjnej – twierdzi Biskup. – Postawienie na szyld SLD może wzmocnić tę wyrazistość i identyfikację wyborców z partią. Może też sprawić, że w świadomości społecznej lewica będzie się równała SLD. To plusy tej zmiany. Minusem według Biskupa jest to, że nazwa „lewica” powstała, aby łączyć różne środowiska, a powrót do szyldu SLD będzie sugerował, że partia się zamyka. – Poza tym szyld SLD ciągle obarczony jest balastem grzechów tej partii z epoki Leszka Millera, choć z czasem będzie się to zacierać – przewiduje politolog. – Sądzę, że kierownictwo partii wyważyło wszystkie racje i uznało, że zyski przewyższają straty. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=e.olczyk@rp.pl]e.olczyk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL