Kraj

Tajny przelew od Rappaporta

Rzeczpospolita
Człowiek związany z Krauzem stał za przelewem ponad 35 mln zł, które ostatecznie trafiły do Prokom Investments
Prokuratura od lat bada, czy w tej sprawie nie doszło do prania pieniędzy.
Chodzi o grupę 4Media. Notowana na warszawskiej giełdzie w latach 2000 – 2003, wydająca m.in. dziennik „Życie”, szybko popadła w kłopoty finansowe, a jej akcje wycofano z obrotu. Wyszły na jaw podejrzane operacje finansowe dotyczące m.in. domniemanego prania i wyłudzania pieniędzy. Pod lupą prokuratury znalazło się także niespodziewane dokapitalizowanie w 2002 roku jednej ze spółek grupy 4Media przez izraelski fundusz Poalim Trust Services Ltd (PTS). Pieniądze z zakupu udziałów w jednej z firm holdingu przekazano natychmiast firmie Prokom Investments, spłacając zaciągnięte pożyczki.
Przelewem z Izraela w 2004 roku zainteresował się generalny inspektor informacji finansowej. Jego podejrzenia co do możliwości prania pieniędzy wzbudził brak określenia tytułu transferu. To główny wątek śledztwa dotyczącego malwersacji w 4Media, który jest ciągle wyjaśniany. „Rz” dotarła do dokumentów i ustaleń gdańskiego wydziału Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Prokuratorzy po latach śledztwa uzyskali m.in. dokumenty z Izraela potwierdzające, że to Marcel Rappaport z funduszu Nihonswi AG osobiście „autoryzował” transakcję przeprowadzoną przez fundusz. Z dokumentów, do których dotarła „Rz”, wynika, że 12 lutego 2002 roku szef Nihonswi zawarł z PTS umowę powierniczą. Figurował w niej jako „darowujący”, natomiast „beneficjentem” majątku została tajemnicza firma Kollfin Keller Finanz AG ze Szwajcarii. Umowa przewidywała, że fundusz będzie działał zgodnie ze wskazówkami Rappaporta lub jego prawnika. Prokuratorzy dotarli do tej umowy, sprawdzając transakcje z przełomu 2001 i 2002 roku pomiędzy Prokom Investments a Prokom Software i funduszem Nihonswi. Zaczęli podejrzewać, że „izraelska” gotówka może pochodzić z przelewu 43 mln zł dokonanego 11 stycznia 2002 roku. Pieniądze z Prokom Software wpłynęły wtedy na konto Nihonswi jako „zapłata za udziały”. W tej sprawie zarzuty usłyszeli już byli szefowie spółki 4Media: Dariusz K. i Wojciech K. Tuż po podpisaniu przez Rappaporta umowy powierniczej do działania przystąpił Jacek Merkel. To były polityk i pracownik Krauzego. Mimo że zasiadał w radzie nadzorczej, był „główną twarzą” holdingu 4Media. 25 lutego 2002 roku Merkel złożył PTS ofertę objęcia podwyższonego kapitału akcyjnego w Media Trust, jednej ze spółek grupy 4Media. Podpisano umowę, a izraelski fundusz przelał ok. 36 mln zł do Polski. Gotówka, poprzez dwie inne firmy holdingu – Media Invest i Dom Wydawniczy Wolne Słowo – niemal natychmiast została przekazana do Prokom Investments. Tytuł płatności: wykup krótkoterminowych papierów dłużnych. Jak doszło do tego, że PTS zdecydował się na transakcję? Próbowaliśmy dowiedzieć się tego od Jacka Merkla, ale nie chciał o tym rozmawiać. – Nie mam żadnych informacji do publicznej wiadomości – powtórzył kilkakrotnie. Próbowaliśmy też skontaktować się z Marcelem Rappaportem, by wyjaśnić, dlaczego krył się za dofinansowaniem upadającego holdingu 4Media, jaki cel miała ta operacja i skąd pochodziły pieniądze. W siedzibie Nihonswi AG, udziałowca takich firm jak Bioton i Petrolinvest, nikt nie odbierał telefonu. Dotarliśmy do znajomego Rappaporta – Auriela Silbigera, pełnomocnika funduszu FI Finance, który także inwestował w przedsięwzięcia Krauzego. – Nie chcę na ten temat rozmawiać – uciął, gdy spytaliśmy, czy ułatwi nam kontakt z szefem Nihonswi. Według naszych ustaleń obaj współpracują ze sobą w kilku szwajcarskich firmach. Gdańscy prokuratorzy badający wątek izraelskiego przelewu nie chcą potwierdzać „Rz” ustaleń dotyczących udziału Rappaporta w tej sprawie. – Śledztwo ma na celu wyjaśnienie źródeł pochodzenia pieniędzy, a także okoliczności ich rozchodowania i miejsca ich ulokowania. Czynności obejmują spółki zaangażowane w powyższy proceder, w tym podmioty z grupy 4Media – powiedział tylko „Rz” Zbigniew Niemczyk, szef gdańskiego biura. Zaznaczył, że nie można stwierdzić jednoznacznie, iż transferowane z Izraela środki miały charakter brudnych pieniędzy. Jak się dowiedzieliśmy, by to ustalić, śledczy wystąpili m.in. o pomoc prawną do Szwajcarii z wnioskiem o przesłuchanie Rappaporta. Dotychczas postawiono zarzuty w części śledztwa dotyczącej oszustw. Podejrzanymi są byli szefowie 4Media: Dariusz K. i Wojciech K. Chodzi o doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia kwotą 33 mln zł przez spółki powiązane z 4Media, a także narażenie na stratę ok. 16 mln zł firmy Prokom Investments Ryszarda Krauzego. Spółka 4Media pojawiła się na Giełdzie Papierów Wartościowych w 2000 roku po wykupieniu spółki Chemiskór. Firmą zarządzali (obecnie dwaj podejrzani): Wojciech K. i Dariusz K., a w radzie nadzorczej zasiadał Jacek Merkel. Zapowiadali zbudowanie silnej grupy medialnej. 4Media wydawała m.in. dziennik „Życie”, czasopismo muzyczne „Tylko Rock”, tygodnik telewizyjny „Antena” oraz gazetę „Prawo i Gospodarka”. Jak się okazało, spółka nie regulowała płatności i zajmowała się podejrzanymi transakcjami. Rada GPW wykluczyła 4Media z obrotu giełdowego 31 marca 2003 roku. Działalnością spółki zajmuje się prokuratura. masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.kubiak@rp.pl współpraca Piotr Jendroszczyk z Berlina
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL