Dobra osobiste

Dobra osobiste: gmina nie odpowiada za uchwałę krzywdzącą radnego

www.sxc.hu
Krzywda doznana przez radnego rady gminy na skutek stwierdzeń, które znalazły się w uzasadnieniu uchwały nie może skutkować odpowiedzialnością gminy – orzekł Sąd Okręgowy w Gdańsku.

Spór pomiędzy radnym S.T., a gminą, w której sprawował mandat radnego, miał swój początek w lutym 2013 roku. Wówczas grupa dziesięciu innych radnych wystąpiła o odwołanie T. z funkcji przewodniczącego komisji budżetowo-gospodarczej oraz pozbawienia go członkostwa w tej komisji.

W uzasadnieniu uchwały określono radnego jako osobę o „braku znajomości prawa samorządowego i finansów publicznych", czym miał wprowadzać w błąd mieszkańców. Chodziło o ogłoszony w lokalnych mediach przez S.T. pomysł zwolnienia mieszkańców gminy z podatku od nieruchomości na okres pięciu lat. W uzasadnieniu radnemu zarzucono także „butę, arogancję, wywyższanie się" i „podkreślanie swojego ja".

Radny T. uznał, iż treść uzasadnienia uchwały narusza jego dobra osobiste w postaci godności i wystąpił na drogę sądową. Przekonywał, iż uzasadnienie uchwały ma na celu poniżenie i zdyskredytowanie go w oczach opinii publicznej, co ma szczególne znacznie w sytuacji, gdy pełni on funkcję radnego. Domagał się od gminy przeprosin w lokalnej prasie oraz 10 tys. zł na rzecz określonych w pozwie organizacji społecznych.

Gmina odpowiedziała na pozew, podnosząc zarzut braku legitymacji biernej po swojej stronie. Jak wyjaśniła, wniosek przedstawiła grupa radnych, a sama gmina nie miała żadnego wpływu na fakt zgłoszenia wniosku ani podjęcia uchwały. Tym samym wskazano, iż odpowiedzialność za treść uzasadnienia uchwały ponoszą wnioskodawcy, względnie osoby, które za uchwałą głosowały. Jak ponadto zaznaczono, uchwała, stanowiąca podstawę żądania pozwu ma charakter organizacyjny. Nie dotyczy obywatela lecz osoby piastującej funkcję organu. Taka uchwała nie jest zatem aktem władzy publiczne, co wyklucza odpowiedzialność jednostki samorządu terytorialnego.

Stanowisko gminy podzielił Sąd Okręgowy w Gdańsku (sygn. akt XV C 604/13), który oddalił powództwo radnego.

W uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, iż podjecie przez radę gminy uchwały o charakterze wewnątrzorganizacyjnym, bo odnoszącym się do odwołania jednego z członków organu z określonej funkcji nie jest aktem władzy publicznej. Nie dotyczy bowiem działania władzy wobec obywatela, lecz działania „wewnątrz samej władzy".

- Krzywda doznana przez powoda jako radnego Rady Gminy na skutek stwierdzeń, które znalazły się w uzasadnieniu uchwały nie może więc skutkować odpowiedzialnością Gminy – jednostki samorządu terytorialnego – podsumował sąd.

Na marginesie sędzia Weronika Klawonn przypomniała, iż wyłączenie bezprawności krytyki poczynań na polu działalności politycznej pozwala uniknąć sytuacji, w której procesy o ochronę dóbr osobistych stają się polem dla wykazywania racji politycznych. - Nie trudno dostrzec, że żądania powoda w istocie zmierzały do weryfikacji tego, czy możliwe jest zwolnienie mieszkańców z podatku od nieruchomości, czy jego działania związane ze zgłaszaniem wniosków do uchwały budżetowej służyły interesom mieszkańców itd. – wskazała sędzia, dodając, iż wygrana w takim procesie mogłaby stać się atutem w zbliżającej się kampanii wyborczej. - Sąd stanowczo sprzeciwia się wykorzystywaniu postępowania cywilnego na potrzeby polityki – chociażby lokalnej – podkreśliła sędzia Klawonn.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL