fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

PiS powinien się poszerzać

Marta Kaczyńska
Fotorzepa, Piotr Wittman Piotr Wittman
Paweł Majewski
Stryj ma siłę i pomysły na to, jak wygrać w kolejnych wyborach – uważa córka zmarłego prezydenta
Rz: Pani książka „Moi rodzice" to element walki ?o wizerunek Lecha Kaczyńskiego? Po katastrofie w Smoleńsku poprawiła ?się ocena jego prezydentury, powstało też kilka stawiających go w dobrym świetle filmów.
Marta Kaczyńska, prawnik, córka byłego prezydenta: Wolałabym unikać sformułowań takich jak „walka". Wolę przypominać i utrwalać obraz, który Polacy zobaczyli w pierwszych dniach po śmierci rodziców. Proszę zwrócić uwagę, że oceny mojego ojca zmieniły się tylko na chwilę po 10 kwietnia 2010 r. Potem pan poseł Janusz Palikot wrócił do swojej retoryki, a i inni nie odstawali. Jestem wdzięczna autorom licznych publikacji o prezydencie, ale filmy nie były pokazywane w najpopularniejszych mediach.
„Prezydent" Joanny Lichockiej miał premierę w TVP.
Rzeczywiście, po jakimś czasie. Ale nurt nazywany prawicowym ma wciąż trochę słabszą siłę oddziaływania niż tzw. mainstream.
W książce wspomina pani, że włączyła się w kampanię prezydencką ojca w 2005 r., gdy spadły notowania. Teraz odżegnuje się pani od polityki. Kolejna porażka PiS tej decyzji nie zmienia?
Wynik wyborów rozstrzygnie Sąd Najwyższy. Niezależnie od tego, co orzeknie, trzeba zauważyć, że PiS znacznie zyskał od poprzednich wyborów europejskich i to on jest na fali wznoszącej. Trudno mi powiedzieć, czy powinnam się zaangażować. Moja publikacja nie ma żadnego związku z bieżącą polityką.
Tabloidy pisały wręcz, że PiS zablokował jej wydanie przed wyborami.
To nieprawda. Książka ukazała się zgodnie z planem 21 maja. Słyszałam głosy, że nie wszyscy byli przekonani, iż będzie korzystna, ale nie da się wszystkiego podporządkowywać kampanii. Tak byłam umówiona z wydawcą, bo na premiery są dwa dobre terminy: Boże Narodzenie i Targi Książki w Warszawie.
Pojawiając się w magazynach dla kobiet, poszerza pani krąg, do którego dociera przekaz PiS?
To jest pytanie bardziej do ekspertów. Moja obecność w nich miała związek z kampanią prezydencką w 2010 r., a później przypominaniem o rocznicy katastrofy. W tej chwili jest książka, ale trudno mi ocenić, czy mam wpływ na ocieplanie wizerunku tej partii.
Ludzie, którzy doradzali w tych sprawach pani ojcu, dziś są poza partią. W książce krytykuje pani Adama Bielana i Michała Kamińskiego. Wspomina, że wyjechali w kampanii 2005 r. na wakacje. Według nich to bracia Kaczyńscy zrobili sobie wtedy przerwę.
Nie było ich w trudnym momencie i wtedy pojawił się pomysł billboardów ze mną. Rozdrapywanie tego ?i dociekanie, kto, gdzie wyjechał, nie ma sensu. Przywołałam fakty, ale nie ?po to, by kogoś oskarżać.
Przyglądała się pani ich pracy. Opowieści o ich zasługach nie są przesadzone?
Nie sposób odmówić Adamowi i Michałowi inteligencji i pomysłowości. Lepiej znam Adama Bielana, jest osobą kreatywną i bardzo doświadczoną w sprawach kampanii. Mieli swój dobry czas, ale przed wyborami w 2007 r. (parlamentarnymi – red.) wykonali kilka niekorzystnych posunięć. Doprowadzili do debaty Kaczyński–Tusk, która  odbyła się w warunkach urągających wszelkim zasadom prowadzenia publicznej dyskusji, ewidentnie utrudniających przedstawianie swoich racji szefowi PiS.
Dziś Michał Kamiński jest w PO i mówi, że nie powie złego słowa na Lecha Kaczyńskiego. Popiera też budowę jego pomnika, ale tłumaczy, że nie wypada mu o to walczyć, by nie narazić się na zarzuty o zbijanie kapitału politycznego.
Sprytna deklaracja, ale jest w partii, która przyczyniła się do zdeptania godności i wizerunku prezydenta Rzeczypospolitej, więc jest w tym sprzeczność. Trudno jest uwierzyć w jego szczerą lojalność, również polityczną, bo PO ostatnio mocno skręciła w lewo. Obawiam się, że w przypadku Michała Kamińskiego wzięła górę wola pozostania w europarlamencie.
A Bielan pozostał lojalny?
Nie chciałabym mówić o personaliach, bo nie jestem właściwą osobą. Mam swoje prywatne odczucia. Trudno mówić o lojalności w sytuacji, gdy odchodzi się w trudnym momencie i partię osłabia.
On chciał jednak wrócić. Przydałby się PiS?
Myślę, że przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi PiS powinien poszerzać swoje szeregi. Ja jednak nie jestem politykiem. Liczę na doświadczenie i mądrość kierownictwa ugrupowania.
Politycy PiS mówią, że Bielan próbował dotrzeć do nich przez panią.
W Sejmie opowiada się różne rzeczy i ja nie będę się do nich ustosunkowywać. Mogę tylko powiedzieć, że znam go prywatnie i cenię kampanijne umiejętności, ale jest mi czasem przykro, gdy słyszę, co ludzie opowiadają.
Widzi pani jakąś energię w PiS, która pozwoli tej partii zdobyć za rok władzę?
Widzę przede wszystkim ogromną energię, siłę i wolę działania w prezesie PiS, czyli w moim stryju. Patrząc na to, kto wygrał w poszczególnych powiatach, widać, że poparcie dla PiS rozszerza się ze wschodu na zachód. Dobrze wróży wzrost poparcia wśród osób pomiędzy 18. a 24. rokiem życia. Do wykonania jest ogromna praca, ale czasu jest dużo.
Czego zabrakło tym razem?
Trudno mi powiedzieć, nie jestem socjologiem. Śledziłam kampanię wyborczą i działalność stryja, który zjeździł całą Polskę. W jednym z tygodników zrobiono porównanie tego, co się działo w serwisach informacyjnych przed wyborami, i  jest tu znacząca nierównowaga. PO wciąż ma fory, a to telewizja jest nadal głównym źródłem informacji. Liczy się to, co jest emitowane między 19 a 20, a w tym czasie przekaz PiS nie istniał albo był karykaturyzowany. Przemilczano informację o tym, że PiS zebrał 2 mln podpisów w sprawie referendum o Lasach Państwowych.
Przy takim nastawieniu opiniotwórczych mediów i tej nierównowadze  trzeba uznać wynik wyborów za sukces  PiS.
Nawet jeśli ma pani rację, to czy PiS nie mógłby się lepiej komunikować z wyborcami?
Sądzę, że rezerwy są i jest czas na to, żeby pomyśleć, jak zacząć je wykorzystywać. Z pewnością należałoby udostępnić antenę szerszemu gronu działaczy PiS. Ale to nie są słowa członka partii, lecz osoby, która śledzi to z boku.
W wyborach prezydenckich jest szansa na pokonanie Bronisława Komorowskiego? Ma dużo lepsze notowania na tym etapie niż pani ojciec.
Nie da się porównać tych dwóch prezydentur. Mój ojciec był zdecydowanie bardziej aktywny. Komorowski funkcjonuje w zupełnie innym środowisku medialnym i ma po prostu spokój, stąd te sondaże. Proszę przypomnieć sobie, jak atakowany był Lech Kaczyński. Nie będzie łatwo wygrać z Komorowskim, jeżeli nic się nie zmieni w mediach. To osoba, która praktycznie nie podlega krytyce.
Nie ma pani poczucia, że kwestionowanie ważności eurowyborów nie pomaga PiS w poprawianiu wizerunku?
Jak postąpić inaczej w sytuacji, gdy wychodzi na jaw, że były jakieś nieprawidłowości? Po prostu PiS stoi na straży uczciwych zasad w życiu publicznym. Gdyby w obawie przed oskarżeniem o awanturnictwo zrezygnował z korzystania z przewidzianych przez prawo mechanizmów, świadczyłoby to o tym, ?że u nas nie ma demokracji. Oczywiście, media mogą to różnie przedstawiać, ale nie da się zignorować dowodów na nieprawidłowości.
Czuje pani satysfakcję, gdy widzi, że progu wyborczego nie przekracza partia Janusza Palikota, który wielokrotnie pani ojca atakował?
Palikot zakończył swoją misję krótko po śmierci mojego ojca. Tu widać ewidentnie, jaka była jego rola w czasach, gdy był członkiem PO. Jego działalność skupiała się na lżeniu śp. prezydenta (za przyzwoleniem partyjnych władz) i pracy w komisji „Przyjazne państwo", gdzie miał być kojarzony z reformami gospodarczymi.  Na tym zbudował popularność swojej partii, ale jak widać, jego wiarygodność była niska. Miejmy nadzieję, że podobnie nietrwały będzie elektorat Janusza Korwin-Mikkego. W młodości człowiek bywa skłonny do popierania pewnych skrajności, ale jego sukces mnie przeraża.
Pani też opisywała w książce  swój bunt w młodości. Pamięta pani, czy w pierwszych wyborach po uzyskaniu pełnoletności głosowała tak jak rodzice?
Na tym etapie już się uspokoiłam. Mocno lewicujące poglądy miałam gdzieś pod koniec szkoły podstawowej, więc tak naprawdę w dzieciństwie. W miarę dojrzewania moje poglądy się zmieniały i skręcały bardziej do centrum ze wskazaniem na prawo. Miałam dobre wzorce.
Wspominała pani, że spierała się z ojcem o poczynania Zbigniewa Ziobry jako ministra sprawiedliwości. Czy spory wywoływały też kwestie światopoglądowe, np. aborcja albo in vitro?
Mieliśmy podobne poglądy, choć trzeba przyznać, że w sprawie aborcji ojciec był bardziej konserwatywny niż mama. Ona opowiadała się za utrzymaniem regulacji prawnych, które  z tego, co pamiętam, w tamtym czasie były zgodne ze stanowiskiem Kościoła.
Ziobro był jedyną sporną postacią?
Były osoby, co do których mieliśmy odmienne opinie. Na Ziobrę patrzyłam jak prawnik. Byłam krytycznie nastawiona do sposobu, w jaki działał w jednej ze spraw.
A stryjowi zdarza się pani przedstawiać swój polityczny punkt widzenia?
Zazwyczaj, jeżeli rozmawiamy przez telefon, to trudno jest unikać tematów politycznych. Czasami jest mowa o jakichś osobach, ale dominują sprawy prywatne. Jednak jeśli mam zdanie na temat jakiejś osoby, to nie muszę go przed nim ukrywać.
Zdarzyło się, że przyznał pani rację?
To nie działa tak, że ja coś forsuję i stryj się zgadza albo nie. Obywa się bez większych kontrowersji. Dyskusje się zdarzają, ale nie będę opisywać szczegółów.
Jak przyjął przegraną po sondażach, które zapowiadały zwycięstwo, i po intensywnej pracy w kampanii?
Jest przygotowany na marsz do wyborów parlamentarnych. Ma siłę i pomysły, by wygrać w kolejnych wyborach.
Niektórzy z tych, którzy od niego odeszli, twierdzą, że nie walczy o władzę w Polsce, tylko o dominację na prawicy.
Dla mnie to jest niedorzeczne. Jeśli miałby chcieć pozostać tym, kim jest, z pewnością nie musiałby się aż tak bardzo angażować w kampanię.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA