Biznes

Po co chodzić do sklepów

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Częściej robimy zakupy w internecie, a rocznie na żywność wydajemy tam 100 mln zł. Wartość rynku rośnie o kilkadziesiąt procent rocznie, a niektórym sklepom obroty skoczą kilkakrotnie
Polacy coraz częściej kupują podstawowe produkty – tak spożywcze, jak chemiczne – w sklepach internetowych. – Oczywiście z powodu kryzysu widzimy zmiany w koszyku kupowanych produktów, ale nadal miesięcznie zwiększamy obroty o 5 – 10 proc. w stosunku do miesiąca wcześniejszego – mówi Witold Ferenc, prezes Frisco.pl.
W tym roku obroty sklepu sięgną nawet 20 mln zł wobec 9 mln zł w 2008 r. Według szacunków firmy wydatki na takie zakupy wynoszą w Polsce ok. 100 mln zł – rosną po kilkadziesiąt procent rocznie. Sprzedaż prowadzi ponad 100 sklepów czasami specjalizujących się tylko w winach czy zdrowej żywności. W Wielkiej Brytanii sprzedaż w sieci odpowiada nawet za 7 proc. handlu żywnością. Liderami są Tesco i działający od siedmiu lat Ocado.com, którego obroty wynoszą już
1 mld funtów. – W Polsce Internet pozostanie tylko uzupełnieniem oferty i nigdy nie stanie się kanałem dominującym, jednak jest to perspektywiczny kanał, na którym także można zarobić – mówi Andrzej Wojciechowicz, prezes Bomi. Ta firma już od dawna prowadzi sprzedaż w sieci, w zestawieniach jednak wypada słabo – według raportu Internet Standard w 2008 r. jej obroty w tym kanale wyniosły poniżej 1 mln zł. Jak zapowiada Wojciechowicz, już trwają prace nad zmianami w pracy sklepu oraz jego logistyce. Rankingi nie obejmują też ToTu.com. Zamówienia z niego trafiają do tradycyjnych sklepów w całym kraju, które je realizują. Analitycy traktują tę formę raczej jako pośrednictwo w sprzedaży. Liderem rynku jest sieć Piotr i Paweł, która sprzedaż w sieci rozpoczęła w 2003 r. Przychody w tym kanale wyniosły w 2008 r. 15 mln zł (63 tys. zamówień o średniej wartości 237 zł). Dużo krócej działa internetowy sklep sieci Alma, który w 2008 r. przyniósł 6,5 mln zł. – W drugim kwartale sprzedaż sklepów, które działały w ubiegłym roku, wzrosła o 150 – 200 proc., a łącznie sprzedaż w Internecie w tym okresie wzrosła o niemal 300 proc. – mówi Stanisław Krzaklewski, dyrektor internetowych delikatesów Alma. Za wzrost rynku odpowiadają głównie duże miasta z Warszawą na czele. Według raportu Internet Standard w stolicy sklep internetowy Piotr i Paweł odpowiadał w ubiegłym roku za ponad połowę obrotów w Internecie, a w przypadku Almy było to 40 – 45 proc.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL