fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Zatrzymać szczepionki w Unii

Francja: pensjonariusz domu opieki w Bobigny dostaje dawkę wakcyny Pfizer.
AFP, Stephane de Sakutin
Komisja Europejska będzie mogła blokować eksport szczepionek przeciw Covid-19. Ryzykuje jednak ostry spór z Wielką Brytanią.

A walce z pandemią Unia zdecydowała się na nadzwyczajne środki – handlowe.

Już obowiązuje ogłoszony w piątek specjalny mechanizm umożliwiający blokowanie eksportu szczepionek produkowanych w UE. To rozporządzenie na razie wprowadzono na sześć tygodni, z zamiarem dalszego przedłużenia do końca marca.

Zobowiązuje wszystkie koncerny produkujące szczepionki przeciw Covid-19 do informowania władz kraju, na terenie którego znajduje się fabryka, o zamiarze wysłania wakcyn do państw trzecich. Krajowy organ administracyjny może, w porozumieniu z Komisją Europejską, odmówić zgody na taki wywóz, jeśli stwarza to zagrożenie dla wykonania umów zawartych wcześniej przez UE.

Wojna z Londynem

Bruksela wyłącza z tych restrykcji 92 kraje, w tym m.in. EFTA (Szwajcarię, Norwegię, Islandię i Liechtenstein), Bałkany Zachodnie, kraje tzw. sąsiedztwa wschodniego i południowego, a także kraje inicjatywy COVAX (szczepionki dla najbiedniejszych). Mechanizm jest więc zagrożeniem dla krajów bogatych, niepołączonych z UE ścisłymi relacjami i korzystających ze szczepionek produkowanych na Starym Kontynencie. W praktyce to Wielka Brytania i Kanada.

Na Wyspach już wrze, media mówią o szczepionkowym nacjonalizmie i oskarżają UE o stwarzanie śmiertelnego zagrożenia dla Brytyjczyków. Komisja Europejska tłumaczy, że to nie jest mechanizm przeciw jakiemuś krajowi, ale służący ochronie interesów UE. – Daliśmy firmom zaliczki na zbudowanie zdolności produkcyjnych niezbędnych do produkcji szczepionek, tak aby dostawy mogły rozpocząć się, gdy tylko szczepionki zostaną zatwierdzone. Teraz potrzebujemy przejrzystości, dokąd trafiają zabezpieczone przez nas szczepionki, i dopilnowania, by dotarły do naszych obywateli. Odpowiadamy wobec europejskich obywateli i podatników – powiedziała Stella Kyriakides, unijna komisarz zdrowia.

Arogancki jak koncern

Nowe rozporządzenie jest bezpośrednią reakcją na zachowanie firmy AstraZeneca. Szczepionka brytyjsko-szwedzkiego koncernu, opracowana przez naukowców uniwersytetu oksfordzkiego, została w ostatni piątek zatwierdzona przez Europejską Agencję Leków. Jako tania i od razu dostępna w dużych ilościach miała zmienić dynamikę szczepień w UE. W zawartej w sierpniu 2020 roku umowie uzgodniono dostarczenie ok. 120 mln dawek do końca pierwszego kwartału 2021 r., co wystarczyłoby do zaszczepienia 60 mln mieszkańców Unii. W grudniu koncern zredukował jednak tę liczbę do 80 mln, a dziesięć dni temu – do ok. 30 mln.

Dla Polski oznacza to możliwość zaszczepienia do końca marca szczepionką firmy AstraZeneca nie 10,5 mln, ale zaledwie 2,5 mln obywateli.

Decyzja koncernu wywołała wzburzenie Komisji Europejskiej, która negocjowała kontrakty. Chodzi nie tylko o skalę redukcji, ale także brak wiarygodnego uzasadnienia i aroganckie zachowanie koncernu. Prezes AZ zarzucił bowiem Unii zbyt późne wynegocjowanie kontraktu, przekonywał też, że umowa nie zobowiązuje firmy do żadnych konkretnych dostaw, tylko do dołożenia starań.

Komisja publicznie zażądała od firmy zgody na publikację treści kontraktu, co nastąpiło w piątek. I choć wiele fragmentów, w tym te dotyczące wielkości dostaw w poszczególnych kwartałach, zostało na życzenie firmy wyczernionych, to jednak wyraźnie widać, że racja może być po stronie Komisji. Tyle że prawne jej dochodzenie byłoby czasochłonne i nie zmieniłoby losów pandemii. Stąd decyzja KE o kontroli eksportowej, która ma wykazać, że koncern dostarczał innym zakontraktowane przez UE szczepionki, w tym prawdopodobnie Wielkiej Brytanii, i zmusić do zaprzestania takich praktyk. UE uważa także, że AZ powinna dostarczać 27 państwom szczepionki produkowane nie tylko w Belgii i Niemczech, ale także w dwóch fabrykach brytyjskich. Szef AZ twierdził, że to niezgodne z umową, ale z opublikowanej treści wynika, że nie miał racji.

Kłębek problemów

Wojna z koncernami farmaceutycznymi to próba przywrócenia wiarygodności UE jako negocjatora szczepionek. Komisja Europejska jest szczególnie krytykowana w Niemczech, które uważają, że same mogłyby dla siebie wynegocjować znacznie więcej i szybciej. Tymczasem unijne negocjacje wymagały kompromisów np. z Polską i innymi państwami naszego regionu. Dla Europy Zachodniej kluczowa była szybkość, a cena nie grała roli. Dla biedniejszych państw liczyła się cena. Nie tylko dlatego, że wtedy budżet wydałby mniej. Również dlatego, że wyższe ceny oznaczałyby wyższe zyski dla firm ulokowanych w Europie Zachodniej, co budziło podejrzliwość biedniejszych członków UE.

Teraz Bruksela próbuje odzyskać inicjatywę i przekonać producentów do większych dostaw.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA