Historia

Arsenał minionych wieków

Miecz, XII-XIII w.
Archiwum „Mówią Wieki"
Legendarna jakość broni sporządzonej z damasceńskiej stali (zwanej bułatem) działała przez wieki na wyobraźnię Europejczyków. Narosło wiele mitów i stereotypów mających często niewiele wspólnego z rzeczywistością. Chociaż do dzisiaj wszystkich tajemnic nie udało się odkryć, lata żmudnych badań pozwoliły w dużym stopniu rozwikłać zagadkę owej stali, której produkcji ostatecznie zaniechano wiele wieków temu.Charakterystyczny jest wzór na głowni, który tworzą najczęściej sfalowane linie; zwracano uwagę na ich grubość i zabarwienie, a także na barwę tła i odblask. Wzór taki uważany był zawsze za wyznacznik znakomitej jakości głowni mieczowych i szablowych, które winny odznaczać się odpowiednią sprężystością (dzięki miękkiemu żelazu) i twardością zarazem (dzięki nawęglonej stali). Broń posiadającą taki wzór klasyfikowano jako wykonaną ze stali damasceńskiej, według tradycji bowiem krzyżowcy zetknęli się po raz pierwszy z głowniami wykonanymi z nieznanego im metalu właśnie pod Damaszkiem; na ciemnoszarym tle widoczne były sfalowane jasne włókna.
Miasto rzeczywiście słynęło z produkcji mieczy, jednak najlepszy materiał sprowadzano z odległych Indii. Otóż udało się tam uzyskać w skomplikowanym procesie wytopu i dzięki obecności odpowiednich źródeł surowca wysokowęglową stal zwaną wuts o budowie krystalicznej. Eksportowano ją następnie na zachód, m.in. do Damaszku, i tam miejscowi rzemieślnicy poddawali ją dalszej obróbce, by na końcu po wypolerowaniu powierzchni głowni wytrawić ją kwasami. Wykazywała wówczas segregację o ciemniejszym i jaśniejszym zabarwieniu (dzięki obecności cementytu). Ów ozdobny wzór można było otrzymać także w inny sposób, mianowicie wielokrotnie skuwając i zgrzewając skręcone i zgięte pręty żelazne oraz stalowe. Po wytrawieniu kwasami otrzymywano pożądany wzór, inny jednak niż bułatowy. Technikę taką, zwaną damastem skuwanym, stosowano w Europie w produkcji mieczy rzymskich, a następnie wczesnośredniowiecznych. Wciąż dyskutowana jest kwestia wyższości prawdziwych głowni damasceńskich nad europejskimi skuwanymi, ale warto pamiętać, iż europejskie głownie mieczowe (a potem także szablowe) były bardzo wysoko cenione na Wschodzie i masowo importowane, mimo wielu obostrzeń. Czasy wypraw krzyżowych wiążą się z rozpowszechnieniem w Europie kuszy. Broń znana była już w świecie helleńskim, pojawiła się zapewne w IV wieku p.n.e. Wymieniany w źródłach pisanych gastrafetes (łuk brzuszny) posiadał mechanizm do naciągania, składający się z trzonu z zapadką i suwaka ze spustem. Suwak wysuwano do przodu i zahaczano pazurem o cięciwę. Oparłszy łuk o twardą podstawę, napierano nań całym ciałem, dzięki czemu ściągano i blokowano suwak. Wydaje się, że broń tę wykorzystywano jedynie podczas oblężeń. Prostą ręczną kuszę znali także Rzymianie, nie ma jednak pewności, czy używali jej w boju. W drugiej połowie 1 tysiąclecia n.e. kusza w Europie zanika, używa się jej jednak nadal w Chinach i być może na Bliskim Wschodzie. Średniowieczna europejska kusza składała się z twardego łęczyska (drewnianego kompozytowego, rogowego, potem żelaznego) przymocowanego do łoża-kolumny, gdzie wydrążone było miejsce na bełt. W łożu znajdowało się urządzenie spustowe zwalniające cięciwę, uruchamiane przez naciśnięcie palcem. Służył do tego walec zwany orzechem, zaopatrzony w dwa nacięcia (na cięciwę i dźwignię spustową). Pierwsze kusze napinano ręcznie za pomocą metalowego strzemienia (wkładano tam stopę) i haka przy pasie. Strzelec zaczepiał hak o cięciwę i prostując się, napinał broń. Z czasem wzrastała moc broni i potrzebny był skomplikowany system naciągu (lewary, „kozie nóżki” etc.). Jeden z pierwszych opisów średniowiecznej kuszy pochodzi od córki cesarza bizantyjskiego Anny Komneny: „(...) Strzały wypuszczone gwałtownie mocą cięciwy, napiętej z wielkim wysiłkiem (...) przebijają na wylot tarczę czy pancerz z grubego żelaza i lecą dalej (...). Cangra (kusza) działa tak, jakby strzelał sam diabeł”. Nic więc dziwnego, że ów iście piekielny oręż musiał budzić przerażenie. Opancerzony rycerz, będący ostoją chrześcijaństwa i dotąd niepodzielnie panujący na polu bitwy, mógł zostać błyskawicznie wyeliminowany przez zwykłego plebejusza strzelającego z kuszy. Dlatego już w latach 1097 – 1099 papież Urban II potępił wykorzystywanie kuszników i łuczników w walkach między chrześcijanami, a w 1139 roku na drugim soborze laterańskim postanowiono obłożyć anatemą tych, którzy bronią tą się posługiwali. Zakazy te pozostały martwe, a oddziały kuszników, zarówno pieszych, jak i konnych, rozpowszechniły się w całej Europie. Bojowy rynsztunek muzułmańskiej armii był bardziej zróżnicowany aniżeli arsenał łacinników. Korzystano z osiągnięć wielu narodów. Oprócz perskich i bizantyjskich, zastosowano niezwykle istotne elementy tureckie. Turcy wnieśli przede wszystkim taktykę walki konnych strzelców uzbrojonych w kompozytowy łuk zwany tureckim. Niektórzy uważają, że była to najdoskonalsza broń w swej kategorii, znacznie przewyższająca poprzednie modele, niewielka i doskonale dostosowana do walki konnej. Wydaje się, że siła penetrująca była wystarczająca do przebicia kolczugi na dystansie nawet 200 metrów. Również Seldżukom zawdzięczać należy zapewne pojawienie się na Bliskim Wschodzie szabli. Tereny znajdujące się pod panowaniem Saladyna były bardzo ubogie w rudę żelaza, co powodowało, że kwestią o kluczowym znaczeniu był import surowca oraz pozyskiwanie gotowej broni za granicą. Sprowadzano ją m.in. z Indii, Armenii, wykorzystywano wreszcie oręż zdobyczny. Na przykład tuz przed bitwą pod Hattin Bizantyjczycy przekazali muzułmańskiemu wodzowi broń przejętą od Europejczyków: 400 kolczych pancerzy, 4000 kawaleryjskich włóczni i 5000 mieczy. Zabytki sztuki ukazują wiele elementów uzbrojenia, w tym dużo pancerzy. Składały się na nie różnej długości kolczugi, osłony lamelkowe i łuskowe, dominującą osłoną głowy były hełmy stożkowe. Elitarna ciężka jazda arabska wcale nie ustępowała pod względem wyposażenia rycerstwu europejskiemu i nie unikała starcia na krótki dystans. Posługiwała się długą włócznią i mieczem, a dodatkową ochronę poza pancerzem zapewniały tarcze (zarówno okrągłe, jak i migdałowate). Piechota miała mniejsze znaczenie na polu walki, niemniej istniały jednostki wyspecjalizowane, choćby używani do oblężeń mieszkańcy Aleppo i Mosulu operujący sprzętem oblężniczym. Bronią dosyć powszechnie wykorzystywaną przez wojowników islamskich były maczugi/buławy i topory. Uzbrojenie zachodnioeuropejskie nie uległo zasadniczym zmianom od czasów karolińskich. Jedynie najważniejszy typ pancerza, czyli kolczugę, znacznie wydłużono (tunika sięgała do połowy łydki), chronione były także nogi i ręce, a pod hełmem znajdował się kolczy kaptur. Oczywiście w gorącym klimacie bliskowschodnim kolczuga miała tyle samo zalet, co i wad. Bardzo szybko mogła doprowadzić do przegrzania ciała i odwodnienia. Aby temu zapobiec, nakładano na nią materiałową tunikę (wappenrok, jaka). Stała się ona wkrótce powierzchnią, na którą naszywano herby.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL