fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Przedawnienie można odroczyć umową - wyrok Sądu Najwyższego

Adobe Stock
Strony kontraktu mogą przesunąć termin jego wykonania np. zapłaty i w efekcie odsunąć wygaśnięcie roszczenia. To najnowsza uchwała Sądu Najwyższego.

Zgodne z art. 119 kodeksu cywilnego terminy przedawnienia nie mogą być skracane ani przedłużane przez czynność prawną. Krótko mówiąc, strony umowy nie mogą ich sobie dowolnie ustalać.

Wymagalność, przedawnienie

Jednak bieg przedawnienia (art.  20 § 1 k.c.) rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. W praktyce zaś wymagalność roszczenia o zapłatę np. czynszu czy ceny za kupno samochodu ustalają same strony kontraktu, w zasadzie dowolnie. Co więcej, datę tę mogą przesuwać. W konsekwencji przesuwają też datę przedawnienia. Ale mają tę możliwość, zanim nastąpi owa wymagalność, pierwotny termin zapłaty.

Ta kwestia wynikła w sprawie z powództwa Funduszu Inwestycyjnego, który zakupił od banku PKO BP wierzytelność wobec Magdaleny J. z tytułu udzielonego jej kredytu odnawialnego na prowadzenie działalności gospodarczej. Spłata tego kredytu powinna nastąpić do końca lipca 2017 r. Na kilka dni przed tym terminem kredytobiorczyni skierowała do banku prośbę o rozłożenie zadłużenia na raty. Dwa miesiące później strony podpisały umowę zawierającą harmonogram spłat przez kolejne sześć lat. Po roku bank wypowiedział jej jednak umowę z powodu zaniechania przez kobietę umówionych spłat. I przelał wierzytelność na fundusz, który skierował przeciw dłużniczce pozew.

Czytaj także:

Swobodniejsze odraczanie długu

Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy oddalił żądanie z powodu przedawnienia roszczenia. W ocenie SR strony umowy mogą zmienić termin wymagalności roszczenia (zapłaty), ale ta zmiana odnosi skutek w postaci przesunięcia przedawnienia tylko wówczas, gdy ta czynność (umowa) zostanie wykonana przed upływem pierwotnego terminu wymagalności roszczenia.

Rozpatrując apelację funduszu, warszawski Sąd Okręgowy postanowił z kolei zapytać Sąd Najwyższy, czy w ramach swobody kontraktowej umów (art. 3531 kodeksu cywilnego) dopuszczalna jest zmiana przez strony w drodze porozumienia terminu wymagalności roszczenia po tym, gdy stało się już wymagalne.

W uzasadnieniu pytania sąd okręgowy wskazał, że istnieją rozbieżności w tym względzie, jednak on przychyla się do stanowiska, że strony umowy powinny mieć możliwość swobodnego ustalania ze sobą terminu wymagalności roszczenia, nawet jeżeli roszczenie to stało się już wymagalne, ponieważ przemawia za tym zarówno interes wierzycieli, jak i dłużników.

Sąd Najwyższy przychylił się do tej argumentacji.

– Skoro strony mogą modyfikować umowę i termin wymagalności roszczenia, a pośrednio termin przedawnienia, to nie ma przeszkód, by ją zmodyfikowały, gdy już termin wymagalności nadejdzie – wskazał w uzasadnieniu uchwały sędzia Sądu Najwyższego Roman Trzaskowski.

Sąd Najwyższy wskazał, że po przesunięciu terminu wymagalności roszczenia wierzyciel nie może dochodzić roszczenia do czasu, aż nowy termin nie nadejdzie, więc przedawnienie biegnie na nowo – i to nie od chwili modyfikacji umowy, ale od nadejścia nowego terminu wymagalności.

Ponieważ występują również głosy przeciwne temu stanowisku, sędzia dodał, że ryzyko

takiej wykładni jest niewielkie (zresztą kontrahenci muszą mieć pewną dozę zaufana do siebie, by dokonywać takiej operacji). Poza tym gdyby był zakaz, to byłby i tak dość łatwo omijany.

Sygnatura akt: III CZP 88/19

Aneta Łazarska sędzia SO w Warszawie, współautorka pytania do SN

Uchwała SN zasługuje na pełną aprobatę. Sąd Najwyższy opowiada się za dopuszczalnością modyfikacji terminu wymagalności roszczenia po jego nadejściu poprzez porozumienie stron. Odmienna wykładnia godziłaby w swobodę umów stron oraz wprowadzała dla kontrahentów niepewność skutków prawnych zawieranych umów czy porozumień modyfikujących treść umów. Zasługuje ona na aprobatę z jeszcze jednej przyczyny. Odpowiada bowiem na zapotrzebowanie budowy wzajemnych relacji stron obrotu gospodarczego i kontraktowego na zasadzie lojalności i dobrych obyczajów. Strona, która dobrowolnie godzi się na zmiany umowy, w tym przesunięcie wymagalności terminu, nie powinna następnie z tego faktu wywodzić negatywnych konsekwencji dla swojego kontrahenta – że roszczenie się przedawniło. Sprzeciwia się temu zasada zaufania, na której przecież powinny być oparte relacje kontraktowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA