„Wielki sekret został odkryty” – głoszą wpisy na temat Stanisława Soyki. Miał rzekomo zmienić testament w ostatniej chwili, przekazać dorobek w ręce „cichego współpracownika”, rodzinę pominąć w przeważającej mierze i pozostawić jedynie kontakt z cudowną platformą inwestycyjną, która przynosi krocie.

Sensacyjne doniesienia o czyjejś śmierci służące temu, aby wyłudzić dane osobowe czy pieniądze, to niestety częsta taktyka internetowych oszustów.

Demagog

Stanisław Soyka. Co sądzi Demagog?

Jak komentuje to Demagog, ścigający fake newsy: „to jednak nie informacje o niezwykłych zapiskach w testamencie artysty, tylko próba internetowego oszustwa”.

Czytaj więcej

„Melania Trump. Konserwatywna enigma”. Więcej prawdy o Pierwszej Damie i jej ojcu

I dodaje: „Informacje o testamencie znanego polskiego wokalisty i kompozytora zmyślono. Stronę, na której rzekomo przedstawiono jego historię, stworzyli internetowi oszuści”.

Sensacyjne doniesienia o czyjejś śmierci służące temu, aby wyłudzić dane osobowe czy pieniądze, to niestety częsta taktyka internetowych oszustów. (…) Jak czytamy w postach udostępnianych na Facebooku, w testamencie znanego polskiego muzyka rzekomo odkryto wielki sekret, który „stał się tematem numer jeden w całej Polsce”. (…) Do wpisu dołączono czarno-białą ilustrację, na której na pierwszym planie widać Stanisława Soykę, a na drugim dokument zatytułowany: Ostatnia wola i testament Stanisława Sojki.

Wcześniej użyta była Elżbieta Penderecka

To nie pierwsza tego typu treść. Pod linkiem kryła się strona służąca wyłudzaniu danych osobowych, pieniędzy lub taka, której odwiedzenie groziło pobraniem złośliwego oprogramowania. Poprzednio zachęcały do tego teksty o testamencie Elżbiety Pendereckiej.

Czytaj więcej

Stanisław Soyka nie żyje. Grał akustycznie przed Claptonem, śpiewał „Tolerancję"

Przypomnijmy, że w połowie stycznia prokuratura poinformowała o umorzeniu śledztwa w sprawie śmierci Stanisława Soyki. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Mariusz Duszyński, poinformował, że śledztwo w sprawie przyczyny śmierci Stanisława Soyki zostało umorzone, ponieważ „czyn nie zawierał znamion czynu zabronionego”.

Na informowanie o przyczynach śmierci nie wyraziła zgody rodzina artysty. Przypomnijmy, że zmarł latem tuż przed koncertem w Operze Leśnej. W hotelu udał się na drzemkę po odbyciu próby.