Lokaty i inwestycje

Wszystko zależy od fachowca, a ten też może się mylić

Dobre wyniki, ale w krótkim okresie
Rzeczpospolita
Fundusze aktywnego zarządzania powinny zarabiać w czasie hossy i chronić kapitał podczas spadków na giełdzie. Niestety ich wyniki nie zachwycają
Najlepsze wyniki w ciągu ostatnich sześciu miesięcy osiągnął Skarbiec Aktywnej Alokacji. Zarobił aż 28 proc. W tym samym okresie indeks największych spółek WIG20 w zasadzie nie wzrósł.
Fundusz Skarbca rozpoczął działalność na początku października ubiegłego roku, czyli po ponad 50-proc. spadku indeksów na warszawskiej giełdzie. Dało mu to przewagę nad konkurentami, którzy od połowy 2007 r. musieli zmagać się z bessą. Dodatkowo fundusz z małymi aktywami z reguły uzyskuje wyniki lepsze od przeciętnych, ponieważ można nim elastyczniej zarządzać. Fundusz Skarbca działa na rynku za krótko, aby z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że w przyszłości również osiągnie dobre wyniki.
Korzystnymi rezultatami w ostatnich miesiącach może pochwalić się Allianz Aktywnej Alokacji. W ciągu trzech miesięcy zarobił ponad 20 proc. Jednak jego wynik za 12 miesięcy wyniósł minus 20 proc. Wynik ten jest lepszy niż funduszy akcyjnych, których strata przekroczyła 50 proc., ale gorszy niż funduszy stabilnego wzrostu (udział akcji w portfelu modelowym to 30 proc.). W długim okresie najlepiej spisały się: UniSto Procent Bis i UniStoProcent Plus. Podczas dużych spadków indeksów giełdowych skutecznie chroniły kapitał inwestorów. Fundusze te, choć mogą zainwestować w akcje nawet 100 proc. kapitału, za główny cel obrały sobie jego ochronę. Dlatego w czasach lepszej koniunktury mogą nie wypracować dużych zysków, bo z zasady unikają wysokiego ryzyka inwestycyjnego. Podstawową cechą funduszy aktywnego zarządzania (aktywnej alokacji) jest to, że w zależności od koniunktury na giełdzie zarządzający nimi mogą dowolnie ustalać skład portfela. Udział akcji może wynosić od zera do 100 proc. Tak więc w czasie bessy mogą nawet wszystkie środki lokować w bezpieczne instrumenty, takie jak obligacje i bony skarbowe, a w czasie bardzo dobrej koniunktury – w akcje. Taka swobodna polityka inwestycyjna stwarza duże możliwości osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków. Z kolei inwestor zwolniony jest z podejmowania trudnych decyzji. Nie musi zastanawiać się, jaką część oszczędności ulokować bezpiecznie, a jaką ryzykownie, czy przenosić środki np. z funduszu obligacji do akcyjnego, bo na podstawie prognoz można spodziewać się wzrostu indeksów giełdowych. Przynajmniej teoretycznie wszystkie te decyzje podejmuje za klienta zarządzający funduszem. Niestety, jeśli decyzje są błędne, inwestor ponosi tego konsekwencje. Fundusze aktywnego zarządzania są zaliczane do ryzykownych. Pobierają stosunkowo wysokie opłaty, niewiele niższe niż obowiązujące w funduszach akcyjnych. Opłaty za zarządzanie wynoszą od 1,25 proc. (np. Allianz) do 4 proc. (m.in. Skarbiec), natomiast maksymalna opłata dystrybucyjna to z reguły 4 proc. wartości aktywów. Do najtańszych należy fundusz CU, gdzie opłata dystrybucyjna wynosi najwyżej 1 proc., a za zarządzanie 1,75 proc. [i]Kinga Żelazek, Notoria Serwis[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL