fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Gdzie są jeńcy?

Bitwa nad Marną – atak francuski pod Mailly le Camp, litografia z epoki
Bridgeman Art Library, ARCHIWUM „MÓWIĄ WIEKI”
Jeszcze 5 września przemieszczająca się na pozycje wyjściowe VI Armia (to jej siły przewoziły na front zmobilizowane przez Gallieniego paryskie taksówki) napotyka nad Ourcq korpusy osłonowe von Klucka, co zmusza niemieckiego wodza do odwrócenia frontu ku Paryżowi.
Niemcy są kompletnie zaskoczeni zmianą postaw Francuzów. Na wschodzie, w Wogezach i Lotaryngii, I i II armie francuskie (generałów Dubaila i Castelneau) powstrzymują odwrót i utrzymują pozycje. III i IV armie (generałowie Sarrail i Langle de Cary) stawiają opór V i IV armiom niemieckiej Kronprinza i ks. wirtemberskiego, nie dopuszczając ich do zdobycia Verdun.
Pod Fere Champenoise energiczny Foch wytrzymuje trzydniowe uderzenia dywizji niemieckiej III i II armii („Centrum traci pozycję, prawe skrzydło się zwija. Doskonała sytuacja, atakuję!” – brzmiał jeden z jego meldunków). Prawdziwe zaskoczenie czeka jednak Niemców ok. 160 km na wschód od Paryża. Od świtu 6 września trwa tam wielka kontrofensywa, której całości nikt chyba nie obejmuje. Pięć korpusów Francheta d’Esperey prze ku Chateau-Thierry, podobnie jak trzy korpusy Frencha.
Głównym kołem zamachowym operacji jest armia Manuory’ego, która zmusza Moltkego do zatrzymania Klucka i Bülowa. Plan Schlieffena zaczyna się chwiać…O ile początkowe kłopoty nie wprawiły niemieckich sztabowców w nadmierne podniecenie, o tyle wejście Brytyjczyków w lukę między I a II Armią wyraźnie wstrząsa obserwującym operacje za pośrednictwem meldunków Moltkem. „Gdzie są jeńcy? Gdzie są zdobyte działa?” – pyta nerwowo dowódców armii, wpadając powoli w panikę.
8 września jest już pewien porażki, ale wobec sprzecznych ocen decyduje się na niebanalny krok. Posyła na front młodego sztabowca ppłk. Hentscha, nakazując mu dokładnie zbadać sytuację i w razie konieczności… podjąć decyzję o odwrocie. Zjeździwszy kolejne sztaby Hentsch nabiera pewności, że sytuacja pod Paryżem jest krytyczna.
Decyzja o odwrocie na linię rzeki Aisne staje się nieuchronna i 9 września Niemcy odrywają się od przeciwnika. Dokonujący się w porządku odwrót miał być w zamiarze dowództwa jedynie przegrupowaniem sił przed następną, tym razem już ostateczną, ofensywą. Okaże się jednak, że decyzja Hentscha otworzy nowy, okopowy rozdział wojny.
Dzięki sprawnie działającym kolejom (Niemcy korzystali z 80-kilometrowej rokadowej linii Metz – Lille) obie strony ściągają posiłki i wrześniowe próby wykorzystania przez Francuzów cudu nad Marną się nie powiodą. V i VI armie oraz oddziały brytyjskie nie zdołają w połowie września obejść prawego skrzydła niemieckiego między Oise a Aisne, a riposta przeciwnika do końca miesiąca ustabilizuje front.
Jednak obie strony będą dalej próbowały oskrzydlenia, co po krwawych lokalnych ofensywach doprowadzi je do Morza Północnego. 17 listopada ów „wyścig do morza” się zakończy, stabilizując 700-kilometrowy front zachodni od granicy szwajcarskiej po Morze Północne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA