fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Koronawirus: Masek w szpitalach wystarczy na dwa tygodnie

Dyrekcja szpitala poinformowała o wstrzymaniu planowych operacji
Rzeczpospolita/ Piotr Guzik
W czwartek wiele szpitali zdecyduje, czy odwołać planowe zabiegi. Chodzi o brak środków odkażających i ochronnych.

Już we wtorek planowe przyjęcia na oddziały i wizyty w poradni wstrzymał Szpital Uniwersytecki w Krakowie, jedna z największych placówek w Polsce, która w dwóch siedzibach ma ponad 1,3 tys. łóżek. – To ograniczenie prewencyjne – tłumaczy Maria Włodkowska, rzecznik prasowy szpitala. I dodaje, że ograniczenie nie dotyczy przyjęć pilnych i pacjentów onkologicznych.

Nie dostali fartuchów

Zaznacza, że pacjenci byli o tej zmianie informowani telefonicznie, a jeśli dowiedzieli się o niej już w szpitalu, prawdopodobnie nie odbierali telefonu. Decyzję o wstrzymaniu planowych przyjęć podjęła także dyrekcja Szpitala im. Żeromskiego w Krakowie. Ma obowiązywać od piątku do odwołania.

Przeczytaj także: Z Polski nie wolno wywozić masek i paracetamolu


Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że wstrzymanie planowych zabiegów rozważa wiele placówek: – Spodziewamy się takiej decyzji na czwartkowej odprawie z dyrekcją – mówi ordynator oddziału zabiegowego jednego ze szpitali wojewódzkich. A dyrektor ds. medycznych średniej wielkości szpitala miejskiego dodaje, że choć względy finansowe zmuszają ich do realizacji kontraktu i trzymania się terminów zabiegów planowych, rozsądek każe zmniejszyć ich liczbę.

Jak tłumaczy rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz, resort zdrowia nie rekomendował szpitalom wstrzymywania przyjęć planowych z powodu zagrożenia koronawirusem: – Ale niewykluczone, że wydamy takie zalecenie, jeśli zajdzie taka potrzeba – mówi.

Maria Włodkowska ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie tłumaczy, że ograniczenie przyjęć planowych wynika ze znaczącego ograniczenia dostępu do środków ochrony osobistej dla personelu medycznego i brak gwarancji zabezpieczenia w takie środki. Obecnie szpital ma zapas na dwa tygodnie, ale dyrekcja obawia się przerw w dostawach. Podobne obawy ma szef 400-łóżkowego szpitala miejskiego na Mazowszu:

– My także mamy zapas masek i fartuchów na dwa tygodnie normalnej działalności. Ale jeśli pojawi się u nas pacjent z koronawirusem, ten zapas zejdzie w jeden dzień. Wystąpiliśmy do wojewody o 500 masek i fartuchów, ale tylko nas wyśmiali, więc dysponujemy wyłącznie tym, co zdołaliśmy załatwić sami. Nie możemy się też doprosić dostaw środków odkażających, których od tygodni brakuje w hurtowniach. Nasi dostawcy mówią otwarcie, że nowe będą za trzy miesiące – rozkłada ręce dyrektor.

Wojciech Andrusiewicz z Ministerstwa Zdrowia tłumaczy, że rząd zadbał o zabezpieczenie placówek, 8 marca przekazując z rezerwy budżetowej 100 mln zł, które wojewodowie mieli rozdysponować pomiędzy organy założycielskie szpitali. Zapotrzebowanie składane jest do Agencji Rezerw Materiałowych, która jednak w pierwszej kolejności zaopatruje szpitale zakaźne i z oddziałami zakaźnymi.

Za wcześnie na strach

Również eksperci nie do końca rozumieją wyprzedzające działania szpitali:

– Rezygnację z planowych zabiegów należałoby rozważyć, jeśli sytuacja epidemiologiczna znacznie się pogorszy. Na razie największym sukcesem w walce z rozprzestrzenianiem się wirusa jest to, że na oddziały szpitalne nie trafił pacjent nim zakażony oraz to, że na razie nikt z personelu medycznego nie został zakażony i poddany kwarantannie. A właśnie to pogorszyło sytuację we Włoszech – mówi dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Z brakiem środków odkażających poradzili sobie aptekarze. Na prośbę wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego i wiceprezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej Marka Tomkowa Polfa Tarchomin obiecała przekazać 30 tys. opakowań środków antyseptycznych, które posłużą osobistej ochronie pracowników aptek. – Ale to nie wszystko. Polfa produkuje także duże opakowania, które, dzięki wtorkowej decyzji głównego inspektora farmaceutycznego będziemy mogli rozlewać do mniejszych opakowań, również tych przyniesionych przez pacjentów.

To ważne, bo opakowań w aptekach może zabraknąć, podobnie jak teraz brakuje masek – mówi Marek Tomków. Dodaje, że kolejną ważną zmianą jest monografia do wytwarzania środków antyseptycznych do ochrony ciała, przygotowana przez Grzegorza Cessaka, prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. – W polskich aptekach mamy kilkanaście tysięcy izb recepturowych, w których w prosty sposób farmaceuci są w stanie przygotować środki do dezynfekcji – deklaruje Marek Tomków.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA