Nawet
tak mocne słowa Karola Nawrockiego, jak wygłoszone w Przemyślu w obecności prezydenta
Węgier Tamása Sulyoka: „Dla Polski Władimir Putin i Federacja
Rosyjska są zagrożeniem egzystencjalnym, tak jak bolszewicy w w roku 1920.
Polacy kochają Węgrów i nienawidzą Putina, który jest zbrodniarzem
wojennym”, nie zmienią faktu, że polski prezydent wybierając się dziś z oficjalną wizytą na Węgry i spotykając z Victorem Orbanem – świadomie bądź nie
wpisuje się w prorosyjską linię węgierskiego premiera i jego kamaryli.
Świadomie, czy nie?