Życie Regionów

Wystawa „Metamorfizm" pokazuje drogę do sławy Magdaleny Abakanowicz

Jedna z prac Magdaleny Abakanowicz - Biała (Słońce i Księżyc), 1964.
materiały
Łódzka wystawa „Metamorfizm" pokazuje drogę do sławy Magdaleny Abakanowicz.

Doskonale znamy jej dojrzałe prace: przestrzenne formy zwane abakanami i rzeźby z miękkiej materii lub brązu. Ale wszystko zaczęło się od fascynacji tkaniną. Prezentacja w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi skupia się na rozwoju sztuki artystki w najwcześniejszym etapie jej twórczości w latach 60., gdy zajmowała się płaskimi gobelinami, tkaninami malowanymi i coraz bardziej eksperymentalnymi formami strukturalnymi z reliefami, pęknięciami, prześwitami. A w końcu doszła do awangardowych, przestrzennych abakanów.

– Moim zdaniem ten okres twórczości Magdaleny Abakanowicz jest najbardziej rewolucyjny – mówi nam Marta Kowalewska, kuratorka wystawy. – Wprowadziła wówczas tkaninę w obszar sztuki współczesnej i to był najodważniejszy krok, za którym poszedł cały świat. Jej abakany – pełnoprzestrzenne formy z sizalu – to prawdziwa rewolucja, która uwolniła tkaninę od funkcji dekoracyjno-służebnej. I sprawiła, że stała się ona dziełem sztuki.

Dodajmy: dziełem w pełni autorskim, bo w gobelinach artyści zwykle poprzestawali na projekcie malowanym na papierze, a na tkaninę przenosili go pracownicy manufaktury. To nie był przypadek, że artystka zaczęła od eksperymentów z tkaniną. Na ASP w Warszawie studiowała na Wydziale Tkaniny (dyplom w 1954 r.). W pracowni Eleonory Plutyńskiej poznawała techniki tkackie, a Mieczysław Szymański zachęcał ją do wprowadzania nietypowych materiałów w tkaninie. Na pierwszej wystawie w Kordegardzie w 1960 r. pokazała luźno zwieszone tkaniny malowane na surówce bawełnianej o zoomorficznych motywach.

A w 1962 r. na Międzynarodowym Biennale Tkaniny w Lozannie zaprezentowała wielkoformatową „Kompozycję białych form" (6x2 m), która wzbudziła wielkie zainteresowanie jako dzieło awangardowe. To biennale było prestiżową imprezą, w której uczestniczyły też wielkie sławy, jak Le Corbusier. Abakanowicz użyła w tej dwuwymiarowej geometrycznej pracy sznurów bawełnianych, co uznano za niezwykle nowatorskie, bo w reprezentacyjnych gobelinach francuskich standardowo stosowano wtedy wysokiej jakości wełny.

„Kompozycję białych form" możemy zobaczyć z bliska w I części łódzkiej wystawy „Metamorfizm". Podobnie jak gobelin „Desdemona" z cyklu prac (obejmujących też abakany) prezentowanych w 1965 roku na Biennale Sztuki w Sao Paulo, za które artystka zdobyła wówczas Grand Prix, co dało początek jej światowym sukcesom. W 1969 r. wystawiła swoje abakany w nowojorskiej MoMA na międzynarodowym pokazie „Wall Hangings".

Trwająca obecnie w Łodzi wystawa obejmuje 20 tkanin obrazujących wszystkie etapy poszukiwań artystki z lat 60. Jest też tutaj kilka słynnych abakanów o trójwymiarowej, miękkiej, a jednocześnie rzeźbiarskiej formie. Działają na wszystkie zmysły: skalą, barwą, mięsistą fakturą i przestrzennością, zachęcając do interakcji. Aż 12 z tych prac pochodzi z kolekcji Centralnego Muzeum Włókiennictwa, bo jego pierwsza dyrektorka Krystyna Kondratiuk od razu zaważyła niezwykłość talentu Magdaleny Abakanowicz i zakupiła do zbiorów muzeum jej wczesne tkaniny.

Integralną częścią ekspozycji jest pokaz filmu Kazimierza Muchy z muzyką Bogusława Schäffera, nagraną w Studio Eksperymentalnym Polskiego Radia. – Muzyka pochodzi z tego samego okresu co poszukiwania Abakanowicz. Zależało mi, żeby pokazać niesamowitą odwagę twórców w Polsce powojennej, śmiało przekraczających granice sztuki – mówi Marta Kowalewska. Muzyka towarzyszy widzom jako tło wystawy, a na filmie oglądamy artystkę na plenerze w Łebie z 1968 r., wynoszącą abakany na wydmy.

W maju otwarta zostanie II część łódzkiej wystawy „Metamorfizm" Zobaczymy na niej nigdy niepokazywane w Polsce prace Magdaleny Abakanowicz, udostępnione przez szwajcarską Fundację Toms & Pauli gromadzącą archiwa i dzieła sztuki związane z historią Biennale w Lozannie. Prace Abakanowicz ofiarowała fundacji Alice Pauli, żona dyrektora Muzeum Sztuk Dekoracyjnych Miasta Lozanny Pierre'a Pauli, która prowadziła własną galerię sztuki i przyjaźniła się z polską artystką.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL