Sądownictwo

Próba zamachu na Lecha Wałęsę pod lupą IPN

IPN nie wyklucza, że zwróci się o pomoc prawną do państw, których obywatelemogą mieć związek z próbą zamachu na Lecha Wałęsę we Włoszech w styczniu1981 r. Sam Wałęsa stwierdziłdziś, że jest rozczarowany niewystarczającym działaniem instytutu w tejsprawie.
- Próba zamachu na Lecha Wałęsę jest jednym z wątków śledztwa w sprawiezamachu na Jana Pawła II w maju 1981 r. Te same osoby mogły być zaangażowanew jedną i drugą sprawę. Na razie czekamy na dokumenty - mówi prok. MichałSkwara z pionu śledczego katowickiego IPN. - Zapewniam, że wątek ten niejest w żaden sposób zaniedbany – dodaje. Z ustaleń włoskich śledczych wynika, że w styczniu 1981 r. w Rzymieusiłowano dokonać zamachu na Lecha Wałęsę, który pojechał tam spotkać się zpapieżem Janem Pawłem II. Zdarzenie pamięta Andrzej Celiński, poseł SDPL,który wówczas był bliskim współpracownikiem Wałęsy. Jak mówi, to on namawiałWałęsę aby wieczorem wybrać się na spacer po Rzymie. – Byliśmy pierwszy razna Zachodzie i wszytko dla nas było szalenie ciekawe. Około godz. 23., jużpo wszystkich zajęciach, poszliśmy z Bożeną Rybicką (obecnie Grzywaczewską)na spacer. Namawiałem Lecha, aby z nami poszedł, ale nie mógł. O tymspacerze wiedział też Luigi Scricciolo, z włoskich związków zawodowych UIL,który się nami wtedy opiekował – opowiada Celiński.
Według posła SDPL, w trakcie spaceru on i Rybicka spotkali nagle Scricciolo,który zaproponował, że będzie im towarzyszył. Gdy cała trójka weszła w jednąz uliczek prowadzących do fontanny, nagle pojawiły się dwa szybo jadącesamochody. – Jeden stanął przed, a drugi za nami. Z tego pierwszegowyskoczyło dwóch mężczyzn. Jeden z nich miał w ręku colta, z taką śmiesznądrewnianą rękojeścią i to on ruszył w naszym kierunku. Do głowy mi nieprzyszło, że on chce czegoś od nas. Myślałem, że ma jakiś problem z tymi zdrugiego samochodu, powiedziałem nawet do Bożenki: co za teatr ¬ wspominaCeliński. Gdy mężczyzna z rewolwerem zbliżył się do Polaków, wtedy Scricciolo miałwykonać jakiś gest ręką. – Jakby pomachał przecząco. I ten nieznanymężczyzna, minął nas. Zdziwieni poszliśmy dalej. I dopiero po kilku latach,gdy Scricciolo został zatrzymany w sprawie zamachu na Jana Pawła II zacząłemkojarzyć fakty. On wiedział, że pójdziemy na spacer i miał być z nami LechWałęsa. Wtedy nie było telefonów komórkowych i gdy Włoch zobaczył, żejesteśmy sami, nie mógł już przekazać tego dalej. Z powodu nieobecnościWałęsy odstąpiono od zamachu – dodaje Celiński.
Jak twierdzi w tej sprawie był przesłuchiwany przed kilku laty przezpolskiego prokuratora, który wykonywał czynności na prośbę włoskiego wymiarusprawiedliwości. O próbie zamachu na Wałęsę opowiedział Luigi Scricciolo. Przyznał się on dokontaktów z bułgarskimi służbami specjalnymi. Według Scricciolo, rezydentbułgarskiego wywiadu o nazwisku Donczew wypytywał go o to, co Wałęsa będzierobił w Rzymie. Według sędziego Ferdinando Imposimato, który prowadziłśledztwo w sprawie zamachu na papieża, zamachowcem, mającym zabić lidera„Solidarności” był Ali Agca. - Śledził Wałęsę, kiedy ten udawał się dorzymskiego domu pielgrzyma na via Cassia, obserwował go, kiedy szedł docentrum prasowego przy placu San Silvestro. Wiemy też, że zdążył sięzaopatrzyć w broń i był gotowy do zamachu – mówił Imposimato w wywiadzie dla„Gazety Wyborczej” w 2005 r. Wyjaśnienia Scricciolo znajdują prawdopodobnie się protokołach włoskiejkomisji Mitrochina, która po zamachu na Jana Pawła II badała działaniakomunistycznych służb specjalnych na terenie Włoch. Na razie katowiccyśledczy nie zamierzają występować o akta sprawy działacza związkowego, choćjak mówią, wiele wskazuje na to, że w przyszłości o takie dokumentywystąpią.
Źródło: TVP Info

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL