Skąd się wzięli Kosmici, czyli nowa polska supergrupa, w której połączyłeś siły z muzykami Proletaryatu, Armii i Piersi. Właściwie moglibyście się nazwać Kwartet Egotyczny!
- Jesteśmy kwartetem aż tak egzotycznym, że postanowiliśmy stać się Kosmitami. Ale my jesteśmy Kosmitami ziemskimi, a więc jak najbardziej ludzkimi. Nazwa ma swoją genezę w żartach, kto jest większym kosmitą w zakresie aktualnie słuchanej muzyki. Może nasze logo przypomina nieco kształt latającego spodka, ale nie ma okienek ani drzwi. Nie wiadomo, kto jest w środku. A może tam nie ma klamek? Ogólnie rzecz biorąc chcieliśmy się wypowiedzieć na temat kosmosu relacji międzyludzkich, a w szczególności relacji między osobami pochodzącymi z Marsa (mężczyźni) i z Wenus (kobiety). Czyż to nie są tematy kosmiczne od zarania dziejów?
Jak przebiegała wasza praca nad płyta „Nie ma nas” ? Każdy z was wyciągnął coś z szuflady lub komputera – czy pracowaliście razem, improwizując?
Nasza współpraca zaczęła się od improwizacji gitary i śpiewu w zaciszu domowym. Na początku były to tylko żarty podczas spotkań towarzyskich. Potem u mnie pojawił się komputer z oprogramowaniem i zacząłem robić pierwsze demo, które zaczęło kształtować nasz styl. W pewnym momencie pojawił się Darek Budkiewicz, któremu pokazałem nasze pomysły na piosenki i to on namówił mnie na wspólną realizację tego projektu. To Darek zaproponował Marcina Papiora na perkusji. Znaliśmy się wszyscy wcześniej, więc od tego momentu wszystko się potoczyło sprawnie. Manio (Marcin Papior) zaprosił nas do swojej sali prób i studia nagrań w Świętochłowicach i to tam zaczęliśmy grać jako cały zespół.
Chcieliśmy się wypowiedzieć na temat kosmosu relacji międzyludzkich, a w szczególności relacji między osobami pochodzącymi z Marsa (mężczyźni) i z Venus (kobiety). Czyż to nie są tematy kosmiczne od zarania dziejów?
Jakbyś określił proporcje w komponowaniu?
Ponieważ zaczyn projektu powstał podczas moich spotkań z Tomkiem Olejnikiem, wnieśliśmy trzon kompozycji, ale wkład harmoniczny, instrumentalny i aranżacyjny Darka Budkiewicza oraz Marcina Papiora jest na tyle znaczący, że podpisujemy wszystkie utwory solidarnie.