Zarządy śpią spokojnie mimo ryzyka bankructwa i odpowiedzialności za długi

Mimo trudnej sytuacji gospodarczej duże firmy rzadko analizują ryzyko niewypłacalności i osobistej odpowiedzialności szefów za ich długi. Wiedza zarządzających biznesami na temat prawnej strony upadłości przedsiębiorstwa jest szczątkowa.

Aktualizacja: 21.06.2023 06:19 Publikacja: 21.06.2023 03:00

Zarządy śpią spokojnie mimo ryzyka bankructwa i odpowiedzialności za długi

Foto: Adobe Stock

Wojna za wschodnią granicą i jej skutki w postaci m.in. inflacji sprawiły, że sytuacja gospodarcza w Polsce stała się niepewna. Może to oznaczać ryzyko niespłacania swoich zobowiązań, a w skrajnym wypadku – upadłość firmy.

Na o wskazują zresztą statystyki Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej. W 2022 roku liczba niewypłacalnych spółek (tj. ogłaszających upadłość lub zmuszonych do przeprowadzenia formalnej restrukturyzacji) wzrosła do rekordowych 2739 przypadków, czyli o 21 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Firma ubezpieczeniowa Allianz Trade prognozuje, że w tym roku będzie jeszcze gorzej – liczba niewypłacalnych firm ma wzrosnąć o kolejne 30 proc., a więc do około 3,5 tys.

W takiej sytuacji dwie kancelarie prawne – Grant Thornton i Filipiak Babicz – zapytały członków zarządów dużych firm o to, jak podchodzą do ryzyka niewypłacalności i czy znają konsekwencje personalne dla kadry zarządzającej. Badanie przeprowadzono w kwietniu 2023 r. na próbie 100 członków zarządu średnich i dużych prywatnych firm (powyżej 50 pracowników).

Okazało się, że aż 78 proc. badanych podmiotów w ogóle nie obawia się niewypłacalności lub nie ma na ten temat zdania. Dzieje się tak, mimo że równocześnie ankietowani dostrzegają ryzyko upadłości swoich partnerów biznesowych. Ponad połowa ankietowanych (52 proc.) przyznaje, że bankructwo ich dostawców lub odbiorców jest możliwe, a kolejne 12 proc. – że bardzo realne.

Śpią spokojnie

Większość zarządów przyznaje, że nie działa u nich systemowa analiza sytuacji firmy pod kątem wystąpienia przesłanek upadłości. Tylko jedna trzecia deklaruje, że tak właśnie postępuje, 29 proc. tego nie robi, a 38 proc. nie ma zdania w tej kwestii (co również może wskazywać na nieświadomość problemu).

Zaskakujące może być to, jak mało osoby zarządzające firmami w Polsce wiedzą na temat prawnej strony upadłości przedsiębiorstwa. Według badania, jedynie co piąty szef twierdzi, że wie, w jakiej sytuacji (tj. po spełnieniu jakich przesłanek) firma może złożyć w sądzie wniosek o upadłość. Co szósty (17 proc. ) przyznaje, że zupełnie nie ma wiedzy na ten temat, a co drugi twierdzi, że jego wiedza jest tylko częściowa.

Czytaj więcej

Coraz więcej firm w Polsce ogłasza bankructwo

Zgodnie z przepisami prawa upadłościowego, gdy zaległości w regulowaniu wymagalnych zobowiązań pieniężnych przekraczające trzy miesiące, członkowie zarządu powinni złożyć wniosek o upadłość firmy. Tylko 22 proc. ankietowanych jest w pełni świadomych takich obowiązków.

Dość słaba jest też świadomość osobistej odpowiedzialności członków zarządów za zobowiązania spółki kapitałowej. Choć takie sytuacje są wskazane w kodeksie spółek handlowych, to ponad połowa (52 proc.) ankietowanych albo o tym nie wie, albo uważa (błędnie), że takiej odpowiedzialności w ogóle nie ponosi.

Taka niska świadomość zarządów w sprawach związanych z bankructwem i jego prawną stroną może wynikać z koncentracji na bieżących sprawach biznesowych. Tak sugeruje Justyna Nykiel, radca prawny w Kancelarii Prawnej Grant Thornton. Przypomina ona, że w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością, wbrew ich nazwie, nie zawsze ta odpowiedzialność jest bezwzględnie ograniczona.

– W pewnych okolicznościach ta odpowiedzialność rozciąga się na członków zarządu i znacząco przekracza wysokość kapitału zakładowego. Przecież z kodeksu spółek handlowych wynika, że członkowie zarządu ponoszą odpowiedzialność karną, a także majątkową odpowiedzialność osobistą  m.in. za niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości w przypadku wystąpienia stanu niewypłacalności – zauważa prawniczka.

Z kolei Hubert Zieliński, doradca restrukturyzacyjny w kancelarii Filipiak Babicz Legal, wskazuje, że w praktyce szefowie spółek często podejmują działania naprawcze dopiero gdy dochodzi do zajęcia majątku przez komornika czy blokady rachunku bankowego. – W przedsiębiorstwach brakuje wewnętrznych mechanizmów do bieżącej oceny tego, czy przeterminowane zobowiązania grożą upadłością – zauważa.

Gdy już firma popadnie w długi, sposobem na jej ratowanie może być wszczęcie procedury restrukturyzacyjnej, prowadzącej do układu z wierzycielami w sprawie umorzenia części firmowych długów. – Takie działanie może być niesłusznie odbierane przez wielu prezesów czy menedżerów spółek jako przyznanie się do błędów, grożące utratą reputacji. Przecież często wierzycielom też zależy, by zagrożona niewypłacalnością firma utrzymała się na rynku i wciąż była ich partnerem biznesowym – ocenia Zieliński. Dodaje, że w praktyce u wierzycieli zdarza się zgoda nawet na umorzenie długów rzędu trzech czwartych ich łącznej sumy, byle tylko wciąż prowadzić interesy z chwilowo osłabionym partnerem.

Próba naprawy

Eksperci podkreślają, że w niespokojnych czasach lepiej mieć świadomość skutków prawnych niewypłacalności. – Warto na bieżąco współpracować ze swoimi księgowymi oraz doradcami prawnymi i finansowymi, by uniknąć nie tylko upadku firmy, ale też konsekwencji finansowych i karnych dla zarządu, z pozbawieniem wolności włącznie – sugeruje Justyna Nykiel.

A Hubert Zieliński dodaje: – Upadłość oznacza koniec bytu, a przecież najczęściej nie o to chodzi tworzącym ją ludziom. Dlatego warto, mimo wszelkich formalności z tym związanych, podjąć próbę restrukturyzacji w celu ratowania firmy.

Wojna za wschodnią granicą i jej skutki w postaci m.in. inflacji sprawiły, że sytuacja gospodarcza w Polsce stała się niepewna. Może to oznaczać ryzyko niespłacania swoich zobowiązań, a w skrajnym wypadku – upadłość firmy.

Na o wskazują zresztą statystyki Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej. W 2022 roku liczba niewypłacalnych spółek (tj. ogłaszających upadłość lub zmuszonych do przeprowadzenia formalnej restrukturyzacji) wzrosła do rekordowych 2739 przypadków, czyli o 21 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Firma ubezpieczeniowa Allianz Trade prognozuje, że w tym roku będzie jeszcze gorzej – liczba niewypłacalnych firm ma wzrosnąć o kolejne 30 proc., a więc do około 3,5 tys.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Podatki
Sprzedali odziedziczone mieszkanie. Zapędy fiskusa musiał zastopować sąd
Zawody prawnicze
Czystki w krakowskich prokuraturach. To ewenement w skali całego kraju
Sądy i trybunały
Pracownicy sądów i prokuratur przedstawili swoje żądania Bodnarowi
Zadania
Zielona rewolucja w polskich miastach. Muszą stworzyć plany klimatyczne
Sądy i trybunały
Ujawniono drugi przypadek inwigilowania Pegasusem sędziego w Polsce
Prawo karne
Polak skazany na dożywocie w Kongu jest już na wolności