fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Chodorkowski nie ma szans, aby stać się antycarem

Michaił Chodorkowski
AFP
Bez pomocy niemieckiej dyplomacji Michaił Chodorkowski siedziałby jeszcze dzisiaj w łagrze. Mimo oficjalnie złych stosunków z Moskwą, Berlin utrzymuje jednak swe kanały komunikacji z Kremlem, jakich nie posiada już żaden inny kraj.
Uwolnienie Michaiła Chodorkowskiego było rezultatem starannie przeprowadzonej operacji w której główna rolę odegrali były szef niemieckiej dyplomacji Hans-Dietrich Genscher oraz znany politolog Aleksander Rahr z Forum Niemiecko- Rosyjskiego, utrzymujący doskonałe kontakty z otoczeniem Władimira Putina.
Listy, które napisał Chodorkowski do rosyjskiego prezydenta z prośbą o ułaskawienie, trafiły już na dobrze przygotowany grunt w administracji rosyjskiego prezydenta. Podobno Genscher odbył dwie podróże do Moskwy w sprawie Chodorkowskiego. Znają się od dawna.
Były szef niemieckiego MSZ był w swoim czasie blisko związany z Jukosem. Widział w Chodorkowskim energicznego biznesmena nowego pokolenia, który będzie w stanie zmienić klimat gospodarczy w Rosji. Jak opowiada "Rz" pragnący zachować anonimowość niemiecki polityk, Genscher miał obawy co do tempa jakie narzucił sobie Chodorkowski. Na wystawnej kolacji w hotelu Adlon w Berlinie Genscher zapytał o to wprost. Chodorkowski, który był wtedy zainteresowany nie tylko kupnem Sibnieftu, ale i partnerstwem z Amerykanami, odpowiedział, że właśnie teraz jest właściwy czas, bo później warunki się zmienią. Miał na myśli prezydenta Putina, który właśnie wtedy pozbył się premiera  Michaiła Kasjanowa, człowieka jeszcze z czasów Jelcyna.
Kolacja w Adlonie miała miejsce w wrześniu 2003 roku, kilka tygodni przed aresztowaniem Chodorkowskiego. W tymże hotelu przebywa Chodorkowski dzisiaj. Kolacje organizował Aleksander Rahr. Jest uważany w Niemczech za zagorzałego obrońcę polityki Putina, a w niektórych kręgach - za reprezentanta interesów Kremla. Powoli jednak zmienia zdanie.
Jak tłumaczył kilka dni temu "Rz", Putin ma poważne problemy ze swym wizerunkiem na Zachodzie, gdyż jakiś rok - półtora temu, wszyscy zrozumieli, iż z obecnym prezydentem Rosji nie da się dojść do porozumienia, zwłaszcza w sprawach dotyczących współpracy z Unią Europejską. Prezydent Putin buduje z zapałem Unię Euroazjatycką, organizację, która ma przypominać dawny Związek Radziecki. - Prowadzi to do polaryzacji mogącej stać się zalążkiem nowej zimnej wojny - analizuje Rahr.
Trudno jednak podejrzewać, aby zarówno Genscher, jak i Rahr starali się o uwolnienie Chodorkowskiego, aby pomóc Putinowi w poprawie swego wizerunku przed zimowymi igrzyskami w Soczi. Chodziło raczej o poprawę atmosfery politycznej w relacjach Berlina z Moskwą. Są tak złe, jak nigdy od czasów zjednoczenia Niemiec. Kanclerz Angela Merkel, jak do niedawna minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle, dawali Putinowi jednoznacznie do zrozumienia, że powinien inaczej traktować opozycję w Rosji, prawa człowieka i modernizować gospodarkę. - Zawsze poruszałam sprawę Chodorkowskiego w kontaktach oficjalnych - powiedziała pani kanclerz wczoraj.
Putin nie reagował do czasu gdy uznał, że niczym już nie ryzykuje uwalniając Chodorkowskiego. W dodatku wydaje się, że warunkiem wypuszczenia go z łagru była obietnica emigracji. Były więzień osiąść ma na stałe w Londynie. Dimitrij Pieskow, rzecznik Putina zapewniał dzisiaj, iż nic nie stoi na przeszkodzie, aby Chodorkowski wrócił do kraju. Odmówił jednak odpowiedzi na pytanie, czy były jakieś warunki jego uwolnienia.
Zresztą Chodorkowski nie ma po co wracać do Rosji. Pieniądze, a mowa jest o sporych sumach, ma ulokowane na Zachodzie. Jego koncern nie istnieje. Został rozczłonkowany. Najbardziej dochodowa spółka koncernu, Jugoneftegaz, dostała się koncernowi Rosneft. Na jej czele stoi Igor Sieczin. To on, jako najbliższy współpracownik Putina, zorganizował cała akcję przeciwko Chodorkowskiemu. W 2003 roku przedstawił prezydentowi raport ostrzegający przed planowanym jakoby, przewrotem oligarchów. Przy pomocy ówczesnego prokuratora generalnego Władimira Ustinowa sporządzono plan działania. Żoną syna Ustinowa jest córka Sieczina.
Rosneft to obecnie największy koncern naftowy świata. Niedawno połknął TNK-BP, trzeci do tej pory koncern w Rosji na rynku naftowym. Chodorkowski nie ma żadnych szans na odzyskanie swego majątku. Jako skazany za poważne przestępstwa nie może przez najbliższe 25 lat brać czynnego udziału w życiu politycznym Rosji. Zostanie emigrantem, jak kilku innych rosyjskich oligarchów. Ma jednak szanse zostać kimś znacznie więcej. Jak utrzymuje Aleksander Rahr, umęczony dziesięcioletnią tułaczką po łagrach, Chodorkowski może stać się drugim Sołżenicynem. Symbolem moralnej odnowy Rosji, kimś w rodzaju antycara, czyli Putina. Marne na to szanse, bo na razie ogromna większość Rosjan widzi w Chodorkowskim, jak zresztą i w innych oligarchach, ucieleśnienie wszelkiego zła, traktując  ich jak zdegenerowanych moralnie do cna złodziei, grabieżców.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w rozmowie z agencją AFP, odmówił wypowiedzi na temat ewentualnych warunków uwolnienia Chodorkowskiego, który jest znanym krytykiem Kremla. Pieskow nie sprecyzował też, czy 50-letni były biznesmen mógłby zaangażować się w kraju w działalność polityczną.
Rzecznik rosyjskiego prezydenta poinformował, że Chodorkowski napisał do Putina dwa listy: jeden krótki i oficjalny, a drugi dłuższy i bardziej osobisty. Nie podał żadnych dodatkowych szczegółów.
Chodorkowski przyleciał w piątek do Berlina na pokładzie prywatnego samolotu należącego do firmy z branży elektrycznej OBO Bettermann. O jego użyczenie poprosił były minister spraw zagranicznych Niemiec Hans-Dietrich Genscher. W zorganizowaniu przelotu udział miała też ambasada Niemiec w Moskwie oraz niemieckie MSZ.
W krótkim oświadczeniu Chodorkowski potwierdził w piątek wieczorem, że zwrócił się do rosyjskiego prezydenta z prośbą o ułaskawienie z powodów rodzinnych, ale zaprzeczył, by przyznał się do winy, jak z kolei utrzymuje Kreml.
Redakcja opozycyjnego tygodnika "New Times/Nowoje Wriemia", na łamach którego Chodorkowski relacjonował życie w kolonii karnej, podała, że po zwolnieniu zadzwonił on z podziękowaniem za wsparcie. Dodał, że jest jeszcze wiele do zrobienia, m.in. doprowadzenie do uwolnienia innych więźniów, a zwłaszcza jego byłego partnera biznesowego Płatona Lebiediewa.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA