Pat Metheny należy do wąskiego grona najpopularniejszych jazzmanów wypełniających publicznością największe sale koncertowe. Stadionów nie – i dobrze, bo jego muzyki słucha się z uwagą i przyjemnością, zwracając uwagę na bogactwo i niuanse brzmienia, wyrafinowane aranżacje i perfekcyjne wykonanie.
Pat Metheny powraca
Po dwóch nagraniach solowych „Dream Box” (2023) i „MoonDial” (2024) powrócił do projektu zespołowego „Side-Eye” (spojrzenie z ukosa), który rozpoczął koncertami w 2019 r., angażując młodych, utalentowanych muzyków, a pierwszy album wydał rok później. Ostatnio Metheny rozbudował skład zespołu, stąd plusik w tytule, podobnie jak w jego największych projektach z czasów Pat Metheny Group w latach 80. i 90. XX w.
Warto przypomnieć, że Pat Metheny jest jedynym artystą, który otrzymał nagrody Grammy w dziesięciu różnych kategoriach, a ma ich na koncie aż dwadzieścia. Spośród jazzmanów tylko Chick Corea ma więcej. Niekwestionowana pozycja topowego jazzmana daje mu możliwość organizowania wielkich projektów, jak wspomniana Pat Metheny Group, czy koncerty ze skomplikowanym, mechanicznym orkiestronem sterowanym przez niego podczas koncertów. Taki był zaskakujący finał solowych koncertów Metheny’ego podczas ostatniej trasy „Dream Box / MoonDial Tour”, kiedy opadły zasłony stojących na scenie urządzeń i brzmienie gitary Pata wzbogaciło się o liczne instrumenty perkusyjne.
Czytaj więcej
AI to po prostu kolejne narzędzie. Jeśli chodzi o muzykę, nie boję się niczego - mów Pat Metheny....