Irańska telewizja państwowa w reakcji na wpis Trumpa oświadczyła, iż „prezydent USA cofa się po zdecydowanym ostrzeżeniu otrzymanym od Iranu”. Irańskie media państwowe zaprzeczają też słowom Trumpa mówiącym o rozmowach USA z Iranem – bezpośrednich lub przez pośredników. „Trump wycofał się po tym, jak usłyszał, że naszymi celami staną się wszystkie elektrownie w zachodniej Azji” – głosi komunikat irańskich mediów.
Ataki na irańskie jednostki Gwardii Rewolucyjnej
Foto: PAP
Dwie irańskie półoficjalne agencje informacyjne (Tasnim i Fars), zbliżone do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej twierdzą, że nie toczą się żadne rozmowy z USA – ani bezpośrednie, ani pośrednie – co przeczy wpisowi Trumpa.
Agencja Tasnim pisze, że od wybuchu wojny Teheran otrzymuje, przez pośredników, „sygnały”, ale w odpowiedzi Teheran ma stwierdzać, że będzie bronił się tak długo, jak długo osiągnięty zostanie „odpowiedni poziom odstraszania”. „Żadne negocjacje się nie toczą... Przy takim sposobie prowadzenia wojny psychologicznej ani Cieśnina Hormuz nie wróci do stanu przedwojennego, ani nie dojdzie do uspokojenia na rynkach energetycznych” – pisze agencja Tasnim.
Jednak agencja Mehr, powołując się na MSZ Iranu przyznała, że podejmowane są inicjatywy, które mają zredukować napięcia. Źródło agencji podkreśla jednak, że to USA powinny usiąść do rozmów, ponieważ to nie Iran rozpoczął wojnę.
Barak Ravid, korespondent serwisu Axios, powołując się na swoje źródła twierdzi, że w roli pośredników między USA a Iranem występują Turcja, Egipt i Pakistan. Wysokiej rangi przedstawiciele tych państw mieli spotykać się ze specjalnym wysłannikiem prezydenta USA ds. Bliskiego Wschodu Stevem Witkoffem oraz szefem MSZ Iranu Abbasem Aragczim. Rozmowy – według informacji Ravida – mają dotyczyć zakończenia wojny i rozwiązania kwestii spornych między Waszyngtonem a Teheranem.