fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Deflacja tuż za rogiem

EBC będzie musiał latem zmierzyć się z wymagającym przeciwnikiem – deflacją. A w USA ekonomiści wypatrują końca recesji, ale na razie dane jednoznacznie tego momentu nie wskazują.
Rzeczpospolita
W maju, pierwszy raz w historii strefy euro, ceny nie wzrosły. W Stanach Zjednoczonych gospodarka skurczyła się w pierwszym kwartale o 5,7 proc.
Spadek inflacji w strefie euro do zera, czyli historycznie niskiego poziomu, to wynik recesji, której apogeum przypada właśnie na pierwszą połowę tego roku, a także wynik spadku cen surowców w porównaniu do poziomu z wiosny 2008 roku. Ekonomiści spodziewali się, że ceny wzrosną o 0,2 – 0,3 proc. w ujęciu rocznym.
Do niektórych krajów deflacja już dotarła – tak było w Niemczech w maju. A wskaźnik oczekiwań inflacyjnych, wyliczany przez Komisję Europejską, spadł do poziomu -7 pkt, przyjmując po raz pierwszy w historii wartość ujemną. To może oznaczać, że w całej strefie euro w lecie ceny będą spadać.
– Po raz pierwszy ujemny wskaźnik inflacji w strefie euro zobaczymy w czerwcu, ceny będą spadać aż do września – ocenia Silvio Peruzzo, ekonomista Royal Bank of Scotland. To znacznie poniżej celu inflacyjnego Europejskiego Banku Centralnego, który wyznaczył go na poziomie nieco poniżej 2 proc. Z jego wyliczeń wynika, że tempo wzrostu cen w krajach strefy euro jest najniższe od 1953 r.
Nie wszyscy jednak wierzą w ryzyko deflacji. – Nie ma takiego zagadnienia. Pozytywne jest natomiast to, że ceny nie rosną, bo to zwiększa siłę nabywczą rodzin, co pomaga gospodarce – mówił w piątek w Hiszpanii komisarz ds. monetarnych UE Joaquin Almunia. W podobnym tonie wypowiadał się w tym tygodniu wiceszef EBC Lucas Papademos. Sam szef banku centralnego strefy euro uspokajał niedawno, że inflacja zacznie rosnąć pod koniec roku.
Ale ekonomiści boją się, że deflacja jeszcze bardziej osłabi gospodarkę strefy euro. Gdy ceny spadają, konsumenci przekładają zakupy, licząc na dalszy ruch w tym kierunku, a gospodarka popada jeszcze w większe problemy. Przy spadających cenach zmniejsza się także opłacalność produkcji. To główne zagrożenia płynące z deflacji, o ile taka sytuacja się utrzyma dłużej.
Aby uniknąć takiego scenariusza, EBC będzie musiał działać. Posiedzenie odbędzie się już w przyszły czwartek, ale czy stopy spadną z już rekordowo niskiego poziomu 1 proc. w przypadku głównej stawki, nie jest przesądzone. – Tu raczej zmian nie będzie, a EBC skupi się na niestandardowym łagodzeniu polityki monetarnej – mówi Michael Saunders, ekonomista rynków rozwiniętych w Citibanku w Londynie.
[wyimek]1 procent wynosi główna stopa procentowa w strefie euro. To najniższy poziom w historii[/wyimek]
Te niestandardowe działania to skup przez EBC listów zastawnych będących w posiadaniu banków. – To bardziej agresywne działanie niż np. obniżka rezerwy obowiązkowej, co widzieliśmy w Polsce. Bo w ten sposób banki dostają płynność, ale dodatkowo EBC, kupując te aktywa, przyczynia się do spadku rynkowych stóp procentowych. A to może zwiększyć popyt na kredyt – tłumaczy Jakub Borowski, ekonomista Invest Banku.
Ożywienie na rynku kredytów w strefie euro jest bardzo pożądane, bowiem z danych EBC wynika, że dynamika kredytów dla gospodarstw domowych i firm w strefie nadal spada – w ujęciu rocznym w kwietniu była najniższa w historii i wyniosła zaledwie 2,4 proc. wobec 3,2 procent w marcu. W ujęciu miesięcznym portfel kredytów skurczył się o 0,2 proc.
– Dane te potwierdzają, że oferowanie krótkoterminowej płynności bankom nie zdało na razie egzaminu w procesie ożywianiu akcji kredytowej – komentuje Danielle Antononcii, ekonomista Capital Economics w Londynie.
[ramka][srodtytul]Huśtawka nastrojów[/srodtytul]
Spadek PKB w USA wyniósł w pierwszym kwartale 5,7 proc. – podał tamtejszy Departament Handlu. Dane były lepsze od pierwszego szacunku opublikowanego miesiąc temu (-6,1 proc.), ale gorsze niż oczekiwania ekonomistów (-5,5 proc.). Gospodarka skurczyła się mniej, gdyż zrewidowano dane o deficycie handlowym, mniejszy był też ubytek zapasów. Tymczasem pesymizmem powiało po publikacji danych o aktywności gospodarczej okręgu Chicago, który spadł do 34,9 pkt z 40,1 pkt w maju. Z drugiej strony nastroje konsumentów ponownie się poprawiły – indeks Uniwersytetu Michigan wzrósł do 68,7 pkt z 65,1 pkt w kwietniu. To najwyższy poziom od września 2008 r.
[/ramka]
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=m.kuk@rp.pl]m.kuk@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA