fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jerzy Haszczyński: Rosyjska flaga wisiała nad Charkowem

Jerzy Haszczyński
Fotorzepa/ Waldemar Kompała
Optymistyczna wersja brzmi: Władimir Putin skonsolidował Ukraińców, na antyrosyjskich podstawach stworzył nowoczesny naród ukraiński. Głoszą ją między innymi zasłużeni polscy dyplomaci.

Konsekwencją jest nieunikniona porażka rosyjskiej polityki imperialnej, nie dziś czy jutro, ale w dalszej perspektywie. Pojawia się jednak problem – nie wiadomo, na jakim terytorium mieszka ten naród.

Jaka część Ukrainy po wywołanej przez Putina wojnie jest naprawdę i niezmiennie świadoma swej antymoskiewskiej ukraińskości? Gdzie przebiega granica, za którą Rosja nie może już liczyć na to, że miejscowi poprą utworzenie marionetkowej republiki ludowej.

Rozmawiałem o tym pod koniec ubiegłego roku z dobrą, zapatrzoną w Zachód dziennikarką z Charkowa.

– Ukraińscy patrioci pocieszają się, że na zawsze po stronie prozachodniej pozostaną miejscowości, w których padły pomniki Lenina. To, niestety, naiwność. U nas Lenina już nie ma, ale pozostali ludzie, którzy biegali po mieście ze wstążkami świętego Jerzego i ogłaszali powstanie Charkowskiej Republiki Ludowej, po rosyjsku w skrócie ChNR – powiedziała.

Jej zdaniem ważni ludzie z miasta są goto...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA