fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Jankiel i inni

Klarnecista Mojżesz – miłośnicy dobrej poezji wiedzą, że telegrafista Piotr Płaksin nie umiał grać na klarnecie. Ci, którzy cenią dobrą prozę, powinni zapamiętać innego klarnecistę. Mojżesz Judka, bo tak się nazywał, to jedna z postaci powieści Tadeusza Nowaka „A jak królem, a jak katem będziesz”.
Poznajemy go przed 1 września 1939 roku, gdy odprowadza go „na wojnę” cała rodzina, a w istocie żydowska kapela, którą kierował jego ojciec Judka, „pierwszy prymista na trzy powiaty”. W drodze do koszar w Tarnowie (był artylerzystą) wołano za nim: „Żyd, Żyd!”, wyśmiewano jego pejsy, ktoś nawet go uderzył.
Mojsze był artylerzystą, i to sprawnym, na początku wojny udało mu się zestrzelić samolot. Za jego sterami siedziała jednak kobieta, co uznał za zły znak.
Po dwutygodniowej wojaczce wrócił do rodzinnej wsi, skąd wywieziono go do miasteczka, do getta. Tam utracił wszystkich bliskich, sam uciekł i ukrywał się w lesie we własnoręcznie wykopanej jamie. Żywił się zbożem, bobem i orzechami laskowymi. Wypatrzył go w lesie granatowy policjant i nasłał żandarmów. Gdy podchodzili pod ziemiankę, Mojżesz wysadził się granatami, które otrzymał od przyjaciela partyzanta. Poturbował przy tym żandarmów.
Gdy go pytano, co jest mu bliższe w haśle „Bóg i Ojczyzna”, odpowiadał: „Bóg nie mój, Ojczyzna przyszywana. Zostało mi to »i«”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA