Budżet i Podatki

Budżet do zmiany, deficyt w górę

Polacy mniej kupują, a firmy są w coraz gorszej kondycji finansowej. Tym resort finansów tłumaczy obniżenie wpływów podatkowych – do maja produkcja sprzedana przemysłu spadła o 9,3 proc. r./r.
Rzeczpospolita
Dziś rząd przyjmie projekt nowelizacji budżetu.Resort finansów pesymistycznie ocenia poziom wpływów podatkowych
Wczoraj Ministerstwo Finansów (MF) zaprezentowało na stronie internetowej projekt nowelizacji ustawy budżetowej na 2009 r., którym dziś zajmie się rząd. Według przedstawionych szacunków dochody podatkowe będą o ponad 46,6 mld zł niższe niż zaplanowane w obowiązującej wciąż ustawie. Tydzień temu minister finansów utrzymywał, że zabraknie mu 37 mld zł. – Ubytek w dochodach podatkowych jest dużo wyższy niż najbardziej pesymistyczne szacunki – podkreśla Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
[wyimek]46,6 mld zł o tyle, zdaniem resortu finansów, spadną w stosunku do zapisów w budżecie dochody podatkowe[/wyimek] Były minister finansów Mirosław Gronicki tym razem jest większym optymistą niż obecny szef tego resortu i uważa, że dochody podatkowe aż tak bardzo nie spadną. Według wyliczeń „Rz” podatkowe wpływy będą o 35,3 mld zł niższe, a główny ekonomista Invest-Banku Jakub Borowski szacował ubytki na 40,7 mld zł. – Oznacza to, że resort finansów jeszcze raz przeanalizował sytuację i wyszła mu wyższa kwota – uważa Borowski.
Najwięcej zabraknie z tytułu dochodów z VAT – tutaj minister finansów spodziewa się luki w porównaniu z wcześniejszymi szacunkami na poziomie 24,6 mld zł, sporo mniej wpłynie też z tytułu CIT (o 10,1 mld zł), akcyzy (6,2 mld zł), a także z PIT (5,9 mld zł). Ogólna różnica w dochodach państwa będzie jednak niższa o 30,1 mld zł, bo resort planuje ściągnąć wyższe kwoty z dochodów niepodatkowych. Brakujące 16,5 mld zł MF chce zdobyć przez zapowiadane już zwiększenie dochodów z dywidend o 5,3 mld zł, wyższe wpływy od jednostek budżetowych (0,5 mld zł) i tzw. pozostałe dochody niepodatkowe (2,5 mld zł). – To bardzo ciekawe, gdyż ta konkretna pozycja oznacza głównie wpłaty o charakterze sankcyjnym, w tym odsetki od zaległych zobowiązań podatkowych – mówi ekonomista Invest-Banku. – Tak naprawdę oznacza to więc zwiększenie egzekucji przez urzędy skarbowe. Resort finansów zakłada, że przychody z prywatyzacji wyniosą 12 mld zł, z czego do budżetu trafi netto 6,76 mld zł. Tym samym przyznał, że przewidywane wpływy netto do budżetu będą o 3,4 mld zł niższe od wcześniej planowanych. Jeszcze bardziej intrygującą pozycją jest wzrost o prawie 8,2 mld zł wpływów z Unii. Resort tłumaczy to „dodatkowymi wpływami z tytułu dodatnich różnic kursowych (związanych z realizacją wspólnej polityki rolnej)”. – To bardzo mało prawdopodobne – uważa Janusz Jankowiak. – Jeśli uda się w ten sposób zaoszczędzić 3 mld zł, to będzie bardzo dużo. Zdaniem ekonomisty to jednak i tak optymistyczne założenie, bo teoretycznie wpływy ze środków unijnych powinny w 100 proc. pokrywać się z wydatkami. Jankowiak dodaje jednak, że resort szukał innych sposobów łatania dziury budżetowej, bo nie chciał aż tak bardzo drenować spółek Skarbu Państwa z dywidend. – Chciał sobie zabezpieczyć możliwość sięgnięcia po pieniądze z tego tytułu w kolejnych latach – mówi. Niższe dochody ogółem o 30,1 mld zł zostaną zniwelowane oszczędnościami, jakie rząd poczynił w poszczególnych ministerstwach i u innych dysponentów publicznych pieniędzy, oraz wyższym o 9 mld zł deficytem. Ostatecznie ma on w tym roku sięgnąć 27,2 mld zł. MF zakłada jednak wzrost potrzeb pożyczkowych brutto budżetu ze 154,8 mld zł do 163,2 mld zł. – Projekt nowelizacji budżetu jest bardzo konserwatywny – uważa Jankowiak. – To jednak ma swoje uzasadnienie. Minister finansów chce mieć dobrą pozycję przy negocjacjach dotyczących limitów wydatków na przyszły rok. Tak pesymistyczne założenia dotyczące tegorocznych dochodów nie pozwolą na wygórowane żądania ministrów i innych dysponentów publicznych pieniędzy co do wydatków na 2010 r. Jacek Rostowski przygotowuje sobie poduszkę bezpieczeństwa. A jeśli się okaże, że przyszłoroczne dochody nie będą aż tak złe, to będzie mógł na koniec roku wykazać niższy deficyt.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL