fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Terroryzm

Mark Galeotti: Dżihad przeciw Rosji już się zaczął

Mark Galeotti, profesor New York University, jeden z najbardziej znanych specjalistów Rosji i globalnego terroryzmu w USA. Jest jednym z uczestników Warsaw Security Forum, które odbywa się w stolicy. „Rzeczpospolita” jest patronem medialnym forum.
Fotorzepa/Robert Gardziński
Państwo Islamskie może dokonać zamachów nawet w Moskwie – mówi wybitny znawca terroryzmu Mark Galeotti.

Rz: Brytyjczycy twierdzą, że na pokładzie rosyjskiego samolotu lecącego nad Synajem wybuchła bomba. Moskwa zaprzecza. Kto ma rację?

Mark Galeotti: Philip Hammond, szef brytyjskiej dyplomacji, ujawnił tę informację z takim przekonaniem, że musi ona pochodzić z wywiadu. Brytyjczycy nie prowadzą takiego nasłuchu jak amerykańska NSA, ale są w tym dobrzy. Rosjanie nie mają takich możliwości, zapewne więc nie dotarli jeszcze do tej informacji. Teraz jednak, kiedy powiedział o tym Londyn, Moskwie trudno będzie się przyznać do zamachu.

Rosyjski samolot zapewne wysadzono też nad Sudanem. To początek dżihadu, zemsty za interwencję Putina w Syrii?

Święta wojna już się zaczęła. Zaapelował o nią rzecznik Państwa Islamskiego. Rosja znalazła się teraz obok Ameryki na czele listy krajów, które będą atakować islamiści. Kolejne zamachy na Rosjan mogą zostać przeprowadzone wszędzie, gdzie jeżdżą na wakacje albo gdzie mają firmy i biura.

Amerykanie wydają się jednak znacznie lepiej przygotowani do walki z terroryzmem: od 2001 r. nie było na terenie USA poważnego zamachu.

Rosjanie także rozbudowali aparat bezpieczeństwa. Ale w przeciwieństwie do USA Państwo Islamskie ma w Rosji potężną bazę, bo od pewnego czasu penetruje północny Kaukaz. Do tej pory organizowane tam były izolowane zamachy, Kreml mógł to zlekceważyć. Teraz jednak Moskwa staje w obliczu groźby powstania ruchu oporu na skalę całego regionu. Na Kaukaz dociera coraz więcej wyszkolonych bojowników z Syrii i Iraku, Państwo Islamskie finansuje zakup broni i korumpowanie rosyjskich władz. Powoli oddzielne grupy bojowe stają się zwartą organizacją. Jej epicentrum znajduje się w Dagestanie i Inguszetii. To są regiony, których Federalna Służba Bezpieczeństwa właściwie nie kontroluje: jedyne dane, które zdobywa rosyjski wywiad, pochodzą z elektronicznego nasłuchu i od schwytanych bojowników, którzy są torturowani. Na miejscu rosyjskie służby nikogo nie mają. Dlatego Państwo Islamskie może się tu rozwijać swobodnie. Ma też przyzwolenie lokalnej ludności, która została opuszczona przez rosyjskie państwo.

Dżihadyści mogą zorganizować zamachy terrorystyczne także w głębi Rosji?

Islamiści i tu mają poważny atut: imigrantów z Azji Środkowej, głównie Uzbekistanu, Tadżykistanu, Turkmenii. Pracują oni przy budowie nowych linii metra w Moskwie, wydobyciu ropy na Syberii. I coraz więcej z nich przyłącza się do radykalnych organizacji. Żadne państwo w takiej sytuacji nie jest w stanie w 100 procentach zabezpieczyć się przed zamachem. Brytyjczycy, walcząc z IRA, najpotężniejszą organizacją terrorystyczną naszych czasów, pokazali, że ważniejsza od wykrywaczy metalu jest determinacja społeczeństwa. Bo to jest walka rozpisana na lata. Tymczasem poparcie dla Władimira Putina w rosyjskim społeczeństwie, pozornie wysokie, jest tak naprawdę ulotne. Szybko może się załamać, kiedy dojdzie do spektakularnego zamachu w centrum Moskwy. Wtedy Rosjanie zrozumieją, że interwencja w Syrii była błędem – zamiast uchronić kraj przed terroryzmem, sprowokowała go. Tego żadna propaganda nie uciszy.

Interwencja w Syrii może się skończyć upadkiem reżimu Putina, jak wojna w Afganistanie wydatnie przyczyniła się do rozpadu ZSRR?

Afganistan to była operacja o zupełnie innej skali. Milion radzieckich obywateli przeszło przez tę wojnę. Ale są podobieństwa, bo w Syrii mamy klasyczny przykład stopniowego wciągania Rosji w niechcianą wojnę. Na początku władze sądziły, że to będzie ograniczona w czasie i skali operacja. Ale już widać, że 30 rosyjskich bombowców nie zmieni kierunku wojny, co najwyżej opóźni upadek reżimu Asada. Prędzej czy później Rosjanie zaczną zaś ponosić dotkliwe porażki: stracony samolot, schwytany rosyjski pilot, któremu obcięto głowę. I jak na to zareaguje Putin? Znając jego charakter, nie wycofa się. Raczej będzie eskalował interwencję. Tyle że Rosjanie nie mają na to środków: aby utrzymać zaopatrzenie, musieli wynająć tureckie statki. ZSRR miał o wiele potężniejszą od Rosji armię, a i tak prowadził główne operacje wojskowe u swoich granic – Afganistan, Czechosłowacja, Węgry – bo z interwencją na Kubie czy w Angoli było o wiele trudniej. Dla dzisiejszej Rosji to jeszcze większe wyzwanie.

George Friedman, szef Stratforu, powiedział „Rz", że Putin przeprowadził tę operację za wiedzą Baracka Obamy, który chciał zrzucić na kogoś brudną robotę w Syrii.

Nie zgadzam się. To był zbieg okoliczności. Rosjanie od dawna uważali, że udział w walce z islamskim terroryzmem pozwoli im przełamać dyplomatyczną izolację. Putin chciał też czymś zaskoczyć świat, występując na sesji ONZ.

Nie spodziewał się więc zamachów terrorystycznych w odwecie za interwencję w Syrii?

Przy podejmowaniu takich decyzji Putin słucha coraz mniejszej grupy ludzi. Na pewno jest wśród nich szef administracji prezydenta Siergiej Iwanow, sekretarz kremlowskiej Rady Bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew, zapewne szef FSB Aleksandr Bortnikow. Poza nimi nie bardzo wiadomo, kto jeszcze. Nie sądzę, aby był tam szef dyplomacji Siergiej Ławrow czy szef MON Siergiej Szojgu. W równie wąskim gronie Leonid Breżniew podejmował decyzję o wejściu do Afganistanu – ówczesny minister obrony Dmitrij Ustinow nawet nie przekazał mu wątpliwości armii w tej sprawie. Co tak naprawdę wie Putin? To racjonalny człowiek, nie szaleniec. Ale świat, w którym żyje, jest zasadniczo odmienny od tego, w którym my żyjemy. Służby wywiadu nauczyły się przekazywać mu tylko te dane, które chce usłyszeć. To bardzo niepokojące.

Aby odwrócić uwagę od dżihadu, Putin nie uderzy gdzie indziej?

Jest takie ryzyko, bo sam atak w Syrii był spowodowany kryzysem w Donbasie. Ale możliwości Putina są bardzo ograniczone. Wykluczam, aby chciał uderzyć w republiki bałtyckie – doskonale wie, czym jest artykuł piąty NATO. Może więc będzie interweniował w Afganistanie lub Azji Środkowej albo Mołdawii? Ciekawe, jak zachowa się wobec Iranu, który przejściowo jest sojusznikiem, ale tak naprawdę rywalem Rosji na Bliskim Wschodzie.

Dżihad ostatecznie dobije reżim Putina?

Bardzo osłabi. Ale największym zagrożeniem pozostaje dla niego kryzys gospodarczy. Wysokie ceny ropy pozwoliły Putinowi kupić społeczeństwo, modernizować armię i bogacić się oligarchom. Ale to już przeszłość. A Putin nie ma nowego pomysłu na swój reżim. Jego następca, za rok czy pięć, zapewne zbuduje w Rosji jeszcze bardziej autorytarny system, ale z Zachodem będzie starał się dojść do porozumienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA