Kraj

Zamiast szefa CBA odszedł rzecznik

Mariusz Kamiński (z lewej)
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Premier do wieczora nie odwołał Mariusza Kamińskiego. Poczeka na opinię prezydenta?
Zgodnie z zapowiedzią Donalda Tuska stanowisko miał stracić wczoraj szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jednak do zamknięcia tego wydania „Rz” nie nadeszła wiadomość o odwołaniu Kamińskiego. Czy to znaczy, że premier posłuchał apeli opozycji i wstrzymał dymisję, by zaczekać na zaopiniowanie wniosku w tej sprawie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego?
Według Władysława Stasiaka, szefa Kancelarii Prezydenta, Lech Kaczyński ma na jej wydanie dwa tygodnie. Donald Tusk twierdził wcześniej, że nie będzie czekał na głowę państwa. – Nie będę uwzględniał wykrętów administracji prezydenckiej – zapowiadał.
Taki zamiar oburzył posłów PiS. Szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło mówił nawet o Trybunale Stanu dla Donalda Tuska. – Premierowi nie opłaca się ryzykować, że Kamiński przed jakimś sądem wygra proces o bezprawne usunięcie go ze stanowiska. Wprawdzie żaden sąd go na stanowisko nie przywróci, ale to będzie oznaczało, że również szef ABW powołany bez opinii prezydenta objął funkcję z naruszeniem prawa – mówi „Rz” jeden z polityków PO, zaznaczając jednak, że decyzja w sprawie szefa CBA „może zapaść w każdej chwili”. Tymczasem z pracy w Biurze zrezygnował rzecznik prasowy Temistokles Brodowski. W miniony piątek złożył na ręce Kamińskiego rezygnację i przekierował rozmowy ze swojego służbowego telefonu na numer swojej zastępczyni. W poniedziałek po zebraniu podpisów na tzw. obiegówce w pracy rozesłał wiadomość e-mailem do dziennikarzy ze swojej listy adresowej. „W związku z zapowiedzią odwołania Szefa CBA odszedłem ze służby” – napisał. 39-letni Brodowski, w związku z tym, że wcześniej długo pracował w policji, nabył już uprawnienia emerytalne. Nie wiadomo, czym się teraz zajmie. – Trochę ciężko będzie się wytłumaczyć przed Panem Bogiem, że zostało się emerytem przed czterdziestką – mówi „Rz”. Jak ustaliła „Rz”, zastępcy Mariusza Kamińskiego Ernest Bejda i Maciej Wąsik nie zamierzają sami zrezygnować z pracy. Postanowili czekać, aż zostaną odwołani. CBA wczoraj pracowało normalnie. – Planowane są zatrzymania osób podejrzewanych o korupcję. Śledztwa idą zwykłym tempem – mówi informator „Rz”. Mariusz Kamiński ma stracić stanowisko szefa biura, bo według premiera Tuska użył wykrytej przez CBA afery hazardowej w politycznym konflikcie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL