Reklama

Godzina próby dla Iranu na razie nie nadejdzie. Donald Trump daje czas Teheranowi

Ponad trzy tygodnie ciężkich bombardowań nie zmiękczyło irańskich władz. Donald Trump nagle zaczął się wycofywać z gróźb ataku na elektrownie. Na razie przełożył ich spełnienie na później.
Kobieta wygląda z okna budynku, który ucierpiał w nalocie na Teheran

Kobieta wygląda z okna budynku, który ucierpiał w nalocie na Teheran

Foto: REUTERS

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Na czym polega ultimatum USA wobec Iranu i jakie mogą być jego konsekwencje?
  • Jakie czynniki wpływają na niezachwianą odporność Iranu na presję?
  • Czy realne są negocjacje pokojowe w obliczu eskalacji konfliktu?
  • Jakie są zdolności rakietowe Iranu i ich potencjalny wpływ na przebieg wojny?

Nadzieje na zmniejszenie intensywności działań przeciwko Iranowi, które w ostatni piątek rozbudził Donald Trump, następnego dnia zostały zastąpione przez ultimatum w sprawie otwarcia Cieśniny Ormuz.

Czytaj więcej

Donald Trump przedłuża ultimatum postawione Iranowi. Twierdzi, że Teheran chce porozumienia

Z przedstawionego ultimatum wynikało, że jeżeli Iran nie otworzy Cieśniny, USA przystąpią do likwidowania irańskich elektrowni. W całym Iranie jest ich około 400. Dla Amerykanów realizacja groźby nie byłaby militarnym problemem. Powstaje pytanie, czy dla irańskich władz blokowanie drogi, przez którą świat zasilany jest w ropę, jest warte narażenia kraju na druzgocący cios.

Reklama
Reklama

Jednak 23 marca, pół doby przed upłynięciem terminu ultimatum, prezydent Trump nadał zaskakujący komunikat: - Odłożyłem ataki na irańskie elektrownie (o pięć dni). 

Stwierdził na dodatek, że Ameryka prowadzi „produktywne rozmowy” z Iranem na temat całkowitego zakończenia wojny. Irańskie władze takich rozmów nie potwierdziły, ale wcześniej sygnalizowały gotowość i stawiały trudne dla Ameryki i Izraela warunki. 

Czytaj więcej

Trump miał nigdy nie wybaczyć Netanjahu. W sprawie Iranu szybko mu uległ

Dlaczego przyjęcie ultimatum Donalda Trumpa może być trudne dla Iranu?

– Teheran zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, jednak nie zamierza się poddawać. Stąd groźby odwetu w postaci zablokowania na stałe Cieśniny i ataku na elektrownie w regionie oraz innej infrastruktury przy jednoczesnej obietnicy, iż statki państw niebędących sojusznikami USA i Izraela w w obecnej wojnie będą mogły swobodnie przepływać – mówił „Rzeczpospolitej” jeszcze przed pojawieniem się oświadczenia Trumpa Richard Dalton, były brytyjski ambasador w Teheranie.

Zasięg irańskich rakiet

Zasięg irańskich rakiet

Foto: PAP

Jego zdaniem spełnienie przez Iran ultimatum Trumpa oznaczałoby w gruncie rzeczy pozbycie się zasadniczej karty przetargowej w tej wojnie. Przy tym zmaltretowany reżim dysponuje wciąż środkami odwetu, co udowodnił atakami rakiet balistycznych na Dimonę oraz Arad w Izraelu. Co więcej, irańskie rakiety dotarły nawet w pobliże wyspy Diego Garcia, amerykańskiej i brytyjskiej bazy na Oceanie Indyjskim. Ataki te przeczą tezie, że Iran jest na ostatnich nogach i lada dzień dojść może do załamania zdolności obronnych reżimu. 

Reklama
Reklama

– Jedynym wyjściem z obecnej sytuacji są negocjacje – twierdzi Richard Dalton.

Czytaj więcej

Iran otrzymał dotkliwy cios. Teraz będzie walczył z jeszcze większą determinacją

Jak napisał amerykański portal Axios, administracja Trumpa rozpoczęła wstępne dyskusje na temat tego, jak mogłyby wyglądać rozmowy pokojowe z Iranem. Egipt, Katar i Wielka Brytania wymieniać miały między sobą informacje na ten temat. Przy czym Egipt i Katar miały poinformować USA i Izrael, że Iran jest zainteresowany negocjacjami.

„Kultura oporu” Iranu atutem w konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem

Do tej pory odporność Iranu była niewzruszona. Nie naruszyło jej zniszczenie 8 tys. irańskich obiektów przez izraelskie i amerykańskie bomby i pociski. W rozlicznych rozważaniach na ten temat pojawia się twierdzenie, że odporność jest wynikiem głęboko zakorzenionej „kultury oporu” – co najmniej od powstania islamskiej republiki.

Iran od dawna boryka się z sankcjami i różnymi ograniczeniami na arenie międzynarodowej, co wykształciło przekonanie o konieczności twardego oporu przeciwko wszystkim wrogim siłom. Ogromną rolę odgrywa tu także system władzy, wielowarstwowy, obejmujący wiele instytucji, co ułatwia funkcjonowanie państwa w chwili zagrożenia. 

– Zasadniczych źródeł irańskiej odporności należy szukać w wielotysięcznych dziejach imperium perskiego i dumy współczesnych Irańczyków z jego historii – mówi „Rzeczpospolitej” Ilter Turan, emerytowany politolog ze stambulskiego Uniwersytetu Bilgi. Zwraca uwagę, że to nie Irańczycy zaatakowali USA i Izrael, ale odpierają atak obu tych państw.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Brytyjski dyplomata: Są cztery scenariusze dla Iranu

Czynnikiem jednoczącym społeczeństwo jest więc przekonanie o konieczności odparcia agresji. Tym bardziej, że ma ona znamiona utraty niepodległości. W przekonaniu tym utwierdza Irańczyków fakt, że agresorem jest także Izrael. W tych warunkach plany rzucenia Iranu na kolana są nierealistyczne, jak zresztą i rachuby związane z wywołaniem powstania narodowego przeciwko reżimowi. – Nie powinno to było być dla nikogo niespodzianką – tłumaczy prof. Turan.  

O losach wojny USA i Izraela z Iranem decyduje liczba rakiet

Jak podał amerykański think tank Institute for the Study of War (ISW), Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zwiększył swój wpływ na proces decyzyjny reżimu w obliczu narastającej próżni władzy spowodowanej utratą przywództwa i niezdolnością najwyższego przywódcy Modżtaby Chameneiego do sprawowania pełnej władzy.

System władzy w Iranie

System władzy w Iranie

Foto: PAP

„Niektórzy z urzędników, którzy prawdopodobnie zwiększyli swoje wpływy, należą do najbardziej agresywnych i represyjnych elementów w Korpusie” – czytamy w analizie ISW.

Reklama
Reklama

Do nieprzejednanych Strażników Rewolucji należy obecnie zasadniczo decyzja o przyjęciu amerykańskiej oferty w postaci zapowiedzi ograniczenia ataków czy też destrukcyjnego dla całego społeczeństwa amerykańskiego uderzenia. Wszystko zależy od tego, jakie są rzeczywiste zdolności odwetowe Iranu w postaci posiadanych jeszcze ilości rakiet i dronów, jak i możliwości ich odpalenia. 

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Trzy przyjaciółki z Teheranu

Alex Plitsas, były urzędnik Pentagonu, a obecnie ekspert Atlantic Council, twierdzi, że przed wojną szacowano irańskie zapasy na od 2000 do 3000 rakiet balistycznych średniego zasięgu (1000-1300 km) oraz od 6000 do 8000 krótkiego zasięgu (do 1000 km). Na Izrael wystrzelono w sumie ok. 400 rakiet. Celem kilkudziesięciu były inne państwa regionu. Jest jasne, że daleko do stwierdzenia, że wszystkie posiadane przez Iran rakiety zostały wykorzystane.

Zdaniem Ejala Zamira, szefa sztabu izraelskiej armii, w zasięgu irańskich rakiet są Bruksela, Paryż i Rzym. To oczywiście izraelska próba przekonania Europejczyków, że jest to także ich wojna. Jest tak bez wątpienia, jeżeli chodzi o ceny na stacjach benzynowych.

Konflikty zbrojne
Donald Trump przedłuża ultimatum postawione Iranowi. Twierdzi, że Teheran chce porozumienia
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Konflikty zbrojne
Dziś miał minąć termin ultimatum Donalda Trumpa. Ale nie minie
Konflikty zbrojne
Nowa groźba Iranu. Teheran gotów zaminować całą Zatokę Perską
Konflikty zbrojne
Analiza: USA obwiniały Iran, jednak to amerykański pocisk mógł ranić cywilów w Bahrajnie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama