Klęski żywiołowe

Krajobraz po burzy

Strażacy usuwają połamane drzewa na jednej z wrocławskich ulic
PAP
Osiem ofiar śmiertelnych, 82 osoby poszkodowane i ponad pięć tysięcy interwencji Straży Pożarnej - to bilans nawałnic, które szalały na południu i w centrum Polski.
[link=http://www.rp.pl/galeria/178622,339464.html]Zniszczenia po burzy - zdjęcia[/link]
W województwie łódzkim burza zabiła trzy osoby. Jedną z ofiar jest ciężarna 24-letnia kobieta, która jechała samochodem z dwójką dzieci w Chojnem (Łódzkie). Jej auto przygniotło drzewo. Kobieta zginęła na miejscu, dzieci trafiły do szpitala. Drugą ofiarą burzy jest 49-letni mężczyzna, którego przygniotło drzewo w miejscowości Witaszewice k. Łęczycy. Porażenie prądem z zerwanej przez wiatr linii energetycznej było natomiast przyczyną śmierci 52-letniego mężczyzny w Witowie (powiat piotrkowski). Dwie osoby zginęły na Dolnym Śląsku, jedna osoba przygnieciona drzewem w Gniewkowie, druga utonęła w Kunicach po wywróceniu się łódki. Blisko 50 osób zostało rannych. Stan dwóch z nich jest poważny - to ostatnie doniesienia z jeleniogórskiego szpitala, gdzie trafiły przygniecione konarami osoby z miejscowości Dąbrownica i Podgórzyn. W Legnicy policjanci i strażacy po kilku godzinach poszukiwań w zdewastowanym parku odnaleźli ciało 67-letniego mężczyzny, który miał być tam wczoraj podczas kataklizmu. Okazał się ósmą ofiarą burzy.
Blisko 40 osób rannych i dwie ofiary śmiertelne - mężczyzna przygnieciony drzewem w Rawiczu i jeden z rannych, który z powodu doznanych obrażeń zmarł w szpitalu - to podsumowanie nocnych kataklizmów w województwie wielkopolskim. Trwające od kilkunastu do kilkudziesięciu minut nawałnice, którym towarzyszyły silny wiatr o prędkości sięgającej 100 kilometrów na godzinę i obfity deszcz, przeszły przez Dolny Śląsk, Wielkopolskę, Łódzkie i Mazowieckie. [srodtytul]Prezydent Legnicy: Zostańcie w domach[/srodtytul] Prezydent Legnicy apeluje w radio o pozostanie w domach, by nie utrudniać usuwania skutków nawałnicy. Na Dolnym Śląsku to miasto kataklizm dosięgnął w największym stopniu. - Jeśli nie ma takiej potrzeby, proszę o niewyjeżdżanie samochodami i pozostanie w domach - prosił Tadeusz Krzakowski, prezydent Legnicy mieszkańców miasta na antenie Radia Wrocław. - To znacznie utrudnia usuwanie szkód, a skala zniszczeń przeszła wszelkie wyobrażenia. Krzakowski żalił się, że ostrzeżenie meteo o nawałnicy przyszło dopiero o godz. 19.02, tuż przed atakiem żywiołu. Legnica jest zdewastowana, trudno odgrodzić natychmiast wszystkie niebezpieczne miejsca. Wiatr, który wiał tu z prędkością 130 km/h, zmiótł z powierzchni największy park w mieście. Robert Korzeniowski, kierownik Dolnośląskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego poinformował "Rz", że szacunkowe straty będą znane w poniedziałek. - Na razie koncentrujemy się na usuwaniu skutków nawałnicy, w terenie pracują już komisje, które szacują szkody - mówi Korzeniowski. Na Dolnym Śląsku, gdzie strażacy interweniowali blisko 2 tysiące razy, prądu nie ma w części Legnicy, Wrocławia a także w brzegu, Wołowie i Obornikach śląskich. [srodtytul]Tysiące wezwań[/srodtytul] W Wielkopolsce, w Krotoszynie, do szpitala przyjęto 20 osób. W Poznaniu ulewa zniszczyła część dworca kolejowego, a w miejscowości Ruda zerwana linia energetyczna spadła na oborę, raniąc i zabijając zwierzęta. W Łódzkiem najbardziej ucierpiały powiaty: piotrkowski, bełchatowski, radomszczański, łaski i łowicki. Burza nie oszczędziła też gminy Gorzkowice, przez którą w ubiegłym tygodniu przeszła trąba powietrzna. Kilkanaście tysięcy osób jest pozbawionych prądu. W Warszawie doszło do zalania kilku ulic. Jedna osoba została ranna. – Zgłoszenia dotyczą przede wszystkim połamanych gałęzi drzew, które spadły na samochody, zablokowały skrzyżowania i zrywały linie energetyczne – poinformował Artur Laudy ze stołecznej straży pożarnej. Do godziny 6 rano straż pożarna otrzymała ponad cztery tysiące zgłoszeń, z czego połowa dotyczyła Dolnego Śląska - poinformował Paweł Frątczak, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej. Jego zdaniem likwidacja szkód potrwa do soboty. [srodtytul]Opóźnienia PKP[/srodtytul] Burze spowodowały poważne opóźnienia w kursowaniu kolei. W nocy zgłoszono około 150 awarii sieci kolejowej; na 21 odcinkach tras przerwano ruch pociągów. Największe awarie były w rejonie Poznania i Wrocławia, jednak większość została już usunięta - poinformował Andrzej Pawłowski z PKP PLK. Jak powiedział, duże utrudnienia w ruchu są na trasie Poznań-Wrocław, między Lesznem a Wrocławiem. Pociągi jeżdżą objazdem przez Ostrów Wielkopolski, przez co mają około dwugodzinne opóźnienia. Przywracanie normalnego ruchu pociągów potrwa do godzin wieczornych. Na skutek uszkodzeń wstrzymany był ruch pociągów na linii Szczecin-Wrocław, między Brzegiem Dolnym a Głogowem. Teraz kursują one po jednym torze i w związku z tym podróżnych czekają około godzinne opóźnienia. - Wstępne szacunki strat w optymistycznej wersji powinniśmy mieć około południa - informuje Andrzej Bąk z dolnośląskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. - Straty są olbrzymie. [ramka]Meteorolodzy ostrzegają, że w ciągu najbliższej doby gwałtowne burze prawdopodobnie się powtórzą. Towarzyszące im opady ulewnego deszczu lub gradu mogą spowodować, że na metr kwadratowy spadnie nawet do 40 litrów wody.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL