„Lepsze jutro było wczoraj” śpiewacie na nowej płycie, która analizuje wiele wymiarów naszej dzisiejszej katastrofy – ekologicznej, populizmu, konsumeryzmu, inwigilacji w cyberprzestrzeni, hejtu. Spodziewałeś się tego?
Czy spodziewałem się, że lepsze już było? Haha, trochę tak, trochę nie. Ale moja obserwacja świata i już kilka dekad doświadczenia każą mi być sceptycznym co do pozytywnych zakończeń. Natura ludzka wyposażyła nas w system obronny. Nie chcemy wierzyć, że coś źle idzie. Bronimy się do końca, wypieramy. Dlatego zbyt często za późno reagujemy. Ale jest też drugi mechanizm, który broni nas przed szaleństwem, czyli pozytywne myślenie, że jednak możemy coś zaradzić, możemy działać. Naszym lekarstwem jest namawianie ludzi do refleksji.
Czytaj więcej
Wspaniały show, zaprezentowany podczas Super Bowl przez rapera Bad Bunny'ego, nie przypadł do gus...
Kiedy Dezerter zaczynał jako SS-20, żyjąc w PRL, jak odbieraliście świat podzielony na dwa bloki, a jak odbieracie teraz, gdy dręczy nas hybrydowość, niejednoznaczność wymieszania wszystkiego ze wszystkim, a prezydent Stanów Zjednoczonych nie jest nazbyt krytyczny wobec Putina.
W latach 80. wszystko wydawało się proste. Ci są źli, tamci dobrzy. Było to myślenie życzeniowe, bo życie zweryfikowało to dość brutalnie. Mnie to nie zaskoczyło aż tak bardzo. Miałem na ten temat przemyślenia już na płycie „Ile proc. duszy?” z 1994 r. Napisałem wtedy tekst „Choroba”. Niestety ten tekst sprawdza się coraz boleśniej dla mnie i dla świata. Wraz z rozwojem technologii, świat stał się coraz mniej czytelny. Prawda się rozmywa, kłamcy i manipulatorzy dostali olbrzymie i bardzo skuteczne narzędzia do uprawiania swojej szkodliwej misji. Trochę jesteśmy w d…e.
Big techy zarabiają na złych emocjach, dlatego manipulują sceną polityczną i nastrojami społecznymi, tak aby zarabiać jeszcze więcej. Efekty już widać, a to dopiero początek. Niestety w tę grę grają już niemal wszyscy. To się przenosi na ulicę, do domów. Rodziny się kłócą, przyjaźnie rozpadają. Wszystko, bo korporacje lepiej zarabiają
Wasz pierwszy występ w Jarocinie w zasadzie mógłby się odbyć w 2026 r. Boimy się wojny, która może eskalować, lektura „1984” znowu nie jest jakąś daleką od rzeczywistości wizją. Jaki jest Twój bilans ostatnich dekad? Historia zatacza koło?
Napisałem kiedyś tekst „Atak aniołów”, w którym jest fragment „Ludzka rasa jest niezmienna,/ nigdy nie uczy się na własnych błędach”. Wydaje mi się, że im dalej od ostatniej wojny na naszej ziemi, tym łatwiej kolejnym pokoleniom idzie wypieranie okrucieństw i tragedii, jakie ona przyniosła. Młodzi wchodzą w neonazistowski sposób myślenia i uprawiania polityki, bo nie widzą całości. Wybierają sobie to, co chcą słyszeć. Że będą bogaci, z dwoma samochodami i basenem. Albo że jak odetniemy się od strumienia pieniędzy z Unii, to w jakiś cudowny sposób będziemy jeszcze bogatsi. Głupota jest królem.