Dane gospodarcze

Najsłabsi nie przetrwali kryzysu

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
497 firm upadło w ciągu trzech kwartałów tego roku. To 57 proc. więcej niż w tym samym czasie w 2008 r., ale dynamika przyrostu bankructw hamuje
W pierwszym kwartale tego roku zbankrutowało 126 firm, w drugim – 180, w trzecim – 188 – wynika z danych Coface Poland.
– Okazało się, że nasz tzw. kryzys jest płytki i „eliminuje” firmy, które nie działały na warunkach rynkowych – mówi Wojciech Warski, ekspert BCC. – To, że kryzys przyszedł do nas z opóźnieniem, pozwoliło wielu firmom przygotować się do zmiany koniunktury – dodaje. Od początku 2009 r. przybywa upadających firm, ale tempo, w jakim bankrutują, od czerwca wyhamowało i utrzymuje się na podobnym poziomie. Bardzo dynamiczny wzrost tego zjawiska obserwowany w pierwszym półroczu spowodowany był kilkoma przyczynami: zakończeniem procesów upadłościowych firm, które podupadły na początku kryzysu, jeszcze pod koniec 2008 r., bankructwem firm, które straciły na opcjach walutowych, oraz zdecydowanie gorszą koniunkturą w pierwszych dwóch kwartałach, która zadecydowała o zakończeniu działalności wielu przedsiębiorstw osłabionych brakiem zamówień i utratą płynności.
Najwięcej bankructw było w branży przetwórstwa przemysłowego (206), w handlu (137) i budownictwie (54). Najbardziej wzrosła liczba upadłości firm transportowych (o 264 proc,), tych, których działalność związana jest z obsługą rynku nieruchomości (125 proc.), oraz zajmujących się produkcją metali i wyrobów metalowych (o 113 proc.). Trzykrotnie zwiększyła się liczba upadłości spółek akcyjnych. Potwierdza to m.in. tezę, że kryzys w coraz większym stopniu dotyka duże firmy. Wśród spółek akcyjnych znalazło się wiele takich, których kłopoty są zarówno następstwem niekorzystnych umów na opcje walutowe, jak i związane są ze spadkiem zamówień i utratą rentowności, restrukturyzacją i zmianami właścicielskimi czy złym zarządzaniem. – Duża liczba bankructw wynika nie tylko ze spowolnienia gospodarczego w Polsce, ale także u naszych sąsiadów i w krajach, z którymi polskie firmy współpracują. Kłopoty m.in. niemieckich przedsiębiorstw sprawiły, że spadły zamówienia na polskie produkty – mówi Piotr Rogowiecki, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich. Po półroczu tego roku analitycy twierdzili, że w 2009 r. upadłość może ogłosić dwa razy tyle firm co rok wcześniej. Dziś uspokajają: nic takiego się nie stanie. – Ostatni kwartał w roku jest najlepszy dla przedsiębiorstw, wykluczając z tej grupy spółki „sezonowe”. Dlatego też ci, którzy przetrwali, będą poprawiać swoje wyniki – twierdzi Wojciech Warski. Dodaje, że kondycja finansowa firm w przyszłym roku zależy przede wszystkim od zewnętrznych czynników, np. kursów walutowych, wzrostu gospodarczego w krajach ościennych. – Na to przedsiębiorcy nie mają wpływu – podkreśla Warski. [ramka][srodtytul]Maciej Drowanowski,dyrektor zarządzający Coface Poland[/srodtytul] Pozytywnym zjawiskiem jest wyhamowanie wzrostu liczby upadłości oraz utrzymywanie się dobrej koniunktury w sektorach związanych z rynkiem detalicznym – m.in. branży spożywczej i farmaceutycznej. Równocześnie stabilizuje się sytuacja w branży stalowej i budowlanej, gdzie pojawiają się pozytywne sygnały o zwiększających się obrotach. Niepokojąco natomiast wygląda sytuacja wielu przedsiębiorstw przemysłu ciężkiego i maszynowego, które obciążone dużymi kosztami stałymi, przestojami ekonomicznymi spowodowanymi realizowaniem mniejszej liczby zamówień oraz brakiem spłaty należności od odbiorców, nie mają możliwości powrotu do osiągnięcia satysfakcjonujących przychodów i poprawy swojego standingu finansowego. Do końca roku wzrośnie ryzyko upadłości firm związanych z polskim przemysłem stoczniowym. Przykładem mogą być kłopoty Zakładów Cegielskiego, które pozbawione zamówień, na dodatek obarczone długami stoczni, już szykują się do wielkich zwolnień grupowych. Problemem tak dużych i wyspecjalizowanych przedsiębiorstw są także ograniczone możliwości znalezienia alternatywnych odbiorców za granicą.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL