fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Źle wykonane usługi wolno reklamować

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Klient nie musi płacić za coś, co miało być zrobione dobrze, ale tak się nie stało. Jeśli zaś zapłacił z góry, może domagać się zwrotu pieniędzy. A w sklepie, gdy zgłasza zastrzeżenia do zakupionego towaru, niekoniecznie musi mieć paragon. Wystarczą inne dowody.

Do fryzjera po poprawki

Od lat nosiłam długie włosy, postanowiłam je obciąć. Poszłam do fryzjera, u którego czeszę się od lat. Pokazałam zdjęcie, by wiedział, jak ma wyglądać fryzura. Niestety na koniec okazało się, że jest inaczej. Jestem bardzo niezadowolona. Czy mogę wrócić do zakładu i zażądać, by fryzurę poprawiono?
Tak. Jeżeli strzyżenie nie zostało wykonane prawidłowo, klient ma prawo do poprawki lub zwrotu pieniędzy. Fryzjer będzie odpowiadał jedynie za te nieprawidłowości, których klient nie mógł przewidzieć.  Nie można zatem reklamować nowej fryzury, którą klient sam wybrał, tylko dlatego, że po jej wykonaniu stwierdził, że się w niej sobie nie podoba. Co innego, gdy nowa fryzura nie została wykonana tak, jak sobie tego życzył klient: wtedy ma prawo do poprawek. Jeśli nie jest możliwe poprawienie tego, co fryzjer zrobił – można od umowy odstąpić i zażądać zwrotu zapłaconych pieniędzy. Jeżeli jednak wady są nieistotne, konsumentowi przysługuje jedynie żądanie obniżenia ceny za nieprawidłowo wykonaną usługę.

Niestaranna praca bez zapłaty

Zaniosłem garnitur do pralni. Była na nim plama. Pani w pralni zapewniała, że sobie z nią poradzi. Gdy odebrałem garnitur, nie sprawdziłem od razu, jak wygląda, dopiero w domu okazało się, że plama wciąż jest widoczna. Co mogę teraz zrobić?
Jeśli pralnia nie wywiąże się ze swojego zobowiązania, klient ma prawo oczekiwać zwrotu tego, co zostało od niego pobrane za realizację usługi. Co więcej, pralnia – jako profesjonalny i wyspecjalizowany zakład – nie powinna nawet żądać opłaty za usługę, której nie udało się jej wykonać. W praktyce to pralnia ponosi ryzyko niewykonania usługi, a nie klient. Ten ostatni nie ma bowiem wiedzy na temat stosowanych przez usługodawcę technologii i ich skuteczności.
Pralnia powinna już na początku poinformować klienta o prawdopodobnych trudnościach, tak by ten wiedział, że wykonanie usługi może się nie udać, ale zakład jest gotów podjąć taką próbę. Wtedy klient ma jasność i wie, co robić: albo zabiera ubranie i idzie do innej pralni, albo decyduje się powierzyć wykonanie usługi. Wtedy – i tylko wtedy – pralnia może żądać zapłaty.

Gdy znika kurtka z szatni

Prowadzimy restaurację. By klienci czuli się swobodniej, postanowiliśmy zorganizować szatnię, w której mogą zostawić wierzchnie okrycia. Nie mamy szatniarza, kelnerzy mają obowiązek zerkania na nią. Poza tym to oni przyjmują odzież od klientów i oni ją im zwracają. Ostatnio doszło do nieprzyjemnej sytuacji: jednej z klientek zginęła z szatni kurtka skórzana. Domaga się odszkodowania. Czy słusznie?
Firma odpowiada za kurtki i płaszcze przyjęte na przechowanie. I to nawet wówczas, gdy nie pobiera za to opłaty. Sąd Najwyższy orzekł, że „zakład gastronomiczny odpowiada za utratę lub uszkodzenie odzieży wierzchniej pozostawionej przez konsumenta nie tylko wtedy, gdy w zakładzie jest płatna, strzeżona szatnia, lecz również wówczas, gdy z charakteru lokalu i rodzaju spożywanych posiłków wynika, że konsumenci z reguły pozostawiają odzież wierzchnią na znajdujących się w zakładzie wieszakach" (wyrok z 16 grudnia 1977 r., sygn. III CZP94/77). Oznacza to, że gdy coś z szatni zginie, przedsiębiorca poniesie odpowiedzialność. Poszkodowany klient może się domagać naprawienia szkody spowodowanej zaginięciem kurtki.

Bez paragonu jest trudniej

Zgubiłem paragon, a okazało się, że kupiona przeze mnie golarka elektryczna ma wadę. Czy to oznacza, że nie mogę jej teraz reklamować?
Nie, brak paragonu nie oznacza, że towaru nie można reklamować. Ale z pewnością nie będzie to proste. Sprzedawcy zazwyczaj w takiej sytuacji odmawiają prawa do reklamacji. Jednak przepisy nie uzależniają jej złożenia od posiadania paragonu. Gdy konsument nie ma paragonu, powinien wykazać, że do transakcji faktycznie doszło, innymi sposobami, np. przedstawiając wyciąg z karty kredytowej czy wydruk z terminalu karty płatniczej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA