fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Włodzimierz Chróścik: Światem nie rządzą prawnicy

Włodzimierz Chróścik
materiały prasowe
Do polityków musi w końcu dotrzeć, że utrzymywanie nierealnych stawek minimalnych to rozwiązanie rodem z realnego socjalizmu – mówi „Rzeczpospolitej” dziekan warszawskich radców prawnych Włodzimierz Chróścik.

Rz: Panie dziekanie, ostatnio można dostrzec dużą aktywność przedstawicieli samorządu radców prawnych w mediach. Czy w korporacji rozpoczęła się już kampania wyborcza? Zamierza się pan ubiegać o fotel prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych?

Włodzimierz Chróścik: To dobrze, że rozpoczynamy naszą rozmowę akurat od tej kwestii. Ostatnio – nie wiedzieć czemu – ten temat ciągle powraca. Nie rozważam i nigdy nawet nie rozważałem ubiegania się o fotel prezesa KRRP. Jest jeszcze wiele działań na rzecz naszego środowiska, które zamierzam podjąć na szczeblu okręgowym. Na efekty tej pracy czeka bowiem tysiące radców prawnych. Zadaniem samorządu zawodowego jest przede wszystkim wspieranie członków i tworzenie dla nich najlepszych możliwości rozwoju zawodowego. Ten cel jest dla mnie najważniejszy.

Za miesiąc, dwa na rynek usług prawnych wkroczy prawie 3 tys. młodych radców prawnych. Widzi pan dla nich szansę na zaistnienie? Jeżeli tak, to w jakich usługach?

To już niemal stałe zjawisko, z którym się spotykamy. Rzesze wykwalifikowanych radców prawnych wchodzą na rynek, którego rozwój nie jest tak dynamiczny jak wzrost liczby profesjonalnych prawników. Nie tak dawno powiedziałem w „Rzeczpospolitej", że czas skończyć z pesymizmem i po prostu zmierzyć się z tym problemem. W odróżnieniu od adwokatów radcy prawni mogą być zatrudniani na podstawie umowy o pracę, co zdecydowanie zwiększa nasze szanse zawodowe. Ponadto czekamy na uruchomienie systemu nieodpłatnej pomocy prawnej dla ubogich. Rządowy projekt jest już w Sejmie i być może ustawa ma szanse zostać uchwalona jeszcze w tej kadencji. Miejmy przy tym nadzieję, że w procesie legislacyjnym uda się wyeliminować jej oczywiste niedoskonałości. Wreszcie innowacyjne specjalizacje, nowe technologie, zastosowanie prawa autorskiego w związku z aktywnością internetową, a także mediacje – to obszary, w których w mojej ocenie moi najmłodsi koledzy i koleżanki mają najwięcej do zyskania.

Jak ocenia pan projekt ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej?

To bardzo potrzebny i od lat oczekiwany projekt. To, co martwi, to fakt, że w obecnym kształcie sankcjonuje on funkcjonowanie magistrów prawa na rynku profesjonalnych usług. Tym samym stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa prawnego Polaków. Ustawodawca już na wstępie przesądza, że nieodpłatna pomoc prawna będzie podzielona na „lepszą", świadczoną przez radców prawnych i adwokatów, oraz tę – nazwę ją „inna" – której będą udzielać osoby bez prawniczych aplikacji. Na to nie może być zgody. Co najważniejsze, projektowane przepisy budzą poważne wątpliwości, czy są zgodne z Konstytucją RP.

Adwokatom nie podoba się przyznanie radcom możliwości obrony w sprawach karnych... To bój o rynek?

Postrzegam ten spór raczej w kategoriach ambicjonalnych. Radcy prawni i adwokaci od wielu lat razem wykonują zawód w kancelariach. Spotykają się w salach sądowych, podczas negocjacji, reprezentując klientów itd. Obecnie na rynku funkcjonuje ponad 40 tys. profesjonalnych pełnomocników. Wydaje się, że kluczem do sukcesu jest współpraca, a nie konflikt. Ten niczemu bowiem nie służy. Powinniśmy razem pracować nad rozwiązaniem największego obecnie problemu, jakim jest nadpodaż naszych usług. Musimy zbudować racjonalną strategię pomocy dla naszych koleżanek i kolegów. Mam zamiar zwrócić się do dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie z zaproszeniem do tego rodzaju działań. Dwa samorządy, ale jeden cel.

Może na tak trudnym rynku pomogłaby możliwość reklamy?

Kodeks etyki radcy prawnego dopuszcza możliwość informowania o wykonywaniu zawodu, natomiast nie ma mowy o reklamie sensu stricto. Ta kwestia pozostaje jednak otwarta. Nasze otoczenie się zmienia. W wyniku otwarcia polskiego rynku usług prawnych na niespotykaną w Europie skalę „konkurujemy" już nie tyle z profesjonalistami, ile z rozmaitymi doradcami prawnymi – osobami, które niekiedy nie mają nawet ukończonych studiów prawniczych. Wystarczy przejść się pod jakikolwiek sąd, aby zobaczyć, jakimi metodami zdobywania klientów posługują się tacy „specjaliści". Musimy znaleźć właściwą metodę na zwalczanie tego rodzaju bezpardonowej konkurencji. Kluczem jest tu w mojej ocenie nasz profesjonalizm, na którym opieramy kampanię promocji zawodu prowadzoną przez izbę warszawską. To kolejna płaszczyzna rozsądnej współpracy ze środowiskiem adwokackim. Walczmy wspólnie o pryncypia tożsame dla naszych zawodów – pokazując obywatelowi, że nie ma dla nich alternatywy.

Czy zawód radcy prawnego dziś wymaga nowych zasad etyki?

Nowy kodeks etyki został uchwalony w ubiegłym roku i wejdzie w życie dopiero 1 lipca. Był to efekt niezbędnego, choć trudnego kompromisu. Poczekajmy zatem i zobaczmy, jak zdaje on egzamin w praktyce. Osobiście nie jestem zwolennikiem ciągłej rewolucji w zasadach etyki. Ich istotą jest bowiem tradycja, uzus, poprzez który skutecznie kształtuje się nie tylko model naszej pracy na rzecz obywateli, ale również naszą tożsamość zawodową. Nie oznacza to jednak, że zasady etyki powinny pozostawać niezmienne. Od lat np. trwa dyskusja o wykorzystaniu mediów społecznościowych, o świadczeniu usług online. To kwestie, które w kontekście etyki stają się obecnie najważniejsze.

Sytuacja na rynku warszawskim jest nieco inna niż w mniejszych miastach, lepsza... Czy samorząd robi coś, by wspomóc radców w mniejszych ośrodkach? Może izba warszawska ma jakiś pomysł?

To chyba oczywiste, że w stolicy kumuluje się gospodarcze i polityczne życie kraju. Stwarza to zdecydowanie większe szanse na rozwój zawodowy radców prawnych. Tyle tylko że rynek warszawski jest już obecnie ponad dziesięciokrotnie bardziej nasycony prawnikami niż np. w Skandynawii. Dlatego słowo „lepsza" nie oddaje istoty zagadnienia. Zapewne więcej jest tu możliwości, ale i niemało rozczarowań. W 2000 r. wpisaliśmy na listę radców prawnych 62 osoby. W 2008 r. niespełna 300. W bieżącym ponad 800. To pokazuje skalę zjawiska, o którym mówimy. W izbie warszawskiej zainicjowaliśmy wyjątkowe działania na rzecz radców prawych.

Jakie? Zdały egzamin?

Nasza kampania promocji zawodu jest niezwykle rozbudowana i przynosi już efekty ważne dla wszystkich radców prawnych, nie tylko tych wpisanych na naszą listę. O tym jednak kilkakrotnie już mówiłem na łamach „Rzeczpospolitej", dlatego tym razem zwrócę uwagę na inne inicjatywy. Zacznę od rzeczy – wydawałoby się – drobnej, jak wydanie poradnika dla radców prawnych dopiero rozpoczynających swoją działalność. Jest to zbiór rad i informacji o tym, jak poradzić sobie w naszym zawodzie, na co zwrócić uwagę przy zakładaniu i prowadzeniu kancelarii itp. Rzecz unikalna i naprawdę dobrze oceniana. Modernizujemy system szkoleń dla radców prawych. Zwracamy uwagę na rynkowe trendy i staramy się dostosować do zmieniającej się rzeczywistości. Stwarzamy możliwości dokształcania się również dla aplikantów. Kładziemy przy tym nacisk na umiejętności „miękkie" w pracy profesjonalnego prawnika.

Myśli pan czasem, że jedynym sposobem na to, by ci, którzy do tej pory zdobyli uprawnienia, mieli szansę utrzymać się na rynku, jest przymknięcie rynku usług prawnych? Może na jakiś czas zaprzestać „produkcji" nowych prawników z uprawnieniami?

Powinniśmy być realistami. Wbrew spiskowym teoriom dziejów światem nie rządzą prawnicy. Dlatego postulaty, nawet te najrozsądniejsze, wskazujące, aby choć minimalnie odejść od wolnoamerykanki na naszym rynku, nie mają szans na realizację. Co szkodzi np. zastrzec nazwę „kancelaria prawna" tylko do użytku profesjonalnych prawników? Rzecz w sumie niewielka, ale jakże trudno przychodzi nam tłumaczenie istoty tego pomysłu... To nie jest przecież regulacja rynku, ale zbudowanie czytelnych zasad dla klientów, którzy korzystając obecnie z usług z tzw. kancelarii prawnych, często padają ofiarą zwykłego partactwa. Nie mam przy tym złudzeń – nikt z polityków nie zgodzi się na ograniczenie liczby osób przyjmowanych na aplikacje prawnicze. Choćbyśmy rozdzierali togi jak Rejtan, robili czarne procesje przed Sejmem czy głodowali w gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości, i tak nic nie wskóramy. Czym innym jest jednak np. sprawa stawek minimalnych za czynności radców prawnych. Dotyczy to również adwokatów. Rozwiązanie tak podstawowej kwestii byłoby dobrą prognozą na przyszłość. Do polityków musi w końcu dotrzeć, że utrzymywanie nierealnych stawek minimalnych to rozwiązanie rodem z realnego socjalizmu, a nie nowoczesnego państwa demokratycznego. Głęboko zatem liczymy na efekt działań w tej sprawie, które, jak się wydaje, wspólnie prowadzą KRRP i NRA.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lukaszewicz@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA