Służby mundurowe

Gdzie jest szyfrant polskiego wywiadu

Konstanty Miodowicz (z lewej) i Janusz Zemke
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych w trybie pilnym zażądała wczoraj informacji na temat jego zniknięcia
Od rana posłów ze speckomisji elektryzowała informacja na temat 52-letniego Stefana Zielonki, szyfranta Służby Wywiadu Wojskowego.
– Będziemy się w tej sprawie domagać pilnych wyjaśnień – zapowiadał rano w internetowym wydaniu „Rzeczpospolitej” szef komisji Stanisław Rakoczy z PSL. – To może być bardzo poważna sprawa – wtórował Konstanty Miodowicz (PO), wiceszef speckomisji.
Drugiego dnia świąt wielkanocnych Stefan Zielonka wyszedł z domu na warszawskim Gocławiu i dotąd nie wrócił. Jak napisał wczorajszy „Dziennik”, w służbach specjalnych wprowadzono w związku z tym stan najwyższej gotowości. Ze względu na wykonywane zajęcie szyfrant był bowiem w posiadaniu tajemnic naszych służb. I to nie tylko dotyczących samych operacji wywiadowczych, ale też osób, które były lub ciągle są w nie zaangażowane. Dlaczego Zielonka zniknął? Policja i służby specjalne biorą pod uwagę nie tylko względy zdrowotne czy osobiste, ale także zdradę. Do czasu odnalezienia szyfranta nie można wykluczyć nawet, że w obawie przed zdemaskowaniem mógł zostać ewakuowany z kraju przez obcy wywiad, dla którego wcześniej mógł pracować. – Taki szyfrant jest skarbnicą tajnej wiedzy. Nie musi to oczywiście oznaczać nic złego, ale zdecydowanie potęguje obawy – podkreślał w rozmowie z „Rz” Zbigniew Wassermann, członek komisji z PiS, były minister, koordynator ds. służb specjalnych. Zbigniew Siemiątkowski, były szef Agencji Wywiadu z czasu rządów SLD, dodawał, że ewentualna dezercja szyfranta oznacza dla służb wielkie straty. Łącznie z zagrożeniem dla ludzi. – Zna tabele szyfrów, więc trzeba je zmieniać. Na szczęście służby mają na takie wypadki odpowiednie procedury bezpieczeństwa – podkreślał. Szef SWW płk Radosław Kujawa uspokajał wczoraj posłów. – Nie ma zagrożenia dla kraju – stwierdził po posiedzeniu speckomisji Stanisław Rakoczy. – Wywiad podjął działania ochronne – dodał Janusz Zemke (SLD), były wiceszef MON, a obecnie członek speckomisji. Z kolei premier Donald Tusk zdradził, że z jego informacji wynika, iż źródła nagłego zniknięcia należy poszukiwać raczej w sprawach osobistych, a nie „agenturalno-sensacyjnych”. Posłowie speckomisji nie kryli oburzenia, że o sprawie dowiedzieli się z mediów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL