fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Wyjaśnienia Lecha Wałęsy grzeszą naiwnością

Rzeczpospolita
Przeglądając własne akta, były prezydent wykorzystał swój urząd – uważa sędzia TK w stanie spoczynku
Rz: Fragmenty książki o przeszłości Lecha Wałęsy i jego relacji z SB pokazują, że jako prezydent przyglądał akta na swój temat. Czy jako osoba osobiście zainteresowana, co było jasne po ogłoszeniu tzw. listy Macierewicza, mógł przeglądać te dokumenty?
Wiesław Johann: Pytanie jest bardzo trudne, bo z jednej strony mamy do czynienia z prezydentem RP, który, w moim przekonaniu, powinien mieć dostęp do wszystkich dokumentów objętych najwyższą klauzulą tajemnicy, z drugiej zaś jest to kwestia pewnej politycznej przyzwoitości. Jeżeli dokumenty mnie dotyczą, to ich nie przeglądam, gdy może to mieć jakieś następstwa polityczne. Nie widziałbym tutaj odpowiedzialności prawnej po stronie Wałęsy, natomiast uważam, że było to wykorzystanie stanowiska.
Jeśli nawet przyjmiemy, że miał prawo je przejrzeć jako prezydent, to zapewne powinien być zachowany jakiś szczególny tryb. Przecież zainteresowany nie przegląda sobie akt sam, tylko w obecności pracowników. Czy tu nie powinna być zachowana taka procedura, żeby dokumenty nie ginęły z pola widzenia funkcjonariuszy?
Żadnej takiej procedury nie zastosowano. Notatka ministra Andrzeja Milczanowskiego niczego nie załatwia. Wydaje mi się, że dysponent tych akt postąpił lekkomyślnie. Tym bardziej że miał świadomość, co one zawierają. Powinna być zachowana procedura, która gwarantowałaby, że nic z tych akt nie zginie. Dzisiaj rozmowa toczy się wokół: widział, wyciągnął – i nikt go za rękę nie złapał; były dokumenty, dokumentów nie ma.
Właśnie, Wałęsa się tłumaczy, że odesłał zalakowaną kopertę z całą zawartością, nikt tego nie sprawdził, jakoś zginęły po drodze. Ile warte są takie tłumaczenia?
Niewiele. Każdy tak może powiedzieć. Nie chcę się wypowiadać, czy Wałęsa to „Bolek”, czy nie. Nie wyobrażam sobie sędziego, który miałby rozstrzygać w tej sprawie i przyjmował tego rodzaju tłumaczenia za wiarygodne. To są tłumaczenia naiwne.
Nie zgadzam się, że Wałęsa to legenda i nie można jej ruszać
Czy zachowanie wysokich funkcjonariuszy państwa i służb nie wskazuje, że kierowali się raczej lojalnością wobec swego szefa, któremu zresztą w jakimś stopniu zawdzięczali posady, a nie wobec prawa i państwa?
Oczywiście, że jest to zachowanie daleko idącej lojalności wobec prezydenta. Pan jeszcze dorzuca element wdzięczności. Ja bym raczej mówił o lojalności, a także o zaufaniu. Tutaj już staję po stronie tych funkcjonariuszy. Trudno sobie wyobrazić, by któryś z nich po otrzymaniu polecenia od prezydenta: „Wydaj pan akta”, powiedział: „Nie wydam”.
Czyli nie mamy winnych, nie można ich pociągnąć do odpowiedzialności?
Oczywiście, że można. Trzeba sięgnąć do ustawy o ochronie tajemnicy państwowej i kodeksu karnego. Nie chcę teraz powoływać konkretnego artykułu, ale moim zdaniem są przesłanki, by stwierdzić nie tylko naruszenie prawa, ale nawet takie naruszenie, które nosi znamiona przestępstwa.
Gdy zmieniła się ekipa rządowa, prowadzone było śledztwo, ale nie skończyło się sformułowaniem aktu oskarżenia. Łatwo o podejrzenie, że może ukręcono mu łeb.
Nie chcę wypowiadać tak daleko idących sądów, gdyż pyta mnie pan jako sędziego. Gdyby mnie pan pytał jako normalnego obywatela, to bym przytaknął pańskiej odpowiedzi, ale jako sędzia muszę powiedzieć w ten sposób. Szanuję każdą decyzję, która jest wydana przez sąd czy prokuraturę, bo jest wydana przez ludzi, którzy mają stosowne kompetencje, uprawnienia i mam nadzieję, że w swej działalności kierują się prawem i interesem publicznym. Tylko że jest jeszcze drugie dno.
Czy jest możliwe wyjaśnienie choćby części tej sprawy i czy to by się przyczyniło do wyjaśnienia meandrów działania władz?
Nasze społeczeństwo jest tak podzielone, że każdy się wypowiada, nie znając książki. Dla mnie najlepszym dowodem był list tzw. intelektualistów, ale powiedzmy sobie – intelektualistów z kręgu „Gazety Wyborczej”. To symptomatyczne. Nie zgadzam się z twierdzeniami, że Wałęsa to jest legenda i nie można jej ruszać. Tak, jest legendą i chwała mu za to. Ale każdy przyzwoity człowiek powiedziałby: „Popełniłem błąd”. Ja wtedy bym powiedział, że Wałęsa jest nie tylko wielki, ale i wspaniały. A dzisiaj mi się jawi jako taki marny krętacz.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA