Reklama

Spóźniony wpis marszałka do rejestru korzyści. Co grozi Włodzimierzowi Czarzastemu?

Dopiero po nagłośnieniu przez prawicowe media zasiadania przez Włodzimierza Czarzastego w radzie fundacji Mariana Kubalicy, marszałek odnotował ten fakt w rejestrze korzyści – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. To naruszenie przepisów ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.

Publikacja: 18.02.2026 21:14

Spóźniony wpis marszałka do rejestru korzyści. Co grozi Włodzimierzowi Czarzastemu?

Foto: PAP/Rafał Guz

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są potencjalne konsekwencje prawne dla Włodzimierza Czarzastego za niedopełnienie obowiązku wpisu do rejestru korzyści?
  • W jaki sposób nagłośnienie sprawy przez media wpłynęło na decyzję marszałka Sejmu o dokonaniu wpisu?
  • Jaką rolę odgrywa rejestr korzyści w kontekście obowiązków poselskich?
  • Jakie są argumenty marszałka Sejmu w kwestii opóźnienia wpisu jego działalności do rejestru korzyści?

„Jestem członkiem Rady Fundatorów (Rady Fundacji) Sojuszu Lewicy Demokratycznej (KRS 0000834021). Jestem członkiem Rady Fundacji Wielkiego Błękitu (KRS 0000308938)” – tak brzmi wpis do rejestru korzyści, którego dokonał 13 lutego marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty z Lewicy.

Rejestr korzyści to druk, przypominający oświadczenie majątkowe, do którego posłowie muszą wpisywać m.in. informacje o zajmowanych przez siebie stanowiskach, przyjmowanych darowiznach czy udziale w sponsorowanych wyjazdach. Na początku kadencji marszałek wpisał do rejestru przychód z wynajmu mieszkania i cesji garażu oraz zasiadanie przez żonę w organach czterech spółek.

Czytaj więcej

Sondaż: Wiemy, jak Polacy oceniają sposób, w jaki Czarzasty sprawuje urząd marszałka?

Zaś tak późne wpisanie do rejestru faktu zasiadania przez Czarzastego w radach dwóch fundacji może narazić go na karę regulaminową w Sejmie, czyli zwrócenie uwagi, upomnienie lub naganę, a teoretycznie nawet na odpowiedzialność karną. A spóźniony wpis związany jest wątpliwościami wokół postaci marszałka, jakie mnożą prawicowe media.

Reklama
Reklama

Zamieszanie wokół marszałka zaczęło się od artykułu o jego relacjach biznesowych z Rosjanką Swietłaną Czestnych

Zaczęło się pod koniec stycznia od artykułu w „Gazecie Polskiej”. „Przez dwa lata obecny marszałek Sejmu zasiadał w sejmowej komisji ds. służb specjalnych, mimo że nie poddał się sprawdzeniu przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Gdyby to zrobił, służby musiałyby prześwietlić relacje Włodzimierza Czarzastego oraz jego żony z Rosjanką handlującą dziełami sztuki, zatrudnioną w domu aukcyjnym związanym z największym rosyjskim bankiem kontrolowanym przez Kreml” – napisał dziennik. Wyjaśnił, że Rosjanka Swietłana Czestnych posiada udziały w spółce hotelowej, której wiceprezesem jest Małgorzata Czarzasty.

Czytaj więcej

Kim naprawdę jest Rosjanka z biznesowej orbity Włodzimierza Czarzastego? Ustalenia „Rzeczpospolitej”

Chodzi o spółkę PDK Hotele, która zarządza Hotelem Mościcki w Spale. Jak pisaliśmy przed tygodniem w „Rzeczpospolitej”, Rosyjski Dom Aukcyjny w Petersburgu, w którym pracuje Swietłana Czestnych, zajmuje się nie tylko dziełami sztuki, ale także sprzedażą majątku Federacji Rosyjskiej. W dodatku Czestnych była współautorką książek publikowanych przez wydawnictwo Muza, związane z Czarzastym, a np. jej wydaną w Polsce publikację „Białowieża – rezydencja carska” sponsorował wspomniany Rosyjski Dom Aukcyjny oraz Rosyjski Ośrodek Nauki i Kultury w Warszawie, który uchodzi za przyczółek rosyjskich służb.

Stanisław Żaryn, były zastępca koordynatora służb specjalnych w rządzie PiS, mówił „Rzeczpospolitej”, że Czestnych powinna być wpisana na tzw. listę sankcyjną. Temat powiązań Czarzastego z Rosjanką był też poruszony podczas ostatniej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, zwołanej przez prezydenta Karola Nawrockiego. Zaś równolegle do sprawy Czestnych prawicowe media nagłaśniają kolejną – dotyczącą powiązań Czarzastego z Marianem Kubalicą, byłym dyrektorem w Polkomtelu i TVP, który w przeszłości, podobnie jak Czarzasty, był szefem Stowarzyszenia „Ordynacka”.

Kontrowersje wokół Mariana Kubalicy dotyczą zwłaszcza jego obecnej działalności w mediach społecznościowych

Jako pierwszy o sprawie napisał 9 lutego portal Niezalezna.pl. Jak wyjaśnił, Czarzasty od lat zasiada w radzie Fundacji Wielkiego Błękitu, której prezesem jest Kubalica. I nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że Kubalica regularnie zamieszcza skrajnie proputinowskie treści w mediach społecznościowych.

„Przegląd mediów społecznościowych prezesa fundacji, w radzie której zasiada Czarzasty, to podróż przez odmęty prorosyjskiej dezinformacji” – pisał portal, przywołując wpisy Kubalicy, w których m.in. nazywa Putina „wybitnym rosyjskim przywódcą”, poleca wywiad z rzeczniczką rosyjskiego MSZ i pisze, że „Rosjanie nie są jego wrogiem”. Jak zauważył portal Niezalezna.pl, w dyskusji na temat Andrzeja Poczobuta, polskiego dziennikarza, skazanego w procesie politycznym na Białorusi, Kubalica napisał: „Jest w więzieniu na własne życzenie. Idiota”.

Reklama
Reklama

To wybitny rosyjski przywódca dbający o interesy Rosji i Rosjan

Marian Kubalica o Władimirze Putinie

Po lekturze artykułu w portalu Niezalezna.pl można mieć wrażenie, że Czarzasty i Kubalica są w bliskich relacjach. To – jak przynajmniej wynika z mediów społecznościowych Kubalicy – raczej nie jest zgodne z prawdą. Kubalica zamieścił np. link do wywiadu z Leszkiem Millerem, w którym były premier ostro krytykuje Czarzastego. „Jeśli już musisz głosować na kogoś z Lewicy, to głosuj na Joannę Senyszyn” – napisał Kubalica przed ostatnimi wyborami prezydenckimi.

Również sam Czarzasty twierdzi, że nie ma żadnych relacji z Kubalicą. – W 2008 roku została założona Fundacja Wielkiego Błękitu. Ta fundacja miała wspierać osoby niepełnosprawne, upowszechnianie wśród nich nurkowania, żeglowania i innych sportów wodnych. Niestety ta fundacja, poza tym że się zarejestrowała, nie podjęła nigdy żadnej działalności, żadnej aktywności. Prezesem tej fundacji jest pan Marian Kubalica, którego nie widziałem od ośmiu lat – mówił Czarzasty podczas konferencji prasowej w Sejmie.

Jednak nawet jeśli Czarzasty rzeczywiście ma niewiele wspólnego z autorem prorosyjskich treści, kontrowersje prawne może być fakt, że nie odnotował tego w rejestrze korzyści.

Marszałek tłumaczy, że nie dokonał wpisu do rejestru, bo jedna z fundacji jest w likwidacji, a druga – nieaktywna

Zgodnie z prawem, „przy podawaniu informacji poseł i senator są obowiązani zachować największą staranność i kierować się swoją najlepszą wiedzą, a wszystkie zmiany danych objętych rejestrem należy zgłosić nie później niż w ciągu 30 dni od dnia ich zaistnienia”. Oznacza to, że Czarzasty obowiązku nie dochował. I nie dotyczy to tylko rady Fundacji Wielkiego Błękitu. Dopiero 13 lutego zgłosił też zasiadanie w radzie Fundacji Sojuszu Lewicy Demokratycznej, powstałej w 2020 r., by po zmianie nazwy partii na Nowa Lewica chronić stary szyld i znak graficzny. W tym przypadku błąd marszałka jest tym trudniej zrozumiały, że zasiadanie w radzie Fundacji SLD zgłosił do rejestru korzyści w ubiegłej kadencji Sejmu.

Czytaj więcej

Ministrowie nie lubią chwalić się prezentami. Niektórymi niedługo nie będą już musieli?
Reklama
Reklama

Jakie mogą grozić mu konsekwencje za opieszałość w tej kadencji? W „Rzeczpospolitej” wielokrotnie pisaliśmy, że politycy często ignorują rejestr korzyści, m.in. dlatego, że nie przewidziano za to wprost sankcji karnych. Jednak nie oznacza to, że nic im grozi. W 2025 roku prokuratura w Zielonej Górze skierowała akt oskarżenia przeciwko posłowi PiS Łukaszowi Mejzie, który usłyszał 11 zarzutów, dotyczących głównie oświadczeń majątkowych. Jeden z nich obejmował jednak „niedopełnienie ciążącego na funkcjonariuszu publicznym, pośle na Sejm RP, obowiązku w zakresie zgłoszenia wymaganych informacji (...) do prowadzonego przez marszałka Sejmu RP rejestru korzyści”. Zdaniem prokuratury jest to niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, za co grozi do trzech lat więzienia.

To radykalny krok, którego trudno spodziewać się wobec Czarzastego, bo trudno przypuszczać, by prokuratura zarzuciła mu ukrycie jakichś wymiernych korzyści. Jednak w grę wchodzić może też kara, wymierzona przez Komisję Regulaminową, Spraw Poselskich i Immunitetowych: zwrócenie uwagi, upomnienie lub nagana.

O tym, że Fundacja Wielkiego Błękitu wciąż jest zarejestrowana, dowiedziałem się z przekazów medialnych

marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty

Jak tłumaczy się marszałek Sejmu? – Fakt zasiadania w radzie Fundacji Sojusz Lewicy Demokratycznej zgłosiłem do rejestru korzyści w poprzedniej kadencji. Jednak później fundacja została postawiona w stan likwidacji. Z kolei Fundacja Wielkiego Błękitu nie prowadziła od kilkunastu lat żadnej działalności i nie mam żadnego kontaktu z tymi osobami, dlatego traktowałem ją jako podmiot martwy – mówi nam marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, tłumacząc, dlaczego na początku kadencji nie zgłosił do rejestru faktu zasiadania w radach obu fundacji. – O tym, że Fundacja Wielkiego Błękitu wciąż jest zarejestrowana, dowiedziałem się z przekazów medialnych. Zwróciłem się wówczas z pytaniami do biura prawnego Kancelarii Sejmu. Biuro poradziło mi, abym zgłosił fakt zasiadania w radach obu fundacji, nawet jeśli jedna jest w likwidacji, a o drugiej nie mam żadnej wiedzy i nie prowadzi działalności. I to właśnie zrobiłem – podkreśla.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Gen. Krzysztof Król: Rosja będzie chciała wpływać na procesy demokratyczne w Polsce
Polityka
Donald Tusk: Polacy mieli problemy z Ukrainą, ale ona potrzebuje dziś pomocy
Polityka
Szefowa klubu Lewicy ukarana za przekleństwo. Dlaczego polska polityka się wulgaryzuje?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama