fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Serhij Mamedow, prezes kijowskiego banku Globus: Zełenski wyznaczy nowe zasady gry

materiały prasowe
Kurs hrywny pokazuje, że inwestorzy pozytywnie przyjmują zmianę prezydenta – mówi „Rzeczpospolitej" Serhij Mamedow, prezes kijowskiego banku Globus.

W jakim stanie przejmuje gospodarkę nowy prezydent Ukrainy?

Gospodarka się wzmacnia. Obserwujemy wzrost inwestycji zagranicznych w kraju, odnotowujemy bardzo duże obroty na rynku walutowym. Rosną inwestycje w przedsiębiorstwa, ale również w obligacje skarbowe. Nastroje są bardzo optymistyczne, spodziewany jest dalszy wzrost inwestycji. Zmiany polityczne mają stymulować ten proces.

W czasie kampanii prezydenckiej niektórzy kandydaci mówili, że ukraińska gospodarka znajduje się w ruinie. Julia Tymoszenko mówiła o biedzie, a nawet głodzie.

To element kampanii wyborczej, która trwała na Ukrainie od pół roku. Prawda jest taka, że od 2014 roku sytuacja gospodarcza znacząco się polepszyła, gospodarka zaczęła się rozwijać. Wcześniej byliśmy uzależnieni od rosyjskiego rynku, a teraz zastąpiliśmy go współpracą z Europą. Staliśmy się niezależni pod względem energetycznym, znaleźliśmy alternatywnych dostawców w UE. Obecność inwestorów zachodnich świadczy też o tym, że sytuacja od tamtej pory się poprawiła.

Jakie zachodnie kraje najchętniej inwestują na Ukrainie i w jakich branżach?

Chodzi przede wszystkim o rolnictwo, przetwórstwo żywności i energetykę słoneczną, w zachodniej części Ukrainy otwierane są nowe zakłady. Duńscy inwestorzy zainwestowali w hodowlę wieprzowiny, spore środki w rolnictwo włożyli również Amerykanie, którzy wspólnie z Brytyjczykami inwestują w rynek ropy i gazu. Wzrasta zainteresowanie inwestorów z Niemiec i Cypru. Wciąż problemem jest jednak to, że największymi inwestorami na Ukrainie są pracujący za granicą Ukraińcy. Kwot, które przelewają i przywożą do kraju, nie można nawet porównywać do tego, co wkładają w gospodarkę zachodni inwestorzy.

Jak inwestorzy reagują na to, że prezydentem kraju został człowiek bez żadnego doświadczenia politycznego?

Nastroje odzwierciedla kurs hrywny, która po ogłoszeniu wyników wyborów się wzmacnia. To pozytywny sygnał, który świadczy, że zmianę prezydenta przyjęto optymistycznie. Tylko w ciągu ostatniego roku wybuchło kilka afer korupcyjnych, wśród nich słynna afera w ukraińskim przemyśle zbrojeniowym (związani z prezydentem Petrem Poroszenką ludzie przemycali z Rosji stare części do ukraińskich zakładów zbrojeniowych i kilkakrotnie zawyżali ich ceny – red.). Z powodu skali korupcji w kraju Poroszenko przegrał wybory. Nie udało mu się przekonać ludzi, że prezydent nie miał na to wpływu. Dlatego ludzie oczekują, że Zełenski zacznie działać. Mówił, że jego głównym celem będzie walka z korupcją. Pewnie w najbliższym czasie zaczną się rozliczenia.

A jak pan wytłumaczy to, że tuż przed drugą turą wyborów sąd w Kijowie stwierdził, że nacjonalizacja największego w kraju Privatbanku w 2017 roku była bezprawna? Właścicielem banku był oligarcha Igor Kołomojski, który był też partnerem biznesowym Zełenskiego.

To polityczna decyzja, ponieważ zapadła dwa dni przed wyborami. Miało to wpłynąć na zwolenników zarówno jednego, jak i drugiego kandydata. Sytuacja w tym banku jest stabilna i liczymy na to, że tak pozostanie. Tymczasem system sądowniczy na Ukrainie potrzebuje większych zmian, oczywiście w kierunku niezawisłości sędziów.

Nowy prezydent chce wyprowadzić z szarej strefy oligarchów, którzy mieliby zalegalizować swój majątek, przekazując 5-proc. podatek do Skarbu Państwa. Czy to dobry pomysł?

Zdecydowanie to popieram. Trzeba wyznaczyć nowe zasady gry. Pieniądze muszą pracować dla kraju, niech wracają i pracują legalnie. Wrócą jednak pod jednym warunkiem – muszą mieć zaufanie do państwa.

W banku Globus ulokowany był fundusz wyborczy sztabu Wołodymyra Zełenskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA