Sprawa Olewnika

Śledczy od Olewnika to „kret”?

Danuta Olewnik-Cieplińska, siostra Krzysztofa, wraz z ojcem Włodzimierzem Olewnikiem i pełnomocnikiem mec. Bogdanem Borkowskim w Sejmie 16 kwietnia
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Grzegorz K., szef policyjnej grupy poszukującej Krzysztofa Olewnika, sprzedawał informacje gangsterom – twierdzi gdańska prokuratura.
Z zebranych przez śledczych dowodów wynika, że K., wysoki oficer CBŚ, miał przyjmować drobne sumy od gangsterów i uczestniczyć w fundowanych przez nich kolacjach w zamian za dostarczane im informacje. Miało to trwać kilka lat. Sami śledczy są zdumieni swym odkryciem.
– Grzegorzowi K. zarzucamy przyjmowanie korzyści majątkowych za ujawnianie informacji służbowych oraz podżeganie do produkcji amfetaminy – mówi „Rzeczpospolitej” Zbigniew Niemczyk z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. – Nie ma to związku ze sprawą Olewnika i dotyczy wydarzeń sprzed ok. dziesięciu lat. [wyimek]Nie ufałem mu. To on forsował wersję, że mój syn sam się uprowadził - Włodzimierz Olewnik[/wyimek]
Na trop powiązań Grzegorza K. ze światem przestępczym gdańscy prokuratorzy wpadli, rozpracowując gang Sławomira W. ps. Generał – wynika z informacji „Rz”. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że do jego „żołnierzy” przeciekały ważne informacje. Jakiego rodzaju? – Na przykład gangster pytał, czy jest „w zainteresowaniu” policji, to znaczy czy np. jest obserwowany, ma podsłuch, i dostawał odpowiedź – opowiada o roli K. jeden z rozmówców „Rz”. – Ta wiedza miała dla gangu kapitalne znaczenie. Grzegorz K. miał sprzedawać informacje od końca lat 90., gdy pracował w policji w Łomży. Śledczy ustalili, że kontakty z niektórymi osobami ze świata przestępczego utrzymywał do 2008 r. Według informacji „Rz” policjant miał przyjąć w sumie ok. tysiąca złotych. – Jestem wstrząśnięty informacjami o Grzegorzu K., chociaż nigdy nie miałem do niego zaufania. To on forsował wersję, że mój syn uprowadził się sam – mówi „Rz” Włodzimierz Olewnik, ojciec porwanego i zamordowanego Krzysztofa. Grzegorz K. został szefem policyjnej specgrupy do poszukiwań Olewnika w 2004 r. Kierował nią przez dwa lata. Ale pod jego zarządem ofiary szukano nieudolnie. Czy człowiek, który najpierw miał sprzedawać gangsterom informacje, mógł mieć wpływ na los Olewnika? Kazimierz Olejnik, ówczesny wiceprokurator generalny, ujawnił niedawno w mediach, że policja przekonywała go wówczas, iż ofiara przebywa w Austrii i niebawem zostanie sprowadzona do kraju. Była to fałszywa wersja, choć dotąd nie wyjaśniono, na podstawie jakich źródeł powstała. Ostatnio K. zajmował się w Komendzie Głównej Policji sprawami dotyczącymi handlu ludźmi. – Po zapoznaniu się z informacjami, jakie przyśle nam prokuratura, K. zostanie zawieszony – zapowiada rzecznik KGP Mariusz Sokołowski.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL