Piłka nożna

Zdaniem watykańskiej gazety futbol jest chory

ROL
„L’Osservatore Romano”. Piłkarze kosztują za drogo
Szalone ceny na rynku transferowym poruszyły nawet rzadko zajmujący się sportem Watykan. Dziennik „L’Osservatore Romano” obawia się, że światowemu systemowi futbolowemu grozi rozpad.
Gazeta zgadza się, że ceny dyktuje rynek, ale uważa, iż prawie 100 mln euro za Cristiano Ronaldo i 67 mln za Kakę (a tyle zapłacił Real Madryt) to nie rzeczywistość, a jedynie chorobliwa ambicja prezesa Florentino Pereza. Zdaniem dziennika może to mieć opłakane konsekwencje dla przyszłości futbolu. Sztucznie nakręcona spirala cen zmusi chcącą dotrzymać Realowi kroku konkurencję do zadłużania się lub sięgania do arsenału trików z kreatywnej księgowości, co grozi bankructwem całego systemu.
„L’Osservatore Romano” argumentuje, że aberracyjne ceny za piłkarzy zatruwają rynek i równocześnie fałszują sportowe współzawodnictwo. Dziennik opowiada się za propozycją Michela Platniego, by wprowadzić w klubach piłkarskich limit wydatków na pensje dla piłkarzy, tzw. salary cap. Gazeta przypomina, że Perez kilka lat temu proponował, by stworzyć Europejską Superligę, w której grałyby ze sobą przez cały sezon najlepsze kluby, czyli byłaby to Liga Mistrzów na okrągło. Kogo wtedy – pyta „L’Osservatore Romano” – interesowałyby rozgrywki krajowe, Puchar Włoch czy Anglii? Dziennik uważa, że propozycja Pereza, choć nie przeszła, demaskuje prawdziwe intencje niektórych rekinów futbolu – stworzenie ekskluzywnego cyrku potężnych klubów, które wyssałyby z rynku piłkarskiego niemal wszystkie finansowe soki, bogacąc się jeszcze bardziej. Oczywiście kosztem pozostałych, którzy popadliby w biedę. Za rozdęciem cen na transferowym rynku stoi nie tylko ten sam człowiek, który zaproponował Europejską Superligę, ale i ta sama idea: zmaksymalizowanie zysków dzięki zniszczeniu konkurencji: sportowo i finansowo. Na koniec „L’Osservatore Romano” pociesza jednak czytelnika, że nie zawsze drużyny złożone z najdroższych piłkarzy wygrywają. Można odnieść wrażenie, że watykański dziennik nie życzy Realowi Pereza najlepiej. To trochę nie po chrześcijańsku, ale zapewne po myśli grzesznych wiernych, szczególnie w osieroconym przez Kakę Mediolanie. [i]Piotr Kowalczuk z Rzymu[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL