fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rodzice bronią szkoły

Warszawa domaga się od Berlina wspierania nauki polskiego w Niemczech. To pilne, bo MEN chce zmienić system funkcjonowania polskich szkół za granicą - pisze Piotr Jendroszczyk z Berlina
300 uczniów polskiej szkoły  przy konsulacie w Monachium pożegnało się z nią w minioną sobotę. Nie wiedzą, czy po wakacjach będą mieli dokąd wrócić.
Upłynął termin wynajmu pomieszczeń i rozpoczęło się gorączkowe poszukiwanie nowego lokalu. Pomoce szkolne zdeponowano w konsulacie. Zaniepokojeni rodzice wpadli w panikę, obawiając się, że szkoła zostanie definitywnie zamknięta. – Zastanawiamy się, czy nie zorganizować demonstracji przed konsulatem – mówi Marek Buczkowski, jeden z rodziców. Od miesięcy ślą monity do wszelkich możliwych instytucji w Polsce. Bez odpowiedzi. – Liczymy na poparcie Ministerstwa Edukacji Narodowej – mówi kierowniczka szkoły Jolanta Jackiewicz.
[srodtytul]Nie chcą likwidacji[/srodtytul]
– Sytuacja jest napięta – przyznaje konsul Aneta Berdys.
Zaniepokojenie rośnie, tym bardziej że Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowuje reformę systemu funkcjonowania polskich szkół za granicą.
– One powstały w innej epoce. Trzeba je zmieniać, ale nie mamy zamiaru niczego likwidować – zapewnia wiceminister Krzysztof Stanowski z MEN. Dotyczy to także szkoły w Monachium oraz wielu innych na całym świecie, w których uczy się w sumie 12 tysięcy polskich uczniów. Stanowski zapewnia, że polskie szkoły na zmianach nie ucierpią.
Placówki te zostały utworzone w zasadzie dla pracowników polskich misji dyplomatycznych. W Niemczech są cztery takie szkoły z prawie 1000 uczniów. Ponad 90 proc. to dzieci Polaków tu zamieszkałych. Polskie szkoły zapewniają im dodatkowe zajęcia z języka polskiego, historii czy geografii na takim poziomie, że mogą bez przeszkód wejść po powrocie do kraju w polski system szkolny.
[wyimek]6000 uczniów uczy się w Niemczech po polsku[/wyimek]
Inaczej jest w setkach działających w Niemczech szkółek polonijnych prowadzonych przez polskie misje katolickie, stowarzyszenia rodziców czy organizacje polonijne, jak Oświata w Berlinie. Nauka ogranicza się tam do języka polskiego, nierzadko przez jedną godzinę tygodniowo.
– Chcemy w większym stopniu wspierać te szkoły bez uszczerbku dla polskich szkół przy ambasadzie czy konsulatach – zapewnia wiceminister Stanowski. Będzie to więcej kosztować, na co MEN jest przygotowane.
[srodtytul]Niewdzięczna Bawaria[/srodtytul]
Resort oczekuje jednak od Niemców, że zgodnie z postanowieniami traktatu polsko-niemieckiego z 1991 roku państwo niemieckie w większym niż dotychczas stopniu zaangażuje się w pomoc dla nauki języka polskiego.
Temat ten wraca jak bumerang w relacjach polsko-niemieckich. Niemcy są zdania, że skoro szkolnictwo jest w RFN w gestii poszczególnych landów, właściwymi partnerami dla Polski są landowi ministrowie szkolnictwa.
– Na szczeblu federalnym wydajemy na to 250 tys. euro – informuje Christian Klein z niemieckiego MSZ. Zapewnia, że rząd niemiecki respektuje postanowienia traktatu i stara się wyjść naprzeciw sugestiom Warszawy.
Ostateczne decyzje podejmują jednak landy. Niektóre się angażują, inne nie. Bawaria wspiera język polski w niewielkim stopniu, ale Nadrenia-Północna Westfalia wydaje na ten cel milion euro. – Zaprosiliśmy do Polski wiosną zeszłego roku ministrów oświaty wszystkich landów, aby zobaczyli, w jaki sposób Polska wspiera szkoły niemieckiej mniejszości – mówi Krzysztof Stanowski.
Z szacunków wynika, że w całych Niemczech uczy się języka polskiego około 6 tysięcy uczniów. Tymczasem mieszkających w Niemczech osób polskiego pochodzenia jest co najmniej półtora miliona.
Kontrastuje to mocno z liczbą 34,3 tys. uczniów w Polsce uczących się niemieckiego jako języka ojczystego. To dzieci z rodzin mniejszości niemieckiej w Polsce. Ich nauka kosztuje polski budżet dodatkowo 63 miliony złotych rocznie.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=p.jendroszczyk@rp.pl]p.jendroszczyk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA