Kraj

Lektura raportu

Mariusz Cieślik, publicysta „Rzeczpospolitej”
Fotorzepa/Robert Gardziński
Najpierw należałoby zadać pytanie: czy Polacy wiedzą, kim był rotmistrz Witold Pilecki? Nie ma w tej kwestii wiarygodnych badań, ale nic na to nie wskazuje.

A pytanie drugie brzmi: Czy powinni się dowiedzieć, kim był jeden z najbardziej niezwykłych bohaterów II wojny światowej? W tym przypadku mówimy przecież o heroizmie, jaki w historii, nawet takiej jak polska, zdarza się niezwykle rzadko. Ale też o postaci, w której losach odbija się dramat kraju niszczonego przez dwa totalitaryzmy.

Witold Pilecki był jedynym człowiekiem, który dobrowolnie dał się zamknąć w Auschwitz na prawie trzy lata po to, żeby dać wiarygodne świadectwo Zagłady Żydów. Stworzył tam też ruch oporu, walczył później w Powstaniu Warszawskim, a nagrodą, która go za to spotkała, była kara śmierci wykonana przez stalinowskich oprawców.

Część mediów i polityków słusznie upominała się o obecność jego krewnych na uroczystościach wyzwolenia Auschwitz, ale i w tej kwestii, jak w niemal każdej, państwo polskie zawiodło. Czy jest nadzieja, że tym razem stanie na wysokości zadania, kiedy społecznicy oraz posłowie PiS i PO proponują, by „Raport Witolda" opisujący zbrodnie niemieckie na więźniach obozów koncentracyjnych trafił na listę lektur? Jeśli jest, to nikła. Ministerstwo Edukacji Narodowej traktuje fundację Paradis Judaeorum zabiegającą o pamięć rotmistrza jak natrętów. Kolejna, czwarta już, propozycja wpisania raportu Pileckiego, jednego z najcenniejszych świadectw Holokaustu, na listę lektur zbywana jest ogólnikami. Być może dlatego, że tak właśnie wygląda polityka edukacyjna rządu.

W MEN zdają się uważać, że młodzież ma się uczyć rzeczy praktycznych i przyjemnych. Dlatego zmniejszają liczbę godzin historii i chcą zmienić listę lektur, rezygnując z pozycji „staroświeckich". Nie rozumieją, że przeszłość może być dla młodych pasjonująca, dowodem niech będą choćby tłumy nastolatków w Muzeum Powstania Warszawskiego. A poza tym, jak mówi Ewa Lipska: „naród bez historii to hotel trzeciej kategorii".

Bez historii nie można budować przyszłości. Dlatego młodzi ludzie powinni poznać losy rotmistrza Pileckiego, a wpisanie raportu na listę lektur dawałoby gwarancję, że tak się stanie.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL