fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Nie zgłosił powikłań po szczepieniu

Sanepid próbuje walczyć ?z ignorowaniem przez lekarzy tzw. niepożądanego odczynu poszczepiennego. Za jego niezgłoszenie ukarał ordynatora z Sosnowca.
– Nasza córeczka miała dwa miesiące, kiedy w połowie grudnia zaszczepiliśmy ją szczepionką 6 w 1 (jeden zastrzyk ma chronić przed sześcioma chorobami – red.). Na drugi dzień zaczęła tracić przytomność, nie było z nią kontaktu, doszło do wyprężenia prawej rączki i nóżki. W szpitalu okazało się, że jest to reakcja po szczepieniu – opowiada Agnieszka Janicka-Kwiecień, matka dziewczynki.
Lekarze nie zgłosili niepożądanego odczynu poszczepiennego (NOP) do sanepidu, chociaż na wypisie ze szpitala o nim poinformowali.
– Przez pół roku walczyliśmy o zgłoszenie NOP. Bez tego nie mogliśmy mieć odroczonych szczepień, a za ich brak przychodnia straszyła nas grzywną. Nasz pediatra zaś bał się szczepić dziecko – opowiada pani Agnieszka. – W końcu napisałam o tym do sanepidu, który w ciągu kilku dni przeprowadził kontrolę i ukarał lekarza.
Tym ukaranym jest ordynator oddziału niemowlęcego i patologii noworodka w Centrum Pediatrii im. Jana Pawła II w Sosnowcu dr Leszek Strój. Otrzymał  od inspektorów sanitarnych mandat karny (sanepid nie ujawnił nam jego wysokości, podał tylko, że górny pułap wynosi 1000 zł).
W piśmie przesłanym do rodziców dziecka sosnowiecki sanepid stwierdza, że dr Strój nie dopełnił  ciążących na nim obowiązków.
– To spora zmiana w podejściu sanepidu do szczepień. Do tej pory karano grzywną głównie rodziców za to, że odmawiają zaszczepienia dziecka. Na zaniedbania lekarzy nikt nie zwracał uwagi – mówi Justyna Socha ze Stowarzyszenia STOP NOP.
Urzędnicy tłumaczą, że nakładając mandaty, chcą zmusić lekarzy do uważniejszego przyglądania się reakcjom poszczepiennym. – Szczepienia są dobrodziejstwem. Ale coraz częściej słyszymy o tym, że rodzice z nich rezygnują, bo kiedy dochodzi do powikłań, zostają z problemem sami, a lekarze je ignorują – mówi Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego. – NOP występują rzadko, dlatego  źle by się stało, gdyby wokół nich narosły jakieś mity – dodaje.
Rzecznik zachęca też rodziców, by zwracali się do sanepidu, kiedy lekarze odmawiają zgłoszenia NOP.
Dlaczego sosnowieccy lekarze tak postąpili? – Podejrzewam, że było to przeoczenie, które nie powinno mieć miejsca – mówi „Rz" dr n. med. Andrzej Siwiec, szef Centrum Pediatrii w Sosnowcu. – Jestem jednak przekonany, że chociaż lekarz zapomniał wysłać dokument, to na pewno nie zapomniał o leczeniu dziecka. I zrobił wszystko, co w jego mocy, by mu pomóc. To świetny specjalista i bardzo etyczny lekarz.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA