Reklama

Supergrupa muzyków TSA, Proletaryat, Piersi i Armia, czyli Kosmici w natarciu

Obiecujemy koncerty „Nie z tej ziemi” - mówi Stefan Machel, znany z TSA, który stworzył supergrupę Kosmici razem z Tomaszem „Oleyem” Olejnikiem (Proletaryat), Darkiem Budkiewiczem (Armia) i Marcinem „Manio” Papiorem (Piersi). Wydali płytę „Nie ma nas”

Publikacja: 26.01.2026 10:50

Kosmici nagrali album "Nie ma nas"

Kosmici nagrali album "Nie ma nas"

Foto: Marek Kiełbusiewicz/Mat. Pras.

Skąd się wzięli Kosmici, czyli nowa polska supergrupa, w której połączyłeś siły z muzykami Proletaryatu, Armii i Piersi. Właściwie moglibyście się nazwać Kwartet Egotyczny!

- Jesteśmy kwartetem aż tak egzotycznym, że postanowiliśmy stać się Kosmitami. Ale my jesteśmy Kosmitami ziemskimi, a więc jak najbardziej ludzkimi. Nazwa ma swoją genezę w żartach, kto jest większym kosmitą w zakresie aktualnie słuchanej muzyki. Może nasze logo przypomina nieco kształt latającego spodka, ale nie ma okienek ani drzwi. Nie wiadomo, kto jest w środku. A może tam nie ma klamek? Ogólnie rzecz biorąc chcieliśmy się wypowiedzieć na temat kosmosu relacji międzyludzkich, a w szczególności relacji między osobami pochodzącymi z Marsa (mężczyźni) i z Wenus (kobiety). Czyż to nie są tematy kosmiczne od zarania dziejów?

Reklama
Reklama

Jak przebiegała wasza praca nad płyta „Nie ma nas” ? Każdy z was wyciągnął coś z szuflady lub komputera – czy pracowaliście razem, improwizując?

Nasza współpraca zaczęła się od improwizacji gitary i śpiewu w zaciszu domowym. Na początku były to tylko żarty podczas spotkań towarzyskich. Potem u mnie pojawił się komputer z oprogramowaniem i zacząłem robić pierwsze demo, które zaczęło kształtować nasz styl. W pewnym momencie pojawił się Darek Budkiewicz, któremu pokazałem nasze pomysły na piosenki i to on namówił mnie na wspólną realizację tego projektu. To Darek zaproponował Marcina Papiora na perkusji. Znaliśmy się wszyscy wcześniej, więc od tego momentu wszystko się potoczyło sprawnie. Manio (Marcin Papior) zaprosił nas do swojej sali prób i studia nagrań w Świętochłowicach i to tam zaczęliśmy grać jako cały zespół.

Chcieliśmy się wypowiedzieć na temat kosmosu relacji międzyludzkich, a w szczególności relacji między osobami pochodzącymi z Marsa (mężczyźni) i z Venus (kobiety). Czyż to nie są tematy kosmiczne od zarania dziejów?

Stefan Machel

Jakbyś określił proporcje w komponowaniu?

Ponieważ zaczyn projektu powstał podczas moich spotkań z Tomkiem Olejnikiem, wnieśliśmy trzon kompozycji, ale wkład harmoniczny, instrumentalny i aranżacyjny Darka Budkiewicza oraz Marcina Papiora jest na tyle znaczący, że podpisujemy wszystkie utwory solidarnie.

Reklama
Reklama

Wszyscy znamy cię z TSA. Grasz superwściekłą solówkę w „Modlitwie”, którą moglibyśmy usłyszeć na płycie TSA, ale generalnie muzyka kieruje się w stronę nu metalu i zimniejszych brzmień. Miałeś ochotę wyjść z ramki rock-and-rolla i heavy metalu i poszybować w nieodwiedzane rejony?

Oczywiście, że miałem ochotę i nadal mam. Wciąż mam pragnienie penetrowania nieodwiedzonych jeszcze obszarów muzycznych. Myślę, że jeszcze niejeden raz uda mi się zaskoczyć swoimi pomysłami. Wynika to też z naszej zespołowej filozofii „sprawdźmy, kto posunie się dalej” albo „kto jest większym kosmitą i zaproponuje, żeby to zagrać na jednostrunowym banjo”. Nie chcemy na siłę udziwniać. Chcemy natomiast wyzwalać się z utartych kanonów i poszerzać paletę barw.

A kto nadał kierunek tekstom, które można określić jako nadzieje i rozczarowania faceta w kryzysie wieku średniego… Lub nawet później.

Teksty to domena Tomka, chociaż pracujemy zespołowo i wtedy następuje ostateczny szlif wersetów. Mnie zauroczył swoją poezją i uważam, że powinniśmy ją propagować, co niniejszym wydawnictwem czynimy. Nie zauważyłem u Tomka objawów typowych dla kryzysu wieku, a rozważania o miłości są przecież uniwersalne i dotyczą każdej grupy wiekowej. Myślę, że Tomek dojrzał, jak zresztą sam mówi, do śpiewania o tej sferze uczuć dla człowieka chyba najważniejszej. A może nabrał odwagi, by otwarcie o tym pisać.

Jaka czeka was przyszłość? Będziecie koncertować? Planujecie drugi album?

Przygotowania do koncertów są w toku, mamy jeszcze w tym miesiącu zaplanowane próby sceniczne i obiecujemy koncerty „Nie z tej ziemi”. Potrzebujemy też impresario odpornego na stres w dopasowaniu terminów członków aż czterech różnych zespołów. Materiał wyjściowy, czyli demo na drugi album już się wykluwa, a w Mystic mamy obietnicę, że to wydadzą. Mamy w zanadrzu spory zapas pomysłów, więc może starczy i na następne albumy.

Od czasu „Heavy Metal World” TSA się dzieliło, zmieniało składy. Jak z dzisiejszej perspektywy wytłumaczyłbyś to fanom?

Nie ma na to wytłumaczenia. Tarcia wewnątrz grupy osób są w pewnym sensie normalne. Akurat w przypadku TSA były dość gwałtowne i zaowocowały odejściami oraz zmianami składu, rozwiązywaniem zespołu i konfliktami o nazwę. Byliśmy chyba w Polsce nie tylko prekursorami metalu, ale i istnienia dwóch zespołów o tej samej nazwie. Teraz to jest norma i trudno znaleźć taki, który tego nie doświadczył. Dla mnie to trudne do zrozumienia, bo zawsze chciałem tylko grać i czerpać z tego radość niezależnie od profitów czy przerostu ambicji. A co na to fani? Jedni mówią, że to dobrze, bo co dwa zespoły to nie jeden i będzie więcej nowej muzyki, a inni mają pożywkę do niezbyt kulturalnego komentowania sporów, co jest już chyba polskim sportem narodowym.

"Nie ma nas", Kosmici, Mystic Production, 2026

"Nie ma nas", Kosmici, Mystic Production, 2026

Foto: Mat.Pras./Mystic

Śmierć Andrzeja Nowaka zasmuciła wszystkich. Rozstaliście się w zgodzie? Nie dziwiły was jego coraz bardziej prawicowe poglądy? A może wszyscy macie takie…

Źle się stało, że nie mamy już Andrzeja, bo były widoki na nowe piosenki, a jego wkład w brzmienie tego zespołu zawsze był znaczący. Nie dam się wciągnąć w komentowanie poglądów, a jedyne co mogę powiedzieć to, że: „dziwi mnie, że tak wiele osób z wiekiem skręca w prawo”. Mam wielką nadzieję, że mnie to nie dotknie.

Reklama
Reklama

Jak oceniasz sytuację artystów, którzy dali początek nowej fali rocka w czasach pierwszej Solidarności?

TSA też jest owocem odwilży czasów pierwszej Solidarności. To właśnie wtedy w młodych ludziach obudził się zew wolności, o której wszyscy marzyliśmy i można było to poczuć i o tym śpiewać. Sytuacji artystów, którzy wtedy debiutowali nie sposób oceniać, bowiem, co prawda, wyrośli na gwiazdy, ale też z powodu upływu 45 lat sporo z nich już odeszło na zawsze. To już powoli zadanie dla biografów i historyków. Ci, którzy zapewnili sobie tantiemy pewnie żyją spokojnie, a pozostali zmagają się z problemem niskich emerytur, będących skutkiem braku odpowiednich form zatrudnienia w czasach PRL.

Macie ze sobą kontakt – z tymi, którzy nie odeszli przedwcześnie?

Kontakty są bardzo sporadyczne, bo nie ma już takich okazji jak np. festiwal w Opolu w latach 80., kiedy próby trwały kilka tygodni i był czas na spotkania, pogaduchy do rana i nasiadówki w amfiteatrze nierzadko w oparach alkoholu. Teraz czas się kurczy, a wszyscy są skupieni na swoich sprawach i pogoni za swymi obowiązkami.

„Dziwi mnie, że tak wiele osób z wiekiem skręca w prawo”. Mam wielką nadzieję, że mnie to nie dotknie.

Stefan Machel

Co uważasz za największy sukces TSA?

Największy sukces TSA to fakt, że udało się zaistnieć w polskim tak zwanym show-biznesie za pomocą tak hałaśliwej muzyki. Przecieraliśmy szlaki dla polskiego metalu i może dzięki temu teraz ma się tak dobrze i jest znany na całym świecie. A najbardziej bawi mnie, jak koledzy z zespołu Kosmici przezywają mnie „Ojcem Polskiego Metalu”.

Co dalej z TSA Dream Team?

TSA Dream Team działa w ograniczonym zakresie, ponieważ basista Paweł gra w Scorpions przez większość roku, a jeśli do tego dochodzą terminy pozostałych - to naprawdę mamy kłopot, żeby się spotykać. Mamy ambicje, żeby jeszcze zaznaczyć swoją obecność nowymi piosenkami i na pewno będziemy próbować. Rozpoczęliśmy już nawet nagrywanie, ale nie umiem teraz zadeklarować, kiedy coś pokażemy.

Reklama
Reklama

Najbardziej bawi mnie jak koledzy z zespołu Kosmici przezywają mnie „Ojcem Polskiego Metalu”

Stefan Machel

A co słychać u Marka Kapłona oraz Janusza Niekrasza, którzy tworzyli pierwszy skład TSA, a teraz występują pod innym, rozbudowanym szyldem?

O to trzeba ich pytać. Nie czuję się upoważniony do wypowiedzi na ten temat.

Na płycie jest sporo podziękowań dla lekarzy. Jak twoje zdrowie? Życzę, aby było jak najlepsze!

Dziękuję, jakoś daję radę m.in. dzięki nieocenionej pomocy medycznej. Wiem, że na tę pomoc mogę liczyć i to umożliwia mi funkcjonowanie na akceptowalnym poziomie.

Muzyka popularna
Reprezentant Polski w Eurowizji w najgorętszej części półfinału z Izraelem
Muzyka popularna
Hania Rani, laureatka Europejskiej Nagrody Filmowej za muzykę
Muzyka popularna
Wilki mistycznie na finał jubileuszu w Stodole
Muzyka popularna
Waszyngton jak Phnom Penh z siedzibą rządu, ale bez opery
Muzyka popularna
Bruno Mars wyda w lutym nowy album. Czy przełamie dominację Taylor Swift?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama