Biznes

Rynek informatyczny podnosi się z kolan

Francesco Serafini
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Rozmowa. Francesco Serafini,prezes HP na region EMEA
[b]Rz: Jeden po drugim Polskę i Europę Wschodnią odwiedzają szefowie największych światowych koncernów informatycznych. Dlaczego?[/b]
[b]Francesco Serafini:[/b] W regionie EMEA, czyli w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce, mieszka 1,8 mld ludzi. Więcej niż w Chinach czy Indiach. Europa Wschodnia jest dla nas ważna, bo dużo się tu inwestuje, m.in. w infrastrukturę. Chcemy w tym uczestniczyć. Dodatkowo, mimo że kryzys mniej więcej równo rozlał się po świecie, sytuacja Polski jest relatywnie bardziej stabilna. To się jednak zmienia. Rok temu rynki wschodzące, w tym Polska, były ziemią obiecaną dla IT. Jednak teraz popyt spadł także tutaj. Gospodarka zwolniła wszędzie. W tej sytuacji niemal zerowy wzrost gospodarczy Polski jest znakomitym wynikiem. W tych warunkach firmy koncentrują się na jak najszybszym cięciu kosztów, odkładają inwestycje. Jednak to tylko działania taktyczne,.
[b]Jak prowadzić biznes w takiej sytuacji?[/b] Nie da się prognozować dalej niż sześć, może dziewięć miesięcy do przodu. Dane trzeba obserwować na bieżąco i dopasowywać strategię. Pytanie, jak długo potrwa kryzys. Pół biedy, jeśli wzrost gospodarki będzie tak szybki i gwałtowny jak jej załamanie. Gorzej, jeśli czeka nas długi okres gospodarczej stagnacji. [b]A jeśli to jest początek długiej, wyczerpującej recesji?[/b] Trzeba się będzie zaadaptować. HP, tak samo jak każda inna firma, będzie musiała się zastanowić nad swoimi priorytetami i podjąć niełatwe decyzje. Kiedy gospodarka rośnie, zdobywa się nowych klientów. Kiedy rynek jest w stagnacji, trzeba wyrywać klientów konkurencji. Teraz czekamy na poprawę sytuacji ekonomicznej. Niezależnie od prognoz pewne jest, że to w końcu nastąpi. Wtedy w najlepszej sytuacji będą firmy z mocnym portfolio produktów i klientów. [b]Czy rynkowe nowości, takie jak nadchodzący nowy Windows, tanie netbooki czy coraz szersza gama darmowych usług w sieci, mogą rozruszać rynek IT?[/b] To zależy. Nie patrzymy z entuzjazmem na produkty z najniższej półki cenowej w segmencie konsumenckim. Musimy pilnować marż. Z kolei firmy nie mogą odkładać inwestycji w IT. Zwykle cykl życia tego typu produktów wynosi ok. trzech lat. Oceniam, że kryzys wydłuży go w pewnych przypadkach do czterech, pięciu lat. Mamy do czynienia z opóźnieniem inwestycji w IT, a nie ich wstrzymaniem. Można je odkładać o kilka kwartałów, ale w końcu trzeba zainwestować, by utrzymać się na rynku. [b]Kiedy rynek IT nabierze znów rozpędu? [/b] Według mnie w drugiej połowie przyszłego roku, może na początku 2011 r. Wydaje się, że kryzys już przestał się nasilać. W USA widać pewne symptomy poprawy sytuacji gospodarczej. Do Europy zwykle takie trendy docierają dziewięć, dziesięć miesięcy później. [b]HP jest potentatem na rynku sprzętu drukującego. Jednak szukający oszczędności klienci drukują mniej, a coraz więcej dokumentów istnieje tylko w formie elektronicznej. [/b] Liczymy na rynek tzw. druku spersonalizowanego. Mamy technologie, które pozwalają np. operatorom telefonicznym wysyłać klientom spersonalizowane rachunki. Każdy wydruk jest inny – może zawierać np. spersonalizowaną reklamę. [b]Czego boi się jeden z globalnych liderów przygniecionej kryzysem branży, który do tego właśnie zwalnia 24 tys. osób? [/b] Trzeba wystrzegać się emocji. Zrobiliśmy wiele, by przygotować się na trudne czasy. Przez ostatnie kilka lat inwestowaliśmy praktycznie tylko w zmniejszanie kosztów operacyjnych. Fakt, nikt nie przewidział, jak gwałtowny i głęboki będzie kryzys. Tort do podziału jest mniejszy. Marże spadają, choć wciąż są akceptowalne. Na szczęście wciąż są klienci, którzy przychodzą do nas i mówią: jest kryzys, nie mam zbyt wiele gotówki, ale zapłacę, jeśli pomożecie mi rozwiązać mój problem, najlepiej do jutra. Tak dziś wygląda biznes IT.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL