Dyplomacja

Karta Polaka po polsku

Spór zakończony po myśli naszych rodaków. W Karcie Polaka imię i nazwisko posiadacza pojawi się także w pisowni polskiej, a nie tylko litewskiej czy ukraińskiej
Taki postulat zgłaszały polskie organizacje z Litwy, Ukrainy i innych krajów. „Rzeczpospolita” pisała o tym problemie 29 marca („Dowód polskości bez polskich nazwisk”). – Otrzymaliśmy dziś instrukcję MSZ opartą na stanowisku biura legislacyjnego rządu. Dopuszcza ona podwójną pisownię nazwisk w Karcie Polaka – powiedział nam konsul generalny RP na Litwie Stanisław Cygnarowski.
Pierwotnie zakładano, że imię i nazwisko w Karcie Polaka ma być zapisane tak samo, jak w dokumencie tożsamości osoby, która się o nią ubiega. W przypadku Polaków na Litwie prawie wszystkie nazwiska w dokumentach wydanych przez tamtejsze władze są zlituanizowane. Polskie organizacje na Litwie od kilkunastu lat domagają się od władz, by nazwiska Polaków w dokumentach tożsamości były pisane po polsku. – Gdyby zlituanizowane polskie nazwiska zostały wpisane do Karty Polaka, dałoby to władzom niezbity argument, że tym bardziej nie ma potrzeby pozwalać Polakom na pisanie ich nazwisk po polsku w dokumentach litewskich – powiedział „Rz” sekretarz Związku Polaków na Litwie Edward Trusewicz.
Nieco inaczej sytuacja wygląda na Ukrainie. – W paszportach nasze nazwiska podawane są w wersji zukrainizowanej, ale w transkrypcji angielskiej – tłumaczy prezes Związku Polaków na Ukrainie Stanisław Kostecki. Jego własne nazwisko pisane jest „Kostetskyi”. – Bardzo dobrze, że zdecydowano się na zmianę pisowni – mówi. Jak wytłumaczył nam konsul Cygnarowski, kwestia pisowni nazwisk wynikła z interpretacji zapisu w ustawie o Karcie Polaka, w której mówi się, że dokument ten należy okazywać razem z dowodem tożsamości. Dlatego uznano, że nazwisko w Karcie musi być identyczne z zapisanym w dokumencie tożsamości. Narastają problemy związane z Kartą Polaka na Białorusi. Rzecznik białoruskiego MSZ Andrej Papau oświadczył wczoraj, że narusza ona międzynarodowe zobowiązania Polski, ustalenia konwencji wiedeńskiej z 1963 roku i dwustronne umowy polsko-białoruskie. Podkreślił, że strona białoruska „zastrzega sobie prawo podjęcia odpowiednich działań”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL